„Layers of Fear 2” – recenzja gry
Zdaniem eksperta

„Layers of Fear 2” – recenzja gry

Polscy specjaliści od gier, w których się chodzi i w których jest dziwnie oraz straszno, po raz kolejny zapraszają do świata swojej pokręconej wyobraźni. „Layers of Fear 2” to kontynuacja, która w całkiem udany sposób przekształca pomysły pokazane kilka lat temu w „malarskim” oryginale.

udostępnij

Filip GrabskiFilip Grabski / 27-05-2019

Każdy autor wydaje się skazany na męki twórcze. Im donioślejsze dzieło, tym więcej musi przeżyć jego kreator – taki przynajmniej przekaz niesie seria polskich horrorów. Ekipa Bloober Teamu dobrze zna ten proces i potrafi doprowadzić go do szczęśliwego końca. Udało jej się to w przypadku Layers of Fear, skromnego chodzonego horroru o rozterkach genialnego malarza. W kontynuacji zmieniła się dziedzina sztuki, z jaką zmaga się protagonista – tym razem jesteśmy gwiazdą srebrnego ekranu i trafiamy do świata kinematografii sprzed kilkudziesięciu lat. Niezmienna pozostała zaś pieczołowicie odtworzona na małym ekranie twórcza agonia, której doświadcza bohater gry, a wraz z nim gracz.

1

Nie jest popsute, to nie naprawiaj

Layers of Fear 2 to produkcja skrojona według prostej zasady, której autorzy konsekwentnie się trzymają. W nowej grze znalazło się wszystko to, co udało się w oryginale, ale przeniesione do nowego, interesującego środowiska, bez zmiany gatunkowych zasad – mamy więc liniową eksplorację, trochę prostych zagadek i jesteśmy bezbronni wobec okazjonalnych zagrożeń. To kolejna klasyczna i bardzo klimatyczna „gra w chodzenie”, która na szczęście należy do produkcji udanych.

Tytuł ten stoi fabułą i atmosferą – wszystko zostało tu podporządkowane tym dwóm elementom. Rozgrywka nie jest przesadnie skomplikowana, poziom trudności należy raczej do niskich, a ochota do ponownego zagrania (gra posiada tryb New Game+) zależy wyłącznie od tego, jak bardzo chcemy zobaczyć inny finał.

2

Pozycja ta jest bowiem liniowa, prowadzi gracza za rękę przez długi, ciągnący się w moim przypadku około sześć godzin „korytarz”, składający się z mnóstwa różnych pomieszczeń. Okazjonalne, bardzo krótkie, rozwidlenia służą tylko do tego, by zdobyć kolejną znajdźkę, która potem pojawi się w kajucie naszego bohatera. Na szczęście ta liniowość ma wpisaną konieczność podjęcia kilku istotnych decyzji, które mają bezpośredni wpływ na to, co zobaczymy na samym końcu zabawy – podobnie jak w pierwszej części.

3

Filmowe jądro ciemności

Sequel zabiera graczy na pokład ogromnego pasażerskiego statku, gdzie kręcony będzie bliżej nieokreślony film. My jesteśmy gwiazdą i musimy się do roli przygotować, o czym przypominają nam notatki i pozostawione tu i tam wiadomości. Gdzieś w głowie słyszymy niski głos Tony’ego Todda, narratora gry, wypowiadającego ponure, tajemnicze słowa o tożsamości, decyzjach i konieczności porzucenia dotychczasowego ja. Szybko okazuje się, że rzeczywistość i fikcja się mieszają, ale nie w taki sposób, jak można by się spodziewać, grając w grę o kręceniu filmu. Twórcy znów biorą na warsztat delikatną psychikę protagonisty i zderzają ją z ogromną traumą sprzed lat.

Podróż przez pięć aktów robi się coraz bardziej surrealistyczna i nawet najdziwaczniejsze sekwencje z poprzedniej części nie mają startu do rzeczy widzianych na ekranie w Layers of Fear 2. Wykreowana na potrzeby gry atmosfera okazuje się bezbłędna, potęgowana przez udaną oprawę graficzną i fenomenalne dźwięki (voice acting jest bardzo dobry, odgłosy świetne, a muzyka to już klasa sama dla siebie: pomieszajcie Z archiwum X z Silent Hill, a potem przepuśćcie przez nawiedzone filtry). Muszę jednak zaznaczyć, że strachu nie doświadczymy tu zbyt wiele. Kilka jump scare’ów to trochę mało. Widać, że twórcy postawili na klimaty typowe dla Lyncha albo Jodorowsky’ego, tylko jeszcze bardziej pokręcone, a ostateczny rezultat pozostawili niemal w stu procentach interpretacji grającego.

4

Jak po sznurku

W samej rozgrywce nie znajdziecie niczego nowego. Chodzimy między pomieszczeniami, dajemy się zaskakiwać na każdym kroku, słuchamy strzępków dialogów, oglądamy przedmioty, otwieramy niezliczone drzwi, rozwiązujemy proste zagadki (ale świetnie pasujące do klimatu opowieści, np. musimy tak ustawić projektor, by na ekranie pojawiły się możliwe do otwarcia drzwi, które stają się prawdziwe, gdy do nich podejdziemy) i unikamy zagrożeń. Tak jak w „jedynce” – coś nas ściga. To coś jest zabójcze, więc trzeba uciekać – sekwencji, gdy gnamy na złamanie karku, trafia się kilka, i choć stanowią ciekawą odskocznię od powolnej eksploracji, nie są zrobione na tyle dobrze, by je chwalić. Ot, po prostu są.

5

Rysy na obiektywie

Skoro już trochę narzekam, muszę wspomnieć o oprawie wizualnej. Grafika korzysta z Unreal Engine’u 4 i jest bardzo ładna, pełna detali i efektów, ale artystyczne zapędy twórców sprawiły, że momentami to, co oglądamy na ekranie, okazuje się nieczytelne, a abstrakcja wykracza poza skalę. Dodatkowo bardzo często obraz staje się czarno-biały, co po dłuższym czasie zaczyna męczyć, szczególnie w momentach, gdy wszystko błyska. Oczywiście pasuje to do klimatu starego kina, ale przestrzegam – ostrzeżenia o padaczce fotogennej wydają się mieć dużo sensu w przypadku tej gry.

Rzecz jasna powyższe może nie stanowić dla niektórych z Was żadnego problemu. Na pewno w przypadku Layers of Fear 2 sprawdza się stwierdzenie, że jeśli komuś podobała się część pierwsza, będzie zadowolony ze spotkania z kontynuacją. Tych szalonych kilka godzin, jakie spędziłem na pokładzie statku (a także daleko, bardzo daleko poza nim), muszę uznać za dobrze wykorzystany czas. Druga część „Warstw strachu” udowadnia, że nawet jeśli w gatunku strasznych tzw. symulatorów chodzenia trudno jest wymyślić rozgrywkę na nowo, płaszczyzna fabularna stanowi ogromne płótno (czy raczej: czystą taśmę filmową), na którym znaleźć się może wszystko. Bloober Team ma prawo przybić sobie piątkę – sequel zdał egzamin bez większych problemów.

6

Plusy:

  1. posępna, niesamowita atmosfera;
  2. zaskakuje niemal na każdym kroku;
  3. ładna grafika;
  4. świetna muzyka;
  5. interesująca historia z twistem.

Minusy:

  1. momentami opowieść staje się zbyt abstrakcyjna;
  2. za dużo męczącego, czarno-białego obrazu;
  3. gra nie jest szczególnie straszna.

Gra Layers of Fear 2 dostępna jest w wersji na PC oraz na konsole PlayStation 4 i Xbox One.

Wymagania sprzętowe:

  • minimalne: Intel Core i5-3470 (3.2 GHz) / AMD A8-7600 (3.1 GHz), 5 GB RAM-u, karta grafiki 2 GB GeForce GTX 750 Ti / Radeon R7 260 lub lepsza, 14 GB HDD, Windows 7 64-bit;
  • rekomendowane: Intel Core i5-6500 3.2 (GHz) / AMD Ryzen 5 1600 (3.2 GHz), 8 GB RAM-u, karta grafiki 8 GB GeForce GTX 1070 / Radeon RX 590 lub lepsza, 14 GB HDD, Windows 10 64-bit.
Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro