„Kształt wody” Daniel Kraus, Guillermo Del Toro – recenzja

„Kształt wody” Daniel Kraus, Guillermo Del Toro – recenzja

Oscarowa noc jest ciągle żywa w pamięci wielu widzów. Jeszcze nie przebrzmiały do końca jej echa, a stęsknieni za filmowymi nawiązaniami mogą podążyć ich literackimi i muzycznymi śladami. W szczególności zaś niewątpliwie pociąga film, który dostał Oscara w kategorii „Najlepszy”.

udostępnij

Katarzyna SawickaKatarzyna Sawicka / 26-03-2018

„Kształt wody” ma wszelkie atrybuty, by zasłużyć w pełni na tę nagrodę. Świetna scenografia, fabuła pełna emocji, fantastyczne aktorstwo. Czy książka jest widzowi jeszcze do czegoś potrzeba?

Piękna baśń o miłości

Wyrastamy na tego typu historiach i to one kreują nasze wyobrażenie o miłości. Dlatego nawet jako dorosłe osoby mamy nadal sentyment do bajek Disneya, uwielbiamy czytać romanse, a komedie romantyczne są najpopularniejszym gatunkiem filmowym. „Kształt wody” w swojej fabule nawiązuje do wszystkich tych tradycji, a przede wszystkim do tradycyjnej baśniowej formuły. Jest uboga dziewczyna, jest fantastyczna istota, jest miłość. Oto główną bohaterką jest niema sierota, kobieta, żyjąca w trudnych dla kobiety czasach, gdy pełna emancypacja ciągle była jeszcze pieśnią przyszłości. Jej życie to prosta codzienność pracownicy niższego rzędu, jest sprzątaczką w tajnym laboratorium rządowym. Wyróżnia ją bogate życie wewnętrzne i odwieczne pragnienie szczęścia w miłości. I jakaś taka tajemnicza magia w oczach. Nie można było chyba bardziej skomplikować fabuły niż połączyć ją.. no właśnie. Ze swego rodzaju bestią.

Książka versus film

Film i książka stanowią jedno i to samo, z małym wyjątkiem. To, czego nie pokazuje film uzupełnia w pełni książka. Zasadnicza fabuła jest oczywiście taka sama, ale zdecydowanie warto sięgnąć po książkę. W filmie wiele wątków zostało ukazanych w wersji skróconej, co jest oczywiste ze względu na ograniczenie czasowe związane z taką produkcją. Czym jest wzbogacona opowieść o Elisie w wersji książkowej?

Przede wszystkim poznajemy dokładniej głównego przeciwnika Elisy i jej wielkiej miłości, Deus Branquia, słynnego szefa ochrony, Stricklanda. Powieść otwierają dwie przeplatające się historie: opowieść z dżungli, z długiego i żmudnego pościgu za humanoidalnym bogiem oraz historia Elisy i jej codzienności. Strickland okazuje się postacią dużo bardziej złożoną niż jego filmowa wersja. I trzeba przyznać, że już na wstępie ta historia wciąga czytelnika siłą emocji i bogactwa obrazów, do których odsyła.

Kształt wody

Opowieść, która powstała w głowie zaledwie nastoletniego Daniela Krausa, trafiła we wrażliwość i sposób opowiadania jaki prezentuje Guillermo Del Toro. Przedstawiona reżyserowi historia szybko spotkała się z aplauzem tego oryginalnego twórcy i nie bez powodu została przeniesiona na ekran. Książka zaś ujmuje odsłonami, które doskonale spinają całą opowieść. Czytelnik może poznać lepiej żonę Stricklana, Lainie, rozterki najlepszego przyjaciela Elisy, Gilesa, ale przede wszystkim..

Przede wszystkim w powieści można pięknie obserwować rozwój miłości między Elisą a Deus Branquia, która rodzi się trochę wolniej niż w filmie. Budowanie zaufania, nauka wzajemnego języka, poznawanie swoich emocji. Coś pięknego! Jeśli już znacie film, koniecznie sięgnijcie po książkę! Jeśli nie znacie filmu – sięgnijcie tym bardziej!

Źródło okładki: zysk.com.pl

oferty sponsorowane

Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro