Książki na wakacje 2016 – horrory

Wakacyjny wyjazd to najlepszy moment na nadrobienie książkowych zaległości. A gdy bez wyrzutów sumienia możemy wylegiwać się w łóżku albo na plażowym leżaku, to tym bardziej nie powinniśmy odmawiać sobie trzymających w napięciu książek z dreszczykiem, od których nie można się oderwać. Brrr!

Igor Nowiński Igor Nowiński / 20-07-2016

Horrory i thrillery to gatunek literacki, który po latach oscylowania na cienkiej granicy między wysoką literaturą a książkami klasy B znowu wrócił do łask. Nic więc dziwnego, że wielbiciele powieści z dreszczykiem mogą mieć nie lada orzech do zgryzienia, gdy przyjdzie im wybierać książki na wakacje. My postanowiliśmy przyjść wam z pomocą i zebraliśmy kilka najciekawszych – i najbardziej trzymających w napięciu – książek, które powinniście przeczytać tego lata.

„Dom na wzgórzu” Peter James

Zaczynamy od klasyki, choć w nowym wydaniu. Bo kto nie lubi (i nie czytał) powieści o nawiedzonym domu? Ta autorstwa Petera Jamesa to nowa wariacja na ten temat, bo autor – z zamysłem lub przypadkowo, tego nie umiem ocenić – połączył horror o duchach z powieścią kryminalną.

Rodzina Harcourtów, po wielu przemyśleniach, decyduje się zamienić swoje niewielkie mieszkanie w centrum Brighton na ogromną, zabytkową i wymagającą nakładów wielkiej pracy posiadłość Cold Hill House. Małżonkowie Caro i Ollie szybko odnajdują się w nowym miejscu i cieszą się z tej zmiany. Jedynie ich córka, 12-letnia Jade, od początku jest przeciwna przeprowadzce. Nastolatka początkowo martwi się jedynie utratą kontaktu ze szkolnymi znajomymi, ale szybko okazuje się, że to nie będzie jej największe zmartwienie. Cold Hill House ma też bowiem poza Harcourtami innych mieszkańców.

„Dom na wzgórzu” to doskonała propozycja dla fanów klasycznych horrorów o ponadnaturalnych mocach i duchach. Nie jest to wielka literatura, ale książka Jamesa trzyma w napięciu i nie pozwala się oderwać aż do ostatniej strony.

„Dziewczyna, która kochała Toma Gordona” Stephen King

Król horrorów po raz kolejny udowadnia, że potrafi straszyć nie tylko przerażającymi postaciami, ale również, a może przede wszystkim, potworami, które czają się w zakamarkach naszego umysłu. Nowa książka Stephena Kinga, „Dziewczyna, która kochała Toma Gordona”, to nie jest klasyczny horror. Właściwie nie jest to też thriller, a najlepiej opisać ją można jako „powieść survivalową”.

Dziewięcioletnia Trisha i jej starszy brat wyruszają z pasjonującą się (na granicy opętania) pieszymi wycieczkami matką na wyprawę po lasach u podnóża Gór Białych. W pewnej chwili, wykorzystując kłótnie matki z bratem, dziewczynka zbacza z obranego szlaku, momentalnie tracąc z oczu rodzinę i drogę. Z każdym kolejnym krokiem Trisha coraz bardziej oddala się nie tylko od matki, ale również cywilizacji, a niewinna wycieczka okazuje się walką o przetrwanie. Jedyną pociechą stają się dla Trishy słuchane w radiu transmisje z meczów baseballu, w których gra jej ulubiony sportowiec, Tom Gordon. Z czasem głód, strach i zmęczenie powodują, że Trisha zaczyna przeżywać halucynacje, a w swoich wizjach widzi nie tylko znajomych i rodzinę, ale nawet i ukochanego baseballistę. Wiara w jego zwycięstwo staje się dla dziewczynki źródłem siły do pokonania jej własnej potyczki z „Bogiem Zagubionych”.

Książka, jak na możliwości Stephena Kinga, jest dość krótka, bo liczy „zaledwie” 300 stron. Mimo to autorowi udało się stworzyć wciągającą i poruszającą historię, od której nie można się oderwać.

„Chwile ostateczne” Marcin Gryglik

Polskie kryminały od dawna w niczym nie ustępują tym z Zachodu. A jak jest z innymi gatunkami literatury z dreszczykiem? Też nie jest najgorzej! Dowód? Choćby„Chwile ostateczne” Marcina Gryglika. Autor umiejętnie bawi się konwencjami, miesza gatunki i przeplata fabułę różnymi wątkami, przez co całość trzyma w napięciu do ostatnich stron.

Oto mamy 20-tysięczne Boguty, miasteczko pod Warszawą, w którym zwykle nie dzieje się absolutnie nic ekscytującego. Pewnej nocy mieszkańców budzą jednak dziwne wstrząsy i drgania – okazuje się, że mieścinę nawiedziło… trzęsienie ziemi! Choć początkowo wydaje się, że zniszczeniom uległ tylko jeden most, to szybko okazuje się, że ich skala jest dużo większa. Nie działa internet, telewizja odbiera tylko lokalne stacje, a jakby tego było mało, to z miasta nie da się wyjechać! Droga prowadząca z Bogut w stronę stolicy w tajemniczych okolicznościach prowadzi… z powrotem do miasteczka. A żeby było jeszcze ciekawiej, okazuje się, że po Bogutach grasuje też przerażający morderca, który może okazać się samym diabłem.

Książka Gryglika zebrała mieszane recenzje, a wśród tych krytycznych dominują uwagi o trudności w zakwalifikowaniu jej pod jeden konkretny gatunek. I rzeczywiście, momentami trudno rzec, czy mamy do czynienia z mrocznym horrorem, thrillerem psychologicznym, czy może kryminałem, ale moim zdaniem w żaden sposób nie wpływa to na odbiór całości. Gryglikowi udało się bowiem stworzyć wciągającą i trzymającą w napięciu historię, której nietuzinkowe zakończenie na pewno was zaskoczy.

„Nocny recepcjonista” John Le Carre

Ta propozycja pewnie niektórym z was jest już dobrze znana. Wszak premiera pierwszego polskiego wydania miała miejsce ponad dwie dekady temu. Co więc Le Carre i jego „Nocny recepcjonista” robią w tym zestawieniu? W świecie, w którym zacierają się granice między gatunkami i formami ekspresji, między literaturą a kinem czy telewizją, część z czytelników może nawet nie wiedzieć, że ogląda serial na podstawie bardzo znanej książki. Chodzi mi oczywiście o hitową produkcję „The Night Manager” z Tomem Hiddlestonem w roli głównej, która święci triumfy na ekranach od Wielkiej Brytanii po Australię.

Z okazji sukcesu serialu na rynku ukazało się nowe wydanie „Recepcjonisty”, z aktorami na okładce. Treść oczywiście nie uległa zmianie, ale być może wierni fani tej telewizyjnej produkcji będą chcieli porównać ją z oryginałem?

„Nocny recepcjonista” to wstrząsająca historia o korupcji, wielkich pieniądzach i świecie, który dla szarego człowieka jest niedostępny. Jonathan Pine, były żołnierz oddziałów specjalnych, jest teraz tajnym agentem. Zatrudniony jako recepcjonista w luksusowym hotelu w Zurychu ma przeniknąć do organizacji przestępczej, której szefem jest Richard Roper, i rozbić ją od środka. Niestety, szybko okazuje się, że te plany nie podobają się kilku innym organizacjom wywiadowczym, które bezwzględnie walczą ze sobą o wpływy i władzę.

„Infekcja: Genesis” Andrzej Wardziak

Kolejny polski akcent. Nowa książka Andrzeja Wardziaka spodoba się wszystkim fanom apokaliptycznych powieści, w których główną rolę grają… żywe trupy. Tak jest, proszę państwa. Oto przedstawiam wam powieść, po której lekturze Warszawa już nigdy nie będzie w waszych oczach taka sama.

W czasie lipcowych upałów mieszkańców stolicy zaczyna dziesiątkować tajemniczy wirus, zamieniający ich w wygłodniałe zombie. Zaczynają polowanie na tych, których jeszcze nie dopadła choroba. Bohaterowie książki tworzą eklektyczny skład, w który weszli m.in. pracownik korporacji, komandos czy młody policjant i jego żona. Ukrywający się w mieście zdrowi warszawiacy zrobią wszystko, aby przeżyć.

To nowe, odświeżone wydanie książki, które przeszło ponowną redakcję i ma odświeżoną szatę graficzną. Trzyma w napięciu, a wszystkich fanów twórczości Wardziaka uspokajam: po wakacjach „Infekcja: Genesis” doczeka się swojej kontynuacji pod postacią tomu zatytułowanego „Exodus”.

Jak widać, propozycji ciekawych i trzymających w napięciu horrorów i thrillerów nie brakuje. Mam więc nadzieję, że wasze wakacje będą dostatecznie długie, byście zdążyli je wszystkie przeczytać!

Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro