„Kolory zła. Czerwień” Małgorzata Oliwia Sobczak – recenzja

„Kolory zła. Czerwień” Małgorzata Oliwia Sobczak – recenzja

Książka, o której głośno było na długo przed premierą. Czy „Kolory zła. Czerwień” zapoczątkuje niesamowitą karierę młodej autorki, czyniąc z niej konkurencję dla najpopularniejszych polskich pisarzy?

udostępnij

Igor NowińskiIgor Nowiński / 03-09-2019

Polska literatura kryminałami stoi – to nie ulega najmniejszej wątpliwości. Ale kiedy wydaje się, że rynek jest już przesycony autorami, których książki cieszą się popularnością wiernej i licznej grupy czytelników, i już nikogo nie da się wcisnąć do tego ekskluzywnego klubu, pojawia się nowe kryminalne objawienie. Takim tytułem, jeszcze przed premierą jej książkowego debiutu, okrzyknięto Małgorzatę Oliwię Sobczak. Jej „Kolory zła. Czerwień” to pretendent do tytułu książki roku, a te zachwyty nie są wyolbrzymione.

„Kolory zła”, czyli podejrzanie podobne zbrodnie

Powieściowy debiut Małgorzaty Oliwii Sobczak zaczyna się zupełnie jak u Hitchcocka – trzęsieniem ziemi, a potem emocje tylko rosną. Spacerująca po nadbałtyckiej plaży kobieta napotyka na makabryczne znalezisko. Ciało młodej, pięknej dziewczyny, które wyrzuciło na piasek wzburzone, wiosenne morze. Zwłoki zostały „oznaczone” przez mordercę w nietypowy sposób, z miejsca przypominający policjantom głośną sprawę sprzed lat. Wtedy też na plaży znaleziono ciało młodej kobiety, które w dodatku też potraktowano w koszmarny sposób.

Zmarłą w połowie lat 90. dziewczyną była Monika, córka znanej i poważanej w trójmiejskich kręgach sędzi Heleny Boguckiej. Śmierć nastolatki, która z brzydkiego kaczątka przeobraziła się w prawdziwą piękność, wstrząsnęła mieszkańcami Pomorza, ale mimo – a może z powodu – jej kontaktów z tamtejszą mafią jej mordercy nigdy nie udało się znaleźć. Czy prowadzącemu nową sprawę prokuratorowi Leopoldowi Bilskiemu uda się rozwikłać obie zagadki mimo dzielących ich osiemnastu lat?

Małgorzata Oliwia Sobczak – literackie objawienie zakochane w… zbrodni

„Kolory zła”, choć jest powieściowym debiutem młodej pisarki, to książka kompletna i doskonale przemyślana. Sobczak, jak sama przyznaje, fascynuje się makabreską i zbrodnią. Inspirację do powstania „Czerwieni” stanowiła zresztą głośna sprawa sprzed lat, gdy z Wisły wyłowiono skórę zdjętą z ciała młodej kobiety.

Pisarka nie daje czytelnikowi nawet chwili na przyzwyczajenie się do bohaterów i swojego stylu – z miejsca rzuca nas w wir tajemnicy i zbrodni, płynnie skacząc między wydarzeniami dziejącymi się współcześnie i osiemnaście lat temu. Mroczna, budząca niepokój atmosfera wiosennego Trójmiasta sprawia, że „Kolory zła” atmosferą nie ustępują najlepszym kryminałom skandynawskich autorów, tak przecież u nas popularnych.

Siłą debiutu Małgorzaty Oliwii Sobczak są nie tylko niezwykle realistyczne, poruszające opisy zbrodni, ale również doskonale zarysowani bohaterowie. Pisarka z dużą pieczołowitością stworzyła zarówno pierwszoplanowe postaci, jak i te, które tylko przenikają w tle, co sprawa, że instynktownie w każdym szukamy czegoś podejrzanego, jakiegoś podwójnego dnia.

„Kolory zła. Czerwień” to pierwszy tom planowanej przez Sobczak serii kryminalnej z prokuratorem Leopoldem Bilskim. Wygląda na to, że pisarka – która sama zawiesiła sobie bardzo wysoką poprzeczkę – w kolejnych książkach jeszcze nieraz nas zaskoczy. Nic dziwnego, skoro jej debiutem zachwycił się nawet Vincent V. Severski.

Źródło okładki: gwfoksal.pl
Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro