„Kobiety z bloku 10. Eksperymenty medyczne w Auschwitz” Hans Joachim Lang — recenzja

„Kobiety z bloku 10. Eksperymenty medyczne w Auschwitz” Hans Joachim Lang — recenzja

W literaturze faktu traktującej o obozach zagłady chyba jeszcze nigdy nie było pozycji tak mocno akcentujących koszmar tych, którzy stali się przedmiotem doświadczeń lekarzy SS. „Kobiety z bloku 10” Hansa Joachima Langa to reportaż, dla którego ten temat jest tematem głównym.

udostępnij

To lektura niełatwa. Pełna nazwisk, faktów, ale przede wszystkim emocji. To dramatyczna opowieść o niewyobrażalnym cierpieniu, niepojętym okrucieństwie.

Przywrócić tożsamość ofiarom

Hans Joachim Lang posiłkował się m.in. protokołami rozpraw czy zapiskami medycznymi, ale z kilkoma ofiarami eksperymentów pseudomedycznych przeprowadzanych na terenie bloku numer 10 w obozie w Auschwitz rozmawiał także osobiście. Jego celem jest skupienie się na przeżyciach przetrzymywanych tam kobiet, opatrzonych obozowym numerem królików doświadczalnych. Chce przywrócić tożsamość ofiarom, które w tamtym czasie były jedynie przedmiotem badań.

Dlatego reportaż „Kobiety z bloku 10. Eksperymenty medyczne w Auschwitz” pełne są cytatów, wypowiedzi jego bohaterek. Dzięki temu do czytelnika przemawiają nie tylko liczby i suche fakty, ale przede wszystkim emocje, relacje świadków i uczestniczek tamtych zdarzeń. Autor wymienia kolejne nazwiska, mocno dając do zrozumienia, że na koszmar obozowego życia składają się indywidualne historie. Przedmioty stają się podmiotami.

Rany na ciele i psychice

Historia bloku numer 10 zaczęła się wiosną 1943, kiedy to ginekolog Carl Clauberg rozpoczął eksperymenty związane z nieoperacyjną metodą sterylizacji. Jako że w opinii nazistów żydowskie kobiety nie były godne prokreacji, to właśnie one stały się przedmiotem okrutnych badań.

Hans Joachim Lang pokazuje, w jaki sposób funkcjonował obóz, jakim eksperymentom poddawano kobiety, w jakich warunkach żyły, z jakim koszmarem musiały się zmierzyć. Wspomina także o powojennych losach tych, które przetrwały. Szokujące jest to, że niektóre z nich dopiero po latach dowiedziały się, jakie konsekwencje przyniosły testy, którym je poddano. Wiele z nich nie mogło mieć dzieci. Inne, choć nigdy nie pozbyły się traumy, szczęśliwie zostały matkami. Były i takie, które w wyniku powikłań zmarły niedługo po zakończeniu wojny.

Nie możemy zapomnieć

W reportażu „Kobiety z bloku 10” znajdziemy wspomnienia dotyczące nie tylko eksperymentów, ale i obozowego życia.

Będzie więc o radzeniu sobie z niewyobrażalnym koszmarem, o bólu rozłąki z bliskimi i strachu o ich los, a także i o własne życie. Będzie o konfliktach w obozie, ale i nawiązywanych tam przyjaźniach. O seksualności i potrzebie bliskości. O kulturze, wspólnym śpiewaniu pieśni ludowych i hymnów narodowych, występach teatralnych, grze na instrumentach.

Choć głównym bohaterem reportażu są ofiary eksperymentów i to ich oczami spojrzymy na koszmar tamtych dni, autor przybliża także sylwetki sprawców ich cierpienia. Wspomnianego Carla Clauberga i innych „rzeźników” katujących kobiety w imię pseudomedycznych badań.

„Kobiety z bloku 10” to ważna książka. Niełatwo się ją czyta, tak ze względu na emocje, jak i nagromadzenie faktów i nazwisk, ale przeczytać ją trzeba. Ostatnie ofiary, ostatni świadkowie II wojny światowej odchodzą. Nie można dopuścić do tego, by wraz z nimi odeszła też pamięć o tamtych wydarzeniach.

Źródło okładki: marginesy.com.pl/
Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro