Każdy powinien to umieć – wymiana koła

Są kierowcy, którzy jeżdżą pół życia i jeszcze ani razu nie musieli tego robić. Jednak jest też o wiele większa grupa, która przeżyła już ten swoisty „test szofera”. Ci, którzy uważają, że wymiana opony przerasta ich zdolności manualne są w błędzie, bo wymienić koło powinien umieć każdy z nas, bez względu na płeć czy zdolności. Sam robiłem to już kilkakrotnie i ze spokojnym sumieniem mogę zapewnić – nie ma w tym nic trudnego.

Aleksander Przytuła Aleksander Przytuła / 25-03-2016

Dojazdówka, pełnoprawny „zapas” czy zestaw naprawczy?

Zanim zdarzy nam się ten wyjątkowo paskudny przypadek, zacznijmy od spraw podstawowych. Czy jesteśmy przygotowani technicznie do wymiany koła? To znaczy, czy mamy wszystko to, co powinniśmy mieć w aucie. Oczywiście najważniejszą kwestią jest samo koło.

Większość nowych aut ma w zestawie koło tzw. dojazdowe. Jest to zwykle nieduże koło na żółtej, stalowej feldze, którego zadaniem jest przejechać kilkanaście kilometrów do najbliższego warsztatu wulkanizacyjnego. Opona taka oszczędza miejsce w bagażniku oraz paliwo w baku, ponieważ jest stosunkowo lekka i nie obciąża auta. Niestety, jest tylko środkiem doraźnym, ponieważ nie jest zbyt trwała i przeważnie nie pozwala na jazdę szybszą niż 60–70 km/h.

Jeżeli nasze auto ma dobre kilka lat, możemy znaleźć w nim pełnowymiarowe koło zapasowe, które jest wyposażone w normalną oponę o wielkości i szerokości takiej, jak standardowe koła w naszym aucie. Niewątpliwie ułatwia to życie, ponieważ możemy kontynuować naszą podróż, nie martwiąc się zniszczoną oponą i jej szybką wymianą. Koło pełnowymiarowe możemy dokupić sami, jego rozmiar będzie identyczny z rozmiarem używanych przez nas opon. Aby obniżyć koszt, możemy mieć zapas na feldze stalowej.

Najtańszym i najoszczędniejszym (dla producenta samochodów) rozwiązaniem jest zaopatrzenie auta w podstawowy zestaw naprawczy. Niestety, zestaw nic nam nie da, gdy uszkodzenie opony będzie znacznie większe niż najechanie na śrubę bądź gwóźdź. Zestaw pozwala bowiem tylko na prowizoryczne zalepienie nieszczelnej opony. Jeżeli więc jeździmy często z pustym bagażnikiem, a na pokładzie mamy tylko zestaw naprawczy, warto pomyśleć o dokupieniu dojazdówki.

Co jest potrzebne do wymiany koła?

Poza samym kołem do wymiany niezbędne jest kilka elementów. Bez wątpienia nie zrobimy niczego bez sprawnego podnośnika. Możemy znaleźć kilka wariantów, każdy z nich ma swoje plusy i minusy oraz fanów. Najpopularniejsze są chyba lewarki trapezowe i niewielkie lewarki słupkowe. Jednak trapezowy jest bardziej uniwersalny, ponieważ można go użyć także w przypadku bardzo nisko zawieszonego auta. Słupkowy potrzebuje zazwyczaj w tym celu kilkunastu centymetrów.

Następny w kolejności jest odpowiedniklucz do śrub. Najbardziej polecam wzmacniane klucze teleskopowe, ponieważ wiele warsztatów używa przy okresowych wymianach opon kluczy pneumatycznych i elektrycznych, przez co potrzeba dużej siły i wytrzymałości narzędzia, by ruszyć niektóre śruby. Klucz teleskopowy pozwala odkręcić śruby z użyciem mniejszej siły. Warto też wiedzieć, czy śruby w kołach nie są zabezpieczone – czy na przykład do jednej z nich nie potrzeba specjalnego klucza.

Dobrze jest mieć kamizelkę odblaskową, latarkę, trójkąt ostrzegawczy, kawałek nieprzemakalnej, grubej folii (by móc na czymś uklęknąć w razie potrzeby) oraz parę rękawiczek roboczych, ponieważ praca przy kołach jest bardzo brudna. Tak wyposażeni możemy brać się za wymianę.

Jak wymienić koło? Instrukcja krok po kroku

Najważniejsze to zatrzymać się w – o ile to możliwe – bezpiecznym miejscu. Po zatrzymaniu należy zaciągnąć hamulec ręczny i zostawić auto „na biegu” oraz – jeżeli sytuacja tego wymaga – zostawić włączone światła awaryjne. Zaczynamy od wyjęcia z bagażnika wszystkich potrzebnych rzeczy.

Zanim podniesiemy auto, spróbujmy poluzować śruby kluczem na tyle, by dało się je swobodnie odkręcić, gdy koło znajdzie się już w powietrzu. Jest to moment, w którym warto wiedzieć, czy posiadamy śrubę zabezpieczającą. Jeżeli tak, musimy odkręcić ją specjalnym kluczem lub nasadką na klucz.

Kolejny etap to podniesienie auta lewarkiem. Niestety, nie ma jednolitej informacji dla wszystkich aut, co do miejsca ustawienia lewarka. Trzeba posiłkować się wiedzą z instrukcji auta lub z Internetu. Przeważnie jest to wgłębienie w dolnej części progu, kilkanaście centymetrów od nadkola.

Wystarczy podnieść auto na tyle, by uszkodzona opona znajdowała się centymetr lub dwa nad powierzchnią. Jeżeli wcześniej poluzowaliśmy śruby, powinno dać się je odkręcić dalej samymi palcami (przydatne będą rękawiczki).

Po zdjęciu koła kładziemy je na płasko na poboczu i zakładamy zapas lub dojazdówkę. Zadanie to wymaga odrobinę cierpliwości i staranności, ponieważ felgę trzeba dobrze dopasować. Śruby należy wkręcać metodą „na krzyż”, czyli na przykład lewa – prawa, góra – dół. Gdy auto jest jeszcze podniesione, lepiej nie męczyć się, dokręcając do całkowitego oporu. O wiele łatwiej będzie zrobić to, gdy opona obciąży się, stojąc na ziemi.

Teraz wystarczy tylko spakować zniszczone koło oraz narzędzia i kontynuować podróż. Jeżeli zbliżacie się do stacji benzynowej, skontrolujcie ciśnienie w kole zapasowym. Na pierwszy rzut oka wydaje się dobre, ale może to być tylko złudzenie. Dobrym nawykiem powinno być też sprawdzenie śrub po kilku kilometrach jazdy. Nigdy nie wiadomo, czy nie przykręciliśmy ich zbyt lekko.

Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro