Jak zakleić dziurę w wydechu?

Przerdzewiały czy pęknięty wydech to problem nie tylko posiadaczy nastoletnich aut. Często przytrafia się to także właścicielom samochodów w miarę nowych. Często możemy sobie z tym poradzić samodzielnie i za nieduże pieniądze.

Konrad Bagiński Konrad Bagiński  / 21-03-2016

Usterki układu wydechowego – do którego należy również tłumik – są dość trudne do przeoczenia, a raczej „przesłyszenia”. Jeśli dziura jest mała, wydech delikatnie terkocze. W miarę zwiększania się problemu odgłosy te przechodzą w głośne buczenie i porykiwanie połączone z hałasem porównywalnym z łomotaniem w przerdzewiałe wiadro. Cóż – musimy zareagować.

Co mogło się zepsuć

Rodzajów awarii wydechu jest kilka. Najczęstszą przyczyną jest na pewno korozja. Zdarza się ona właścicielom nawet stosunkowo nowych samochodów. Trudno powiedzieć, czy główną winę ponoszą polskie warunki drogowe, czy słaba jakość materiałów stosowanych obecnie przez producentów aut. Pewnie jedno i drugie. Następnym rodzajem awarii jest pęknięcie – może się to przydarzyć, gdy wjedziemy w sporą dziurę, zahaczymy o krawężnik czy zaliczymy terenową jazdę osobówką. Pęka na ogół tłumik, gdyż jest wykonany z cieńszej blachy niż rury odprowadzające spaliny. Dość często niszczą się też zaczepy rur i tłumika, dając podobne efekty dźwiękowe jak nieszczelny układ.

Najtrudniejsza w tym wszystkim jest prawidłowa diagnoza. Musimy mieć swobodny dostęp do całego wydechu. Przyda się więc najazd lub kanał. Jeśli nie mamy jak skorzystać z tych udogodnień, podnieśmy auto jak najwyżej. Oprócz dobrej jakości podnośnika przydadzą nam się tzw. kobyłki. Podnośnik kosztuje od kilkudziesięciu złotych wzwyż, podobnie jak para kobyłek, ale to zakup na wiele lat i na pewno nieraz się nam przyda. Niektóre uszkodzenia dostrzeżemy gołym okiem, innych musimy poszukać – okiem i uchem. Przydatne może być lusterko inspekcyjne.

Do naprawy nie nadają się części kompletnie skorodowane. Wszelkie przewody przeżarte rdzą po prostu trzeba wymienić. Sami raczej tego nie zrobimy, więc zainwestujmy te kilkaset złotych i ruszajmy do mechanika. Jeśli uszkodzenie jest niewielkie, możemy pomyśleć o naprawie, która przedłuży nieco żywotność układu. Korozja atakuje części, które zostały w jakiś sposób uszkodzone. Jeśli więc tłumik był otarty, może na nim powstać ognisko rdzy. To – podobnie jak niewielkie pęknięcie – da się skutecznie zalepić. Jeśli jednak zauważymy, że tłumik rdzewieje w całości lub wielu miejscach – musimy go wymienić. Na 90 proc. jest też skorodowany w środku i nie spełnia swojego zadania. Pamiętajmy też, że niektóre auta mają więcej niż jeden tłumik – nie ograniczajmy się do końcowego.

Jak zabrać się do naprawy

W zasadzie są dwie podstawowe metody zaklejania dziur w wydechu. Najprościej jest załatwić sprawę taśmą lub bandażem do tłumika. Na rynku jest ich sporo. To zwykła taśma termoizolacyjna, bardzo często sprzedawana w komplecie z odpowiednimi opaskami zaciskowymi czy cybantami. Oklejamy uszkodzone miejsce, zaciskamy i po sprawie. W ten sposób oczywiście nie naprawimy uszkodzenia, ono się pod spodem nie zagoi. Raczej przełożymy potrzebę profesjonalnej naprawy w czasie. Taśma termoizolacyjna jest rozwiązaniem dość tanim. Porcja wystarczająca do zalepienia jednego pęknięcia kosztuje od kilku do kilkunastu złotych.

Drugą metodą jest zaklejenie uszkodzenia. Potrzebujemy do tego dwóch rzeczy – odpowiedniego kawałka metalu i kleju. Pierwszą musimy jakoś zdobyć, niektórzy posiłkują się fragmentami puszek – mają odpowiedni kształt. Klej do metalu to prostsza sprawa. Do naprawy wydechu nada się większość klejów epoksydowych. Zwróćmy jednak uwagę, czy ten, który chcemy kupić, jest odporny na wysokie temperatury. Po oczyszczeniu powierzchni po prostu naklejamy nowy metal na stary, dokładnie stosując się do instrukcji obsługi. Wbrew pozorom klejenie metali to bezpieczna, szybka i skuteczna forma ich łączenia.

Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro