Jak wyciągnąć samochód z błota albo innej opresji?

Jak wyciągnąć samochód z błota albo innej opresji?

Latem częściej zjeżdżamy z ubitych traktów, na przykład w drodze na biwak. I dość często okazuje się, że nie była to dobra decyzja. Ale o tym dowiadujemy się dopiero wtedy, gdy nasze auto utknie w piachu albo błocie. Jak się wydostać?

udostępnij

Konrad Bagiński Konrad Bagiński  / 03-08-2017

Taka przygoda może się zdarzyć każdemu. Nawet ostrożny przejazd po polnej drodze, zwłaszcza niezbyt uczęszczanej, może się skończyć utknięciem w jakiejś pułapce błotnej lub piaskowej. Szczególnie należy uważać w okolicach podmokłych, gdzie często droga jest jedynym miejscem, którego możemy być pewni. Jeśli już więc poruszamy się po drodze nieutwardzonej, w opuszczonej okolicy, nie zjeżdżajmy z niej. Jeśli chcemy lub musimy to zrobić, najlepiej wysiądźmy i sprawdźmy miejsce, w które chcemy wjechać. Może to wyglądać głupio, ale jeszcze głupiej będziemy wyglądać, kiedy się „wkleimy” po osie.

W trawie

Jeżeli już utkniemy, nie próbujmy na siłę wyrywać auta za pomocą sprzęgła i gazu. Na ogół kończy się to jeszcze gorszą wklejką, bo koła wyrwą spod siebie wszystko, w czym mogłyby znaleźć oparcie. Stosunkowo najłatwiej będzie się nam wyrwać z pułapki, jaka czeka nas, gdy wjedziemy na mokrą trawę. W takich miejscach należy bardzo, ale to bardzo uważać. Mokra trawa jest potwornie śliska, jeździ się po niej jak po lodzie. Jeśli się zatrzymamy, możemy mieć problem z ruszeniem. Wtedy na ogół wystarczy wyprosić pasażerów z samochodu i poprosić ich o popchnięcie. Po ruszeniu i przejechaniu kawałka drogi koła oczyszczą się z błota i będziemy mogli kontynuować jazdę.

w trawie

W piasku i błocie

Z błotem i piaskiem jest gorzej. Na ogół utykamy w takiej pozycji, gdy jedno z napędzanych kół ma przyczepność, drugie zaś wisi w powietrzu albo po prostu się ślizga. W tej sytuacji wyjazd uniemożliwia nam mechanizm różnicowy napędu. W normalnych warunkach różnicuje on prędkość kół podczas jazdy na zakręcie, inaczej skręcanie byłoby mordęgą. Jeśli wkleimy się w błotko, mechanizm rozpoznaje, że jedno z kół ma przyczepność, stawia opór, a więc nie potrzebuje napędu. Natomiast to drugie kręci się bardzo chętnie, więc – zdaniem mechanizmu różnicowego – tym bardziej trzeba je napędzać. W takiej sytuacji mechanizm różnicowy trzeba oszukać.

Najłatwiej zrobić to, podkładając coś pod kręcące się koło. Trzeba dać mu przyczepność. Niezłym pomysłem jest wciśnięcie pod nie jakiejś gałęzi, deski, czegokolwiek. Wiele osób wsadza pod koło samochodowe dywaniki. Trzeba przyznać, że czasami się to sprawdza, zwłaszcza gdy nie wykopaliśmy jeszcze kołem wielkiej dziury, a dywanik jest gumowy. Welurowy raczej się nie nada. No i będzie taniej, bo prawie na pewno go zniszczymy.

Saperka i lina holownicza

Dobrym pomysłem jest popracowanie z łopatą czy saperką i podsypanie pod kręcące się koło kamieni bądź żwiru, można też usunąć nadmiar ziemi spod auta, by nie opierało się na nawierzchni. Serio, wożenie na biwaki i podobne wypady składanej łopaty nie jest głupim pomysłem.

Równie pomysłowe będzie posiadanie liny holowniczej, najlepiej w formie lekko sprężynującej taśmy. Łatwo ją zwinąć w słoneczko i położyć obok koła zapasowego. Będziemy mogli ją wykorzystać do wyciągnięcia naszego auta za pomocą koni… mechanicznych pozostających pod kontrolą innego kierowcy. Albo prawdziwego konia lub traktora, jeśli pomoże nam pracujący nieopodal rolnik.

Istnieje kilka teorii dotyczących tego, w którą stronę ciągnąć auto. Cóż, jeśli przeszkoda jest niezbyt duża, a wkleiliśmy się przez czystą niefrasobliwość, to możemy ciągnąć się do przodu. Ale jeśli jest spora i nie ma pewności, że na dalszej drodze nie pojawią się kolejne (a tak jest zazwyczaj), to wyciągamy się do tyłu i nie kontynuujemy podróży w tym kierunku.

holowanie traktorem

Wyciągarka ręczna

A jeśli udajmy się w miejsce, gdzie nie spotkamy innego kierowcy, rolnika z traktorem lub koniem czy choćby zastępu harcerzy, którzy by nas wypchnęli? Cóż, albo lubimy iść po bandzie, albo kupimy sobie wyciągarkę ręczną. Nie trzeba jej mocować do samochodu, jest nieduża i nie wymaga dużej siły. Owszem, dziecko sobie z tym nie poradzi, ale i tak pójdzie nam łatwiej, niż gdybyśmy chcieli auto wypychać lub wyszarpywać własnoręcznie. Najtańsze wyciągarki ręczne kosztują poniżej 100 złotych, ale w miarę porządne 100–200 złotych.

oferty sponsorowane

Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro