Wpisz czego szukasz

Znajdziemy sprzedawców, którzy mają wszystko czego szukasz.

Wprowadź frazę
Zdaniem eksperta

Jak wybrać bezpieczną grę mobilną dla dziecka?

Interfejs dotykowy to coś, co bez większych problemów potrafią opanować nawet trzylatki. Nie znaczy to jednak, że korzystanie ze smartfonów i tabletów przez dzieci nie jest problemem. Postaram się odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób unikać min, które celowo lub przypadkowo umieścili na naszej drodze twórcy gier mobilnych.

Jak wybrać bezpieczną grę mobilną dla dziecka?

Spis treści

To nie będzie łatwy tekst, w którym wskażę Wam pięć gier i powiem: „O, to można dać dziecku i mamy spokój”. To raczej ostrzeżenie przed kilkoma największymi zagrożeniami, jakie pojawiają się, kiedy dziecko dostaje do ręki telefon i zaczyna samodzielnie poznawać elektroniczną rozrywkę. Nie obejdzie się przy tym bez zwykłego spędzania czasu z potomstwem, a nawet własnoręcznych testów tytułów, w które ono gra.

Zacznijmy od pewnego mitu. Często mówi się, że gry wideo mogą wzbudzać agresję. Że przesadna, fotorealistyczna brutalność niszczy psychikę dzieci. Tymczasem nie są to tezy udowodnione, za to najgroźniejsze gry mogą być całkowicie pozbawione elementów walki i nie mieć nic wspólnego z fotorealistyczną grafiką. To nie znaczy, że nie wspomnę o brutalności, ale to nie ona stanowi największe zagrożenie.

Największe zagrożenie – gry, które próbują nas uzależnić

Co więc jest naprawdę groźne? Zdecydowana większość gier mobilnych to produkcje darmowe. Można je tak po prostu pobrać ze sklepu z aplikacjami. Oczywiście ich twórcy chcą zarobić, dlatego po pierwsze pokazują graczom reklamy, a po drugie oferują mikropłatności. Jak to działa?

Niestety, bardzo często schemat jest taki: rodzice nie grają w gry, dają dziecku tablet do zabawy, dziecko uczy się samo, co ma robić, przychodzi rachunek na 700 zł, a ojciec czy matka dostają szału.

gra w pokera

Współczesne gry mobilne często projektuje się jak zwykłe pułapki, korzystając przy tym z doświadczeń z kasyn. Przy stołach do pokera w Las Vegas nikt nie dorzuca do puli banknotów. Używa się żetonów, z którymi łatwiej się rozstać, bo nie są prawdziwymi pieniędzmi. W darmowych grach jest bardzo podobnie. Za realną gotówkę kupujemy tzw. walutę premium, która często w grze określana jest jako kryształki, złote monety itd. Kiedy już je posiadamy, łatwiej je wydawać.

Twórcy gier mają przy tym bezpośredni wgląd we wszystkie nasze poczynania wewnątrz gry. Mogą nawet zauważyć, oczywiście śledzą to algorytmy, a nie ludzie, że wyjątkowo zależy nam na konkretnym przedmiocie czy budynku, i zaoferować sprzedaż dokładnie tego, czego pragniemy. Za pieniądze. Trudno się temu oprzeć.

Gry mobilne starają się cały czas nas nagradzać, tworzyć wrażenie, że już za chwilę coś zdobędziemy, a potem stawiać przed graczem mur zbudowany z czasu. Okazuje się, że osiągnięcie nęcącego celu wymaga czekania albo wielu godzin gry, co możemy przyspieszyć, wydając pieniądze. I nie, niestety nie, takich chwytów nie stosują wyłącznie autorzy szemranych, półamatorskich produkcji. Ten skrótowy opis pasuje do wielu bardzo dużych i bardzo znanych gier wielkich firm.

Oczywiście najłatwiej zabezpieczyć się przed takim scenariuszem, blokując możliwość opłacania zakupów z abonamentu, a także odpinając od konta Google, na którym działa telefon lub tablet, wszystkie formy płatności. To podstawa. Warto jednak obserwować grające dzieci. Jeśli widzimy, że ich zabawa polega głównie na czekaniu albo żmudnym powtarzaniu w kółko tych samych czynności, mogą to być sygnały sugerujące, że nie jest to gra, tylko kolorowa próba uzależnienia gracza.

Szybka porada: czasem lepiej jest jednorazowo wydać na grę na komórkę 20–30 złotych, niż instalować daną pozycję za darmo, a potem borykać się ze wszystkim, o czym wspomniałem wcześniej.

Duże zagrożenie – toksyczni gracze

Wiele współczesnych gier mobilnych łączy się z internetem i pozwala graczom ze sobą walczyć. Tutaj pojawia się kwestia innych graczy, którzy potrafią być naprawdę złośliwi, nie mówiąc już o tym, że wulgarni. Wyobraźcie sobie, że Wasz ośmiolatek przegrał w grze i na dodatek przeczytał wysłaną przez jakiegoś anonima wiadomość o treści: „Spal telefon, leszczu, a najlepiej to już nigdy w nic nie graj”. Dorosłemu takie słowa potrafią sprawić przykrość, a co dopiero dziecku.

placzace dziecko

Dlatego przyjrzyjcie się dobrze grze i upewnijcie, że nie ma w niej chatu tekstowego. Nie mówię o odcinaniu dziecka od innych ludzi, ale wierzcie mi, chaty w grach to nie jest miejsce na zdrową socjalizację najmłodszych.

Zwłaszcza że istnieje alternatywa. W polskiej grze Crazy Dino Park możemy na przykład walczyć na arenie z dinozaurami innych graczy. Możemy sobie także wysyłać wiadomości, jednak tylko w postaci kilku ikonek z dinozaurem, który się zabawnie złości, pokazuje kciuk, śmieje się. Możemy wejść z kimś w interakcję, ale w bezpieczny sposób.

Małe zagrożenie – brutalność

Tak, jak pisałem wcześniej – nie ma bezpośrednich dowodów na to, że brutalne gry prowadzą do brutalnych zachowań. Jednocześnie trzeba pamiętać, że mali chłopcy (głównie) od zawsze bawili się w wojnę, rycerzy, policjantów i tak dalej. Dziś zmieniły się tylko środki techniczne i szczytem możliwości nie są plastikowe żołnierzyki i patyki, udające miecze czy karabiny. Psychologowie wciąż jednak nie są zgodni, czy różnego rodzaju zabawy w wojnę, także te analogowe, są szkodliwe.

Nie oznacza to, że możemy po prostu pozwolić dziecku zainstalować dowolną grę i strzelać do wszystkich cyfrowych postaci w zasięgu wzroku. Nie uciekniemy od wojennych zabaw, bo przecież jeśli zakażemy dziecku strzelać na komórce, będzie wyobrażać sobie, że strzela z palców. Zamiast tego zabraniać, możemy przy okazji postarać się wpoić mu kilka ważnych wartości.

zabawkowy pistolet

Nie udawajmy przed dzieckiem, że przemoc nie istnieje, tylko wyjaśnijmy jej kontekst. Gry mobilne często są go pozbawione. Po prostu przemieszczamy się i wciskamy spust. Niedobrze, bo to pokazuje, że przemoc jest zwykłą, codzienną czynnością, a przecież to nieprawda. Dzieci mają jednak bogatą wyobraźnię i do tych ruchomych obrazków możemy im stworzyć własną opowieść. Niech to będzie historia o ratowaniu słabszych i braniu wrogów w niewolę.

Pilnujmy także, żeby dziecko nie przenosiło agresywnych zachowań poza ramy gry. W takiej sytuacji trzeba kategorycznie przypomnieć, że udawana przemoc nie może istnieć poza określonymi sytuacjami. To powinno zaspokoić potrzeby malucha, który często poprzez tego typu zabawy chce poczuć się silny, a jednocześnie powinno dać mu odczuć, że przemoc, choć istnieje, jest ostatecznością, a nie rozrywką ani nie podstawowym sposobem rozwiązywania problemów.

Szybka porada: wybierajmy te gry, w których dziecko strzela do bardziej abstrakcyjnych obiektów – pojazdów, może nawet kosmicznych, dziwacznych potworów, a nie do ludzi czy zwierząt.

Podobnych zagrożeń może być więcej, a najlepszym sposobem, żeby odpowiednio szybko je zauważyć, jest poświęcanie maluchowi uwagi. Słuchanie tego, o czym opowiada, i wspólne granie.

Czy ten artykuł był pomocny?

oferty sponsorowane

Artykuły z kategorii Dziecko


Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro