Jak rozpalić grill bez rozpałki?

Do rozpalenia węgla w palenisku grilla nie musimy już używać podpałki. Technika dała nam inne możliwości. Możemy użyć np. elektrycznej opalarki.

Izabela Kieś Izabela Kieś / 22-06-2017

Wielu osób szczególnie wrażliwych na punkcie ekologii i bardzo dbających o jakość spożywanych produktów nie ma zaufania do tanich podpałek. Nic w tym dziwnego, skoro w wielu przypadkach po otwarciu opakowania roztaczają wokół nieprzyjemną woń, przypominającą zapach płyty pilśniowej nasączonej naftą albo zużytego oleju silnikowego. Dlatego popularność zyskują „sterylne” sposoby rozpalania grilla, np. za pomocą opalarki. Wielu z nas ma taki sprzęt. Używamy go do strukturyzacji, czyli opalania drewna lub pozbywania się kawałków farby, której nie udało nam się zedrzeć mechanicznie, np. z odnawianych drzwi.

Opalarki elektryczne

Są godne polecenia jako relatywnie bezpieczne i bardzo dobrze spełniające swoje zadanie –rozpalenie nimi węgla drzewnego lub brykietu zajmuje kilkadziesiąt sekund.

Jak to działa? Najpierw należy wsypać do paleniska węgiel i uformować z niego kopiec. Następnie podłączamy opalarkę elektryczną do prądu, a jej dyszę (najlepiej jeśli ma specjalną końcówkę do rozpalania grilla) wsuwamy w węgiel tak, by końcówka znalazła się mniej więcej w osi kopca, w jednej czwartej jego wysokości, po czym przyciskiem uruchamiamy urządzenie. Jeśli ma ono moc ok. 2000 V, to mamy minutę lub dwie na ponudzenie się, po czym wyłączamy urządzenie. Ze względów bezpieczeństwa nie odkładamy go niedbale na bok, ale wyjmujemy wtyczkę z gniazdka. Będziemy mieli pewność, że nikt nie zostanie porażony prądem ani poparzony silnym strumieniem bardzo gorącego powietrza.

  • Opalarka Topex. Sprzęt dla majsterkowiczów. Ma specjalną dyszę, która pozwala na szybkie rozpalenie grilla węglowego. Odpowiednio dobrane parametry oraz specjalny kształt dyszy pozwalają na rozpalenie grilla w zaledwie 60 sekund. Ma dwa tryby pracy: do 350°C i do 550°C. Cena: ok. 60 zł.

  • Opalarka Yato. Ma moc 2000 W. Przeznaczona do nagrzewania, opalania i suszenia. Jej „sercem” jest ceramiczna grzałka. Ma dwa tryby pracy: do 350°C i do 550°C. Jest sprzedawana w plastikowej walizce. Cena: ok. 110 zł.

Klasyczne opalarki elektryczne mają jedną wadę: trzeba je podłączyć do prądu, a to oznacza konieczność pociągnięcia przedłużacza. Dlatego bardzo przyda nam się estetyczny przedłużacz na bębnie.

Opalarki gazowe

Ich ceny rozpoczynają się od kilkunastu złotych. Opalarki zasilane gazem z kartusza mają tę przewagę nad elektrycznymi, że są mobilne, więc unikamy ceregieli z przedłużaczem. Ale są bezpieczne jedynie w rękach odpowiedzialnej, dorosłej osoby.

Oferowanych jest wiele modeli opalarek gazowych. Są między nimi modele bardzo proste, przypominające pistolet (bez wstępnego podgrzewania gazu) i bardziej zaawansowane. Najprostsze lutlampy (bo tak też są nazywane) mają tę wadę, że po głębokim przechyleniu dyszy do ziemi „zalewają się” i tracimy kontrolę nad płomieniem. Bardziej zaawansowane modele, używane np. przez dekarzy do lutowania papy, dają większą kontrolę nad płomieniem.

  • Palnik – zapalarka do grilla J&M. Ma zapłon piezoelektryczny, dzięki czemu wystarczy odkręcić zawór gazu i nacisnąć spust. Siłę płomienia reguluje się pokrętłem zaworu, potrafi on osiągnąć temperaturę do 1300°C. Cena: ok. 18 zł.

  • Palnik dekarski do papy. Wykorzystywany do prac dekarskich. W zależności od modelu posiada różne parametry pracy, np. prosty palnik do lutowania papy ma długą, 60-centymetrową dyszę i pokrętło regulacji przepływu gazu. Sprzedawany jest z 5-metrowym wężem na butle. Temperatura płomienia do 2000°C. Moc 58 kW. Cena: ok. 50 zł.

Ostrożnie z ogniem

Na zakończenie kilka uwag dotyczących bezpieczeństwa.

  • Dysze opalarek elektrycznych wkładamy do środka kopca utworzonego z węgla, natomiast opalarką gazową (jeśli nie ma zapalnika piezoelektrycznego) operujemy raczej na dystans. Bo żeby zadziałała, gaz po odkręceniu trzeba podpalić.

  • Odległość, z jakiej węgiel drzewny traktujemy strumieniem rozżarzonego gazu, zależy od sprzętu i jakości gazu w kartuszu lub butli gazowej. Ponadto gaz jest wyrzucany pod ciśnieniem, więc zabawa w zakopywanie „ziejącej ogniem” dyszy może się zakończyć poparzeniem.

  • Rozpalanie opalarką zaczynamy od możliwie najmniejszego płomienia. Ponadto z grilla w momencie rozpalania powinny być zdjęte boczne osłony, bo rozgrzany do białości gaz, wyrzucony z dyszy pod ciśnieniem, wydmuchuje pył węglowy i drobne kawałki węgla. Taka mieszanka płonącego gazu i iskier potrafi odbić się od osłony i boleśnie poparzyć osobę operującą opalarką.

oferty sponsorowane

Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro