Jak powstawały słynne figurki z Ćmielowa
Zdaniem eksperta

Jak powstawały słynne figurki z Ćmielowa

Są najlepszym przykładem złotego okresu w polskim wzornictwie. Przez wielu nazywane ikonami stylu lat 50. i 60. XX wieku. Obecnie znów są produkowane, ale to te oryginalne sprzed blisko 60 lat cieszą się największą popularnością wśród kolekcjonerów i miłośników miniaturowych rzeźb.

udostępnij

Joanna KorneckaJoanna Kornecka / 18-04-2018

W latach 50. XX wieku w Instytucie Wzornictwa Przemysłowego zawiązała się grupa młodych artystów rzeźbiarzy z warszawskiej ASP. W jej skład wchodzili: Mieczysław Naruszewicz, Henryk Jędrasiak, Lubomir Tomaszewski oraz Hanna Orthwein. To właśnie z tymi nazwiskami najczęściej kojarzą się porcelanowe figurki. Ci projektanci mieli za zadanie opracować kolekcję miniaturowych rzeźb, które poziomem artystycznym prześcigałyby tradycyjne bibeloty dotychczas zdobiące witryny mieszczańskich domów. Miały zaskakiwać nowoczesnym kształtem, być pozbawione dekoracyjnych detali i nie wyróżniać się zbyt krzykliwą kolorystyką.

Jak przebiegał proces ich projektowania?

Projektanci musieli zapoznać się z nowym materiałem i nauczyć jego właściwości technologicznych. Po tym żmudnym okresie rozpoczęły się eksperymenty, które nieoczekiwanie dały tak fantastyczny efekt. Tworzenie każdego projektu rozpoczynało się od szkicu koncepcyjnego na papierze. Następnie odwzorowywano go na modelu, a ten przekazywano do modelarni, gdzie wykonywano formę. Z niej robiono pierwszy odlew i wypalano go w piecu. Ponieważ obawiano się, czy figurki się spodobają, początkowo były wytwarzane w małych seriach i sprzedawane w wybranych sklepach. Produkcję rozszerzono, kiedy się okazało, że mimo dość wysokiej ceny znajdują wielu nabywców. W 1964 roku wszystkie prawa do produkcji przekazano manufakturze Świt w Ćmielowie, która stała się ich jedynym wytwórcą.

Skąd popularność figurek z Ćmielowa?

Zapotrzebowanie na nie rosło, i to nie tylko w Polsce, ale także za granicą. Rozsławili je zapraszani na światowe wystawy projektanci. O produkcję figurek zabiegały największe wytwórnie porcelany. Mieczysław Naruszewicz i Lubomir Tomaszewski byli nakłaniani do współpracy przez słynnego Rosenthala (również twórcę figurek), który specjalnie przyjechał do Warszawy, aby na własne oczy zobaczyć słynne bibeloty i prześledzić proces ich wytwarzania.

Na czym polegał fenomen figurek z Ćmielowa? Zachwycały przede wszystkim mistrzowskim wykonaniem, były dopracowane w każdym calu, a ich projektanci udowodnili, że miniaturowe bibeloty również mogą być dziełem sztuki. Porcelanowe cacka nawiązywały do stylistyki rzeźb Henry’ego Moore’a czy Constantina Brancusiego oraz do malarstwa Pabla Picassa. Miały awangardową jak na tamte czasy formę, a dzięki pozbyciu się podstawy również lekkość, której brakowało tradycyjnym bibelotom. Ciekawostką jest to, że ich oszczędna kolorystyka była efektem ówczesnych ograniczeń, z jakimi borykali się polscy artyści, a uproszczona forma wynikała z konieczności dopasowania się do obowiązujących wówczas kształtów mebli. Bo nowoczesne figurki – w przeciwieństwie do tradycyjnych konkurentów – nie chciały sztywno stać za szkłem w zamkniętych witrynach. Zajęły miejsca na komodach, stolikach czy parapetach.

O czym powinien wiedzieć początkujący kolekcjoner?

Liczba modeli ćmielowskich figurek jest ograniczona, w sumie powstało ich ok. 130. Nie dziwi więc, że kolekcjonerzy chcieliby mieć wszystkie. Niejednokrotnie decydują się przepłacać, oferując za brakujący egzemplarz kilkakrotnie więcej niż w rzeczywistości jest wart. Cenną informacją o figurce jest jej sygnatura. Jeżeli nie jest to znak ćmielowskiej manufaktury, to znaczy, że model powstał przed 1964 r. To pozwala dokładnie datować figurkę. Na rynku pojawiają się też okazy bez sygnatury. Niekoniecznie muszą być falsyfikatami, jednak może to stwierdzić tylko wytrawne oko. Jeżeli mamy wątpliwości, lepiej nie ryzykować. Powinniśmy pamiętać, że możemy trafić na różne warianty kolorystyczne jednego modelu, a nawet figurki białe, pozbawione koloru. Niejednokrotnie bardzo urokliwe – z punktu widzenia kolekcjonera o niższej wartości. Wśród znawców bardziej cenione są figurki postaci niż zwierząt, dlatego ich ceny zazwyczaj są wyższe. Pamiętajmy, że czwórka wymienionych artystów to niejedyni projektanci. Można też spotkać inne nazwiska, na przykład Zdany Kosickiej, Kazimierza Czuby czy Pawła Karaska.

Wytwórnia Świt w Ćmielowie została sprywatyzowana w 1996 roku. Obecnie prawami do produkcji figurek dysponuje manufaktura AS Ćmielów, która zajmuje się wytwarzaniem porcelanowych bibelotów według dawnych wzorów.

Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro