Jak poprawić jakość dźwięku dobiegającego z laptopa?

Jak poprawić jakość dźwięku dobiegającego z laptopa?

Laptop to sprzęt, do którego idealnie nadają się słuchawki. Wbudowana w urządzenie karta dźwiękowa nie zawsze satysfakcjonuje, szczególnie gdy posiadamy słuchawki z wyższej półki. Te mają większe wymagania, co do jakości sygnału i mocy – często potrzebują wzmacniacza. Wbudowana „dźwiękówka” nie pozwoli wykorzystać ich potencjału. Co zrobić, by poprawić jakość dźwięku dobiegającego z laptopa i nie stracić przy tym mobilności?

udostępnij

Maciej SasMaciej Sas / 28-10-2014

Zewnętrzne karty dźwiękowe

Pierwszym rozwiązaniem jest zakup zewnętrznej karty dźwiękowej. Są to urządzenia łączące wiele funkcji, mają szereg złącz do słuchawek, głośników stereo lub wielokanałowych oraz komplet wyjść i wejść cyfrowych, obsługują także mikrofon. Im bardziej zaawansowana karta dźwiękowa, tym większa jest jej konstrukcja. Należy określić swoje potrzeby, żeby urządzenie (w domyśle przeznaczone dla słuchawek) nie miało wielu innych zbędnych opcji, bo to tylko zmniejszyłoby mobilność sprzętu.

Zewnętrzne „dźwiękówki” dzielą się więc na bardzo małe i podstawowe sprzęty oraz rozbudowane konstrukcje. Większość z nich podłącza się krótkim kablem USB, ale niektóre posiadają formę wpinaną bezpośrednio do portu USB – wyglądają jak pendrive. Niestety, nie ma co liczyć na to, że tania karta dźwiękowa w takiej formie będzie miała wyższą jakość od tej, zintegrowanej z laptopem, a może być wręcz odwrotnie. Nie jest to też do końca bezpieczne rozwiązanie – wystarczy chwila nieuwagi i wysuwające się z portu urządzenie uszkodzi się, lub, co gorsza, zniszczeniu ulegnie laptop. To jednak bardziej mobilna opcja, więc gdy konieczny jest zakup takiej karty, warto rozważyć ofertę Asusa, a konkretnie model Xonar U3. W zestawie znajduje się też przedłużka, niwelująca problem urządzenia wystającego z portu. To także nieźle brzmiący sprzęt, a wyceniony został na około 130 zł. Ponadto dostępny jest podobny produkt od Creative, model X-Fi Go! – również za taką cenę. Tańszym wariantem będzie Sound Blaster Play od Creative. To wydatek rzędu około 50 zł, ale wcale nie musi okazać się lepszy od zintegrowanej karty dźwiękowej. Sprawdzi się raczej jako alternatywa, gdy ta wewnętrzna karta ulegnie uszkodzeniu.

Bezpieczniejszym i bardziej funkcjonalnym rozwiązaniem stanie się zakup karty dźwiękowej podłączanej poprzez przewód. Większe karty Creative, na przykład X-Fi Surround 5.1 (około 200 zł), sprawdzą się raczej na biurku. Są jednak nadal na tyle mobilne, że łatwo je spakować w torbie obok laptopa. Kontrofertą są warianty marki Asus – Xonar U5 (około 299 zł) lub U7 (około 330 zł). Osobiście stawiam Xonary ponad Sound Blasterami.

Jedną z najtańszych kart zewnętrznych tego typu, jednocześnie posiadającą bardzo dobrą jakość dźwięku, jest MAYA U5 od Audiotraka. To wydatek rzędu 170 zł, a karta ma niewielkie wymiary i spore możliwości.

Alternatywa dla „dźwiękówek”, czyli DAC/AMP

To rozwiązanie zdobywa coraz większą popularność, szczególnie do słuchawek i głośników stereo. DAC to Digital to Analog Converter, czyli przetwornik cyfrowo-analogowy. AMP to skrót od amplifier, czyli wzmacniacz. DAC/AMP to combo, które łączy oba urządzenia.

W rzeczywistości każda karta dźwiękowa ma wbudowanego DAC-a, przekształcającego sygnał z komputera na impulsy prądu, jakie (nasilone przez wzmacniacz) poruszają membranę słuchawek lub głośników. Dlaczego więc DAC/AMP nie jest kartą dźwiękową? Dzieje się tak, gdyż nie posiada tak rozbudowanej funkcjonalności, nie obsługuje mikrofonu, wielokanałowych głośników, nie ma interfejsów do obsługi domowego studia nagraniowego. To prostsze i specjalistyczne urządzenie, w domyśle obsługujące słuchawki, ewentualnie aktywne głośniki stereo. Mniej to w tym wypadku lepiej, gdyż oferuje wyższą jakość dźwięku od wielofunkcyjnych „dźwiękówek”.

Na naszym rynku liderem takich rozwiązań jest FiiO. Firma ma w ofercie przystępne cenowo sprzęty, które są niewielkie, proste i przyjemne w obsłudze. Najbardziej znanym przetwornikiem FiiO jest model E10 Olympus, który właśnie został „odświeżony” do wersji E10k Olympus 2 i stanowi wariant zdecydowanie lepszy od poprzednika. Urządzenie jest niewiele większe od dwóch paczek zapałek, a dodatkowo bardzo lekkie i solidnie wykonane, ponadto posiada aluminiową obudowę. E10k ma wyjście na słuchawki, wygodną regulację głośności, wyjście na głośniki i wyjście cyfrowe. Instaluje się automatycznie po podłączeniu do komputera, mocy wystarczy nawet na słuchawki o wyższej impedancji. E10k Olympus 2 to koszt około 300 zł.

Inną opcją są bardziej zaawansowane: FiiO E07k (od 329 zł), E17 (od 550 zł) lub E18 (od 700 zł). Urządzenia te mają także zasilanie bateryjne i oprócz korzystania z nich z funkcji DAC/AMP można używać ich jako wzmacniacza podłączonego pod smartfona lub nawet przetwornika – da się podłączyć je pod telefon obsługujący USB OTG, bowiem w zestawie jest odpowiednie okablowanie. Pełnią wtedy funkcję zewnętrznej „dźwiękówki”.

Podobne przetworniki do FiiO E10k ma też NuForce. Za prawie 500 zł dostępny jest model uDAC-3. Jest niewiele większy od FiiO E10k, ale wykonano go bardziej designersko i wyposażono w wyjścia RCA do głośników stereo czy wieży.

Gdy słuchawki nie wchodzą w grę

Jeśli ze względów zdrowotnych bądź praktycznych wolimy korzystać z głośników zamiast słuchawek, a te, wbudowane w laptopa, nie wystarczają, to dobrym pomysłem może być zakup przenośnego głośnika Bluetooth. Mają one „zgrabne” wymiary, ale z racji swojej konstrukcji lepiej odtwarzają niskie tony i mają dużo więcej mocy niż małe głośniczki, umieszczone w laptopie. Trzeba jednak zwrócić uwagę, czy Bluetooth wbudowany w laptopa obsługuje standard audio (czyli A2DP), lub ewentualnie kodeki atp-X, co da najwyższą jakość transmisji. Jeśli nie, to konieczna będzie inwestycja w adapter Bluetooth pod USB. Warto wydać na niego od 50 zł w górę. Im tańsze, tym bardziej delikatne. Mogą też sprawiać małe problemy z obsługą, sterownikami, ale swoje zadanie spełnią.

Ponadto warto wybrać głośnik Bluetooth z bass-refleksem, a więc otworem wspomagającym niskie tony. Wtedy dźwięk będzie pełniejszy i bardziej naturalny od tego, wydobywającego się z głośnika monofonicznego. Oglądając film, można go ustawić przed laptopem – rozwiązanie szczególnie praktyczne na przykład na studiach lub w podróży. Należałoby zajrzeć do oferty JBL-a, gdyż są tam głośniki stereo od 350 zł o efektownej konstrukcji, solidnym wykonaniu i dobrym brzmieniu.

Podsumowanie

Do laptopa polecałbym dobre słuchawki o konstrukcji zamkniętej, wokółusznej. To wygodna alternatywa, a słuchawki zamknięte dodatkowo tłumią hałas otoczenia. Stąd lepszym zakupem od karty dźwiękowej będzie inwestycja w urządzenie typu DAC/AMP, ściśle przeznaczonego pod słuchawki. To wygodna opcja, sprawdzi się w akademiku, na stancji lub w hotelu. W takiej sytuacji może się przydać także głośnik Bluetooth, który pozwoli obejrzeć film dla kilku osób. Jeśli laptop ma służyć też jako sprzęt biurkowy pod zestaw głośnikowy i mikrofon, to większa karta muzyczna będzie koniecznością.

Czy ten artykuł był pomocny?
podziel się

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro