Jak mocować linę holowniczą, gdy zakopiemy się w błocie

Jak mocować linę holowniczą, gdy zakopiemy się w błocie

Ugrzęźnięcie w błocie może przytrafić się nie tylko miłośnikom off-roadu. Warto więc wiedzieć, jak się zachować, by skutecznie i szybko wyjechać z takiej pułapki i nie uszkodzić samochodu.

udostępnij

Mikołaj AdamczukMikołaj Adamczuk / 18-10-2017

Popularne w świecie właścicieli samochodów terenowych powiedzenie mówi, że „im lepsza terenówka, tym dalej trzeba iść po traktor”. To oczywiście nieco żartobliwe stwierdzenie, ale zawiera sporo prawdy. Takie sytuacje mogą przydarzyć się każdemu. Wyjazd na spacer do lasu, jazda skrótem, który jeszcze latem był przejezdny, czy chwila nieuwagi, poślizg i zsunięcie się do rowu. To bardzo stresujące, zwłaszcza jeśli wydarzyło się pierwszy raz. Ale to nie koniec świata.

Zrób to sam

Najpierw spróbujmy wyjechać, korzystając z drugiego zamiast pierwszego biegu. Wszystko na nic? Spróbujmy „rozbujać” auto, podjeżdżając delikatnie (na ile to możliwe) do przodu i do tyłu. Jeśli nawet to nie pomaga, lepiej nie buksować kołami i nie doprowadzać do głębszego zakopania się. Podłóżmy pod napędzaną oś dywaniki gumowe lub – jeśli ich nie ma – gałęzie czy deski, które znajdziemy w pobliżu.

Gdy się nie uda

Bywa jednak i tak, że żadne z wymienionych sposobów nie dają rezultatu. To oznacza, że trzeba poprosić o pomoc. Może to być przejeżdżający kierowca (uwaga, by i on nie zakopał swojego samochodu!), ale częściej jest to po prostu pracownik pomocy drogowej lub okoliczny właściciel ciągnika. W ostateczności zdarza się, że z wyciągnięciem samochodu z błota poradzi sobie nawet… koń.

Jeżeli o wsparcie poprosimy profesjonalistę z pomocy drogowej, prawdopodobnie będzie wiedział, jak zamocować linkę holowniczą. Jeśli jednak amatora, np. rolnika z okolicy, warto wcześniej się dowiedzieć, jak rozpocząć holowanie, by nie uszkodzić auta i wyciągnąć je z błota.

Kwestia linki

Po pierwsze, jeśli mamy pod ręką linkę stalową, lepiej jej nie używać. Będzie sztywna i mało elastyczna, więc może łatwo się urwać, a przy okazji spowodować spore uszkodzenia. Nie będzie też należycie amortyzować i nie zapewni odpowiedniej siły. W związku z tym wybierzmy linę elastyczną. Możemy zdecydować się na plecioną lub taśmę holowniczą (pas). Należy zwrócić uwagę na wytrzymałość linki, jeśli np. samochód waży 1,5 tony, kupmy „z zapasem” linkę, która poradzi sobie nawet z pojazdem ważącym dwie tony.

Kwestia mocowania

Skoro mamy już linkę, trzeba ją odpowiednio zaczepić. Pod żadnym pozorem nie montujemy jej do zderzaka, wahacza czy drążka kierowniczego. W najlepszym razie skończy się na urwaniu zderzaka wraz z zaczepami, w gorszym – na zniszczeniu całej geometrii zawieszenia. Również okolice przewodów hamulcowych są z oczywistych względów słabym pomysłem. Gdzie mocować? Najlepiej do przewidzianego do tego celu miejsca, wymienionego w instrukcji obsługi auta. Takie „oczko” czy zaczep jest zazwyczaj ukryte pod specjalną zaślepką, którą odchyla się lub zdejmuje w przednim zderzaku. Bywają wkręcane lub mocowane na stałe. Jeżeli to wymagane, musimy wkręcić je bardzo uważnie. Wszelkie błędy mogą skończyć się przy naprężeniu bardzo źle. Aby ułatwić sobie wkręcanie, można posmarować gwint smarem czy olejem. Przedtem oczyśćmy całość z piasku lub błota.

Zamiast ucha holowniczego

Jeśli zauważymy, że ucho holownicze gdzieś się zapodziało, można je dokupić. Oczywiście gdy jesteśmy zakopani w błocie, nie ma na to czasu. Musimy znaleźć inne wyjście. Można wykorzystać do tego celu przednią belkę ramy nadwozia lub tylny most. To musi być bardzo mocny i odporny element, gdyż przy wyciąganiu z błota naprężenia są wielkie. Dobrym i oczywistym miejscem jest rzecz jasna hak holowniczy (składający się z kuli i wiązki). Niestety, nie każdy samochód jest w niego wyposażony.

Na koniec – coś z krainy off-roadu. Warto uzbroić się w specjalną wyciągarkę.

Przykładem niedrogiej wyciągarki ręcznej jest model firmy Dragon Winch.

  • Wyciągarka ręczna Dragon Winch. Korbowa wyciągarka pasowa. Uciąg: 1588 kg, hamulec zapadkowy, pas o długości 10 m. Dwa przełożenia – wolne i szybkie. Cena: od 109 zł.

Na rynku jest także sporo innych wyciągarek automatycznych.

  • Escape Evo 12000. Uciąg 5443 kg. Przeznaczona do aut terenowych i autolawet. Bez plastikowych elementów, bezawaryjny hamulec cierny. Zasilana 450-amperowym solenoidem w obudowie metalowej umieszczonej na silniku. W zestawie pilot bezprzewodowy. 5 lat gwarancji. Cena: od 1650 zł.

Kupowanie wyciągarki nie ma sensu w przypadku aut osobowych, za to posiadacze terenówek z pewnością je docenią. Im pozostaje życzyć wielu udanych wyjazdów z błota, właścicielom osobówek – jak najmniej błota…

oferty sponsorowane

Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro