J. Katzenbach, Piąty student – recenzja

J. Katzenbach, Piąty student – recenzja

"Kiedy w grę wchodzi zemsta, prawda nie ma już znaczenia…".Wokół tego zdania osnuta jest akcja najnowszej powieści Johna Katzenbacha.

Mirosław Słapik Mirosław Słapik / 22-06-2016

Mam takie wrażenie, że w ostatnich dekadach zmieniło się pojęcie thrillera psychologicznego. Dawniej w napięciu trzymała czytelnika jakaś tajemnica i niekoniecznie pisano o trupach i torturach, przykładem mogą być choćby filmy René Clémenta, gdzie coś się działo i do końca wisiało w powietrzu. Teraz autorzy thrillerów psychologicznych muszą zapewnić minimum krwi, by czytelnik bardziej skwapliwie sięgnął po książkę. Aczkolwiek są wyjątki, choćby w wypadku Misery Stephena Kinga. Nie jest to negowanie specyfiki warsztatu pisarskiego, tylko konstatacja dotycząca zmiany gustów i zapotrzebowania czytelniczego.

Wszak miłośnikom dobrych thrillerów dobrze się czyta nie tylko wspomnianego Kinga, Johna Grishama czy Michaela Korytę (na niego też warto zwrócić uwagę w Polsce), ale również mrocznych autorów skandynawskich, choćby Stiega Larssona, Camillę Läckberg, Kjella Erikssona czy Henninga Mankella. Zresztą, kiedy ma się do czynienia z ich światami, trudno się dziwić, że Skandynawowie mają duże predyspozycje do depresji.

W Polsce popularnością cieszą się kryminały Gai Grzegorzewskiej, Wojciecha Chmielarza i Krzyszofa Beśki. Należy przy tym podkreślić, że u nas coraz więcej fanów ma John Katzenbach, dlatego dobrze jest zwrócić uwagę na jedną z jego ostatnich książek Piąty student.

Wszak lubimy pogrążyć się w mroku

Człowiek ma dwie natury i to absolutnie nie jest odkrycie Ameryki. Można tylko dodać, że nierzadko ma ich więcej. Dlatego część z nas lubi czasem pogrążyć się w mroku, a nawet współuczestniczyć niejako w zbrodni po to, by potem obudzić się z westchnieniem ulgi. Zdecydowanie można to osiągnąć, czytając powieść Piąty student Johna Katzenbacha. Już króciutki wstęp naprowadza nas na to, że akcja będzie toczyła się nie tylko w świecie zewnętrznym, ale też wejdziemy na jakiś czas w mroczną duszę uzależnionego, który będzie musiał rozwikłać między innymi zagadkę śmierci swojego stryja.

Początek pierwszego rozdziału nie pozwala nabrać czytelnikowi oddechu, tylko wprowadza w klimat depresyjny niczym ciemna piwnica. Młody doktorant Timothy Warner, nazywany również Ćmą, ma potrzebę rozmowy ze swoim stryjem psychiatrą i jednocześnie alkoholikiem, lecz po wejściu do mieszkania znajduje go w kałuży krwi. Widok stwarza pozory samobójstwa, ponieważ stryj ma przestrzeloną skroń: „Timothy Warner znalazł ciało swojego stryja tylko dlatego, że rano obudził się z intensywnym i przerażającym łaknieniem, wewnętrzną pustką, która buczała głęboko niczym głośny, fałszywy akord zagrany na gitarze elektrycznej”.

John Katzenbach gra mocne akordy

Jednak Ćma nie wierzy w samobójstwo stryja i decyduje się na rozwikłanie zagadki. Zależy mu na tym, ponieważ łączyła go z nim więź emocjonalna. O pomoc prosi przyjaciółkę Andy Candy, która w tym samym czasie przeżywa osobistą tragedię. Ćma ufa tylko jej. Oboje sami szybko stają się ściganymi. I John Katzenbach gra tu mocne akordy, choć powieść – mimo wielu zaskakujących zwrotów akcji – jest zwarta w formie. Z szacunku dla czytelnika nie powinno się ujawniać ani owych zwrotów akcji, ani tym bardziej zaskakującego zakończenia. Dodam jedynie, że epilog powieści nie jest do końca jednoznaczny.

Śledząc akcję, zauważamy, że Katzenbach zna się na rzeczy. Na pewno przydało się tu jego doświadczenie jako reportera sądowego. Zwraca uwagę dobry warsztat pisarski z umiejętnie przekazanym (ale nie natrętnym) aspektem psychologicznym. Toteż wiele jego powieści stało się bestsellerami, między innymi Analityk, Powieść szaleńca, Ofiara i cykl Czerwonych Kapturków. Z kolei W słusznej sprawie i Wojna Harta doczekały się filmowych adaptacji.

Źródło okładki: wydawnictwoamber.pl
Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

 

Allegro