Idziemy z maluchem na plażę

Idziemy z maluchem na plażę

autor: Magdalena Praczyńska-Janik, data publikacji: 11-06-2015

Kiedy zostaliśmy rodzicami, czasy beztroskiego spaceru na plażę z matą do jogi i klapkami w dłoni bezpowrotnie minęły. Teraz do wyjścia należy szykować się jak na wojnę albo jak na wyprawę w Himalaje, najlepiej z listą. Inaczej, w przypadku chwilowego zaćmienia, możemy być zmuszeni do powrotu do pensjonatu lub sklepu, a to może być trudne zarówno logistycznie, jak i emocjonalnie. Wtajemniczeni zapewne wiedzą, co mam na myśli.

Jeśli nasza baza wypadowa oddalona jest trochę od plaży warto zadbać o to, by zestaw plażowy był jak najbardziej zwarty, najlepiej spakowany do jednej torby. Wybieramy zejścia na plażę, które nie zaskoczą nas długimi schodami. Jeśli jesteśmy z wózkiem lub na rowerach to najlepiej zaplanować „obozowanie” tuż przy wejściu na plażę, ponieważ piach wchodzi w kółka i ciągnięcie wózka lub roweru po plaży wymaga sporej siły. Poza tym kiedy korzystamy z uroków plaży daleko od wejścia, każda konieczność opuszczenia przybytku słońca i wakacyjnego lenistwa zamienia się w drogę przez pustynię, najczęściej w towarzystwie wyjącego kojota. Nie polecam.

Namiot plażowy

W co warto się zaopatrzyć? Z pewnością w namiot plażowy. Jest to prosty i użyteczny sprzęt przydatny zarówno dla dzieci chcących odpocząć trochę od słońca jak i dla rodziców pragnących skorzystać z tego, że mają chwilę na lekturę.

Dmuchana wanienka

Ponieważ kąpiel w morzu może odbywać się tylko pod opieką rodziców, a ci niekoniecznie marzą o chodzeniu po brzegu morza tam i z powrotem, warto zaopatrzyć się w praktyczną dmuchaną wanienkę. Jest ona mniejsza od basenu, więc szybciej się ją nadmucha i napełni wodą. To również dobre rozwiązanie dla maluchów, które lubią bawić się wodą (przelewanie wody do garnuszków, puszczanie statków, uczenie kaczuszek pływania), ale jeszcze obawiają się fal i ogromu morza.

Ochrona przeciwsłoneczna i apteczka

Ponieważ o ochronie przeciwsłonecznej sporo już zostało napisane, wspomnę tylko, że kremy z filtrem to istotne komponenty naszego zestawu plażowego. Dla początkujących plażowiczów wybieramy te z wysokim filtrem, który stopniowo można trochę obniżać (umiarkowana ekspozycja na słońce całego ciała przeciwdziała krzywicy). Koniecznie też kupmy dziecku dwie czapki z daszkiem i z osłoną na kark (warto mieć jedną w zapasie, gdyż czapki bardzo często gubią się na wakacjach). Wrzućmy też do naszej torby plażowej podstawową apteczkę z wodą utlenioną, plastrami, balsamem i wkładem chłodzącym (np. w postaci maskotki).

Pieluchy i odzież do kąpieli

Jeśli nasze dziecko używa jeszcze pieluch, zaopatrzmy się w specjalne pieluchy do kąpieli. Nie będziemy wtedy zmuszeni do zmiany ciężkiej pieluchy po każdorazowym kontakcie z wodą. Starsze dzieciaki mogą już z dumą prezentować kostiumy kąpielowe. Pamiętajmy tylko, żeby zwrócić uwagę na materiał, z którego zrobiony jest strój plażowy. Dość często spotyka się bowiem grube tkaniny, które nasiąkają wodą i długo schną. Praktycznym rozwiązaniem jest też zrobienie „majteczek” z powiązanej pieluchy tetrowej. Tetrówki dobrze sprawdzą się też jako osłona do wózka dla śpiącego dziecka i jako „kocyk”.

Z pewnością przyda nam się też ręcznik plażowy z jakimś miłym dziecięcym motywem, szczególnie wygodne są takie z kapturem (ponczo). Nie zapomnijmy też o lekkich bucikach do wody i piasku, zwłaszcza jeśli planujemy odpoczywać na plażach kamienistych bądź w miejscach, w których można spotkać szkło lub kapsle – czyli niestety praktycznie na wszystkich polskich plażach.

Zabawki plażowe

Na koniec… zabawki plażowe. Najlepiej wybrać nieduże, bo nasz bagaż i tak jest spory. Na pewno potrzebne będzie wiaderko i łopata. Jeśli w zespole plażowym jest też tata, dziadek bądź uprzejmy wujek, możemy też zdecydować się na cięższy sprzęt, czyli koparki, wywrotki i taczki.

Kiedy dotrzemy już do plaży, rozbijemy namiot, wypakujemy wszystkie zabawki i zapragniemy wreszcie usiąść, nasza pociecha na pewno będzie już głodna i spragniona. Zabierzmy więc wodę, soki i lekkie przekąski. Inaczej trzeba będzie wracać do punktu wyjścia, a tego nikomu nie życzę.