Hyundai i20 czy dobry tylko na „elkę”?
Zdaniem eksperta

Hyundai i20 czy dobry tylko na „elkę”?

Hyundai i20 kojarzy się głównie z pojazdami nauki jazdy, zwanymi popularnie „elkami”. Już od trzech lat jest on bowiem samochodem szkoleniowym w większości miast w Polsce. Można więc uznać, że jest to jedno z najbardziej znienawidzonych aut na naszych drogach…

udostępnij

Robert GucmanRobert Gucman / 27-02-2019

…i zapewne gości w sennych koszmarach większości kierowców. Niestety taki już los „elki”. Warto jednak zadać pytanie, czy słusznie. Czy naprawdę Hyundai i20 to pojazd, który nadaje się jedynie do szkolenia kierowców?

Ciężkie życie Hyundaia i20

Lekkiego życia Hyundai i20 nie ma… Pod jego adresem padło sporo słów krytyki już w chwili, gdy wybierano go na samochód szkoleniowy. Jest to auto dosyć proste w obsłudze, a ponadto wyposażono go w wiele „gadżetów” ułatwiających jazdę. Wszystko to sprawiło, że okrzyknięto go autem, oględnie mówiąc, dla niezbyt rozgarniętych kierowców. Obawiano się, że kiedy świeżo upieczony właściciel prawa jazdy, kiedy już przesiądzie się z Hyundaia i20 do innego auta, nie będzie w stanie nawet ruszyć z miejsca. Mimo tych obiekcji Hyundai i20 stał się jednak autem szkoleniowym. I co z tego wynikło? 1

i20 – pierwsza generacja

Hyundai i20 to samochód z segmentu B. Na drogi wyjechał w 2008 r., nawet zatem auta z pierwszych lat produkcji są dziś jeszcze dość młodymi pojazdami. Jego poprzednikiem był kanciasty Hyundai Getz. Jak wiele azjatyckich samochodów ma on opływowe linie nadwozia, które mogą się podobać. Wnętrze to zasługa projektantów z Europy.

Hyundai i20 pierwszej generacji był hatchbackiem. Oferowano go w wersji trzy- lub pięciodrzwiowej. Napędzały go silniki benzynowe 1.2 (78 KM), 1.4 (101 KM) i 1.6 ( 126 KM) oraz wysokoprężne 1.6 (116 KM), a także 1.25 LPG (85 KM). Napęd był przenoszony za pomocą manualnej pięcio- i sześciobiegowej skrzyni biegów oraz czterobiegowej, automatycznej.

Hyundai i20 pierwszej generacji był autem lubianym przez kierowców. Ładny, z ciekawą linią nadwozia, całkiem sympatyczny w prowadzeniu i wygodny. Trudno też było krytykować wykończenie jego wnętrze, które jest solidne i wykonane z dobrych materiałów. To sprawia, że jest idealnym wozem do miasta, a i w trasie też daje sobie radę. Niewątpliwym plusem jest niewielkie spalanie. Do wad należy zaliczyć słabe blachy (nawet małe puknięcie powoduje wgniecenie, a odpryski lakieru należy szybko zabezpieczyć, bo niemal natychmiast pojawia się rdza). Trzeba też pilnować oleju, bo zastosowane w autach silniki mogą mieć na niego dużą ochotę.

W 2012 r. Hyundai i20 przeszedł lifting, który obejmował przedni pas nadwozia oraz tylnie światła. Dwa lata później zakończono produkcję modelu I generacji. 2

Generacja II „elek”

Skoro Hyundai i20 pierwszej generacji podbił serca Europejczyków, producenci postanowili pójść za ciosem i wprowadzili nową generację tego auta. I tak w 2014 r. na drogach zagościł Hyundai i20 Elite, bo tak brzmi pełna nazwa modelu. Zmieniono płytę podłogową, w związku z czym samochód trochę się rozrósł (ma o 4,5 cm dłuższy rozstaw osi od poprzednika). Zmieniono także nadwozie i wyposażenie wnętrza (to ostatnie niepotrzebnie). Podstawowym wariantem modelu był pięciodrzwiowy hatchback, który został uznany za samochód nauki jazdy. Wersja trzydrzwiowa, zwana i20 Coupé, to nic innego jak i20 pierwszej generacji po lekkim liftingu.

Hyundai i20 Elite ma charakterystyczny sześciokątny grill, nad którym umieszczono reflektory soczewkowe. Ma światła do jazdy dziennej i tylne reflektory w kształcie bumerangu. Samochód jest całkiem zgrabny i „miły dla oka”. Niestety blacha jest równie słaba jak u poprzedniej wersji. Jeśli chodzi o jednostki napędowe, to w nowym Hyundaiu i20 użyto benzynowych 1.2 (moc 75 lub 84 KM), 1.4 (moc 100 KM) oraz wysokoprężnych 1.1 (75 KM) i 1.4 (90 KM). Niestety i w tym modelu silniki konsumują sporo oleju. Skrzynie biegów są takie same jak w poprzednim i20. Warto dodać, że samochód całkiem dobrze porusza się zasilany z instalacji gazowej. 3 Hyundai i20 jest autem niemal bezawaryjnym, co jednak nie oznacza, że wszystko jest idealne. Hamulec ręczny jest bardzo słaby (auto pojedzie na nim i do przodu, i do tyłu), na szczęście hamulce podstawowe są bardzo dobre. Samodzielna wymiana świateł do jazdy dziennej graniczy niemal z cudem. I największy minus – przy zmianie wyposażenia samochodu niestety zmieniono także fotele, niestety na niewygodne. Siedzisko jest bardzo twarde i zapada się w stronę oparcia, które jest równie twarde. Ból pleców gwarantowany, co dyskwalifikuje auto na dłuższych trasach. Ponadto tkanina, którą są obite, nie przepuszcza powietrza. Mimo klimatyzacji kierowca i tak będzie miał mokre plecy. Tylne siedzenie jest równie niewygodne, a w dodatku dolna cześć kanapy jest nieco za krótka. Sporo do życzenia pozostawiają też zagłówki, które są niewygodne. Wszystko to w połączeniu z niewielkimi rozmiarami auta powoduje, że samochód nie nadaje się dla niskich osób, które zapadają się w siedzenie. Wysokie osoby także nie będą się w nim czuły wygodnie. I z tyłu, i z przodu dach lekko się obniża. Nie pomaga nawet opuszczenie przedniego fotela…

Reasumując, auto jest dosyć drogie, a jego niewygoda zniechęca do zakupu, lecz rzadko się psuje. Można więc wytrzymać w nim przez krótki czas. W sam raz na wzięcie lekcji jazdy. Sprawdza się też jako auto użytkowe, pod warunkiem że nie będziemy chcieli wyruszyć nim w podróż dokoła świata.

  1. przód
  2. tył
  1. przód
  2. tył

Dlaczego na „elkę”?

Samochód ma wiele udogodnień dla początkujących kierowców, dzięki którym nauka jazdy przebiega sprawnie. Pierwsze z nich to asystent sprzęgła. W pierwszej fazie puszczania sprzęgła dodaje on około 1000 obrotów silnika, co ma utrudnić zaduszenie go przy ruszaniu. Chodziły nawet słuchy, że tego auta nie da się zadusić niewłaściwie odpuszczanym sprzęgłem. To nieprawda. Asystent działa tylko przez kilka sekund. Potem auto zachowuje się, jak inne pojazdy. Kolejne udogodnienie to podpowiadanie biegów. Na ekranie funkcyjnym pojawia się sugestia zmiany biegów. Przeciwnicy tego rozwiązania uważają, że początkujący kierowca nie uczy się „słuchania silnika”. Nie mają racji. Doświadczeni instruktorzy uważają, że większość kursantów nawet nie wie, że coś takiego istnieje.

Każdy kierowca kiedyś zaczynał swoją przygodę z czterema kółkami. Hyundai i20 to auto, w którym zaczyna się ją dość przyjemnie, zapewne znacznie przyjemniej niż kilkanaście lat temu, kiedy to pierwszymi pojazdami były z reguły małe fiaty.

Po zakończeniu lekcji można przy nim pozostać, bo się nie psuje, lub rozejrzeć się za czymś większym i bardziej wymagającym.

Czy ten artykuł był pomocny?
podziel się

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro