„GRID” – recenzja gry
Zdaniem eksperta

„GRID” – recenzja gry

Szalone wyścigi w centrach miast całego świata, znane tory i pięciuset kierowców indywidualistów – oto nowy „GRID”.

udostępnij

Seria GRID na stałe podbiła serca wirtualnych motomaniaków za sprawą pierwszej części, która w momencie premiery była mocno odświeżającym i przede wszystkim przepięknym doznaniem wizualnym. Szczególne wrażenie robiły zawody rozgrywane w centrach miast, z naciskiem na San Francisco. Balansowanie na krawędzi przyczepności w ścisku innych aut pomiędzy wieżowcami zapamiętał chyba każdy, kto choćby na chwilę miał okazję zetknąć się z tym tytułem.

Po latach firma Codemasters przygotowała nowa odsłonę, która ma być prawdziwym następcą Race Drivera, czyli nieskomplikowanym pod względem okołowyścigowych interakcji tytułem, stawiającym na pierwszym miejscu radochę ze ścigania się. Żadnych walk o sponsoring, żadnych wywiadów z wirtualnymi mediami, żadnych nudnych otwartych światów, tylko czysty fan. Maksymalnie szesnaście pojazdów pędzących do mety, których kierowcy – zdarza się – nie przebierają w środkach. Jest to zasługą systemu Nemesis odpowiadającego za indywidualne zachowanie na torze każdego z zawodników. Jak to wszystko wypada podczas samej zabawy? Świetnie!

1

Kariera bez udziwnień

W grze znajdziemy kilkadziesiąt imprez pogrupowanych w sześć kategorii: Touring, Stock, Tuner, GT, Fernando Alonso oraz Invitational. Kilku pierwszych nie trzeba chyba specjalnie wyjaśniać, ponieważ ich nazwy mówią same za siebie. Kategoria nosząca imię i nazwisko słynnego kierowcy F1 pozwala pojeździć zarówno bolidami, jak i supersamochodami pokroju Acury DPi, by ostatecznie stawić czoła samemu mistrzowi świata Formuły 1. W Invitational czekają zaś wyścigi najróżniejszych klasycznych aut, poczynając od mini, a kończąc na takich modelach jak Porsche 917 czy Ford GT40.

Ambicjonalnym zadaniem każdego gracza jest zdobycie pierwszego miejsca w każdej z osiemdziesięciu przygotowanych w podstawowej wersji gry imprez. Niemniej twórcy postanowili urealnić zaproponowany system i o ile często istnieje wymóg odblokowania kolejnych zawodów poprzez stanięcie na podium lub wręcz zwycięstwo, o tyle wcale nie rzadziej wystarczy jedynie ukończyć daną imprezę – i to podejście bardzo mi się spodobało. Na pewno pozwoli ono amatorom cieszyć się grą w większym wymiarze. GRID staje się przez to bardziej dostępny dla szerszego grona odbiorców, nie rezygnując jednocześnie z bycia tytułem naprawdę wiele od nas wymagającym w przypadku zwiększenia w menu odpowiednio poziomu trudności SI (ponoć przy najwyższym ustawieniu sami mistrzowie z zespołu deweloperskiego nie dawali rady) i bardziej realistycznego modelu jazdy. Słowo „bardziej” jest tu kluczowe, bowiem omawiana produkcja to tak naprawdę czyste arcade i z symulacją ma niewiele wspólnego. Czyli dokładnie tak jak jej wielki poprzednik z 2008 roku.

2

System Nemesis i jego konsekwencje

Rozpoczynając grę, kreujemy swojego kierowcę oraz otrzymujemy „w prezencie” kompana, z którym tworzymy podczas zawodów jeden zespół. Kolegę cechują między innymi odpowiednie współczynniki umiejętności i lojalności. Oczywiście nie są one specjalnie wysokie, ale w miarę zdobywania gotówki za udział w wyścigach stać nas na wynajmowanie coraz lepszych kierowców. Nie należą oni do najtańszych, jednak dzięki współpracy z nimi na torze, na którym możemy wydawać im proste polecenia, zyskują cenne punkty podnoszące poziom doświadczenia. Co jednak najciekawsze, to fakt, że niekoniecznie muszą lub w ogóle mogą chcieć słuchać wydawanych przez nas poleceń. Stąd równie ważna jak ich umiejętności kierowania pojazdem jest ich lojalność.

Czas na wzmiankę o tym, czym jest system Nemesis. Wiele mówi już sama jego nazwa, ale by być precyzyjnym, dodam, że chodzi o tworzenie sobie na torze najbardziej zawziętych rywali, zdolnych nawet do tego, by próbować zepchnąć nas na pobocze lub otrzeć o barierki. Przy czym owi wyjątkowo nieprzewidywalni przeciwnicy nie stają się tacy sami z siebie i tak naprawdę wszystko zależy od naszego sposobu jazdy. Jeśli będziemy mocno przepychać się w stawce, uderzać w auta innych kierowców, bardzo szybko któryś z nich postanowi utrzeć nam nosa. Pojawia się również dodatkowa motywacja, aby na metę zgłosić się przed takim delikwentem. Co ciekawe, w trakcie jednego wyścigu możemy wkurzyć więcej niż jedną osobę, a nawet – i tu już trochę tego nie rozumiem – kierowcę własnego teamu, który od tego momentu aż do zakończenia danej rywalizacji przestaje w ogóle nas słuchać.

3

Stuk-puk

Twórcy informują o zaawansowanym systemie zniszczeń, którym może ulec nasze auto, ale szczerze wyznam, że po kilkunastu godzinach spędzonych z GRID-em niespecjalnie im uwierzyłem. Być może dlatego, że starając się jeździć w miarę ostrożnie, zwyczajnie nie miałem okazji tego odczuć. Marnie natomiast wyglądają uszkodzenia wizualne. Czysta kosmetyka i trochę pogiętej blachy to zbyt mało, by wywrzeć dzisiaj wrażenie. Jeśli jednak nie uda Wam się wykonać jakiegoś manewru, zawsze możecie cofnąć czas. Do występowania takiej opcji prawie we wszystkich wyścigach już się przyzwyczailiśmy.

4

Przydałoby się więcej torów

W grze nie ma setek dostępnych pojazdów, niemniej te, które są, wystarczają, by nie czuć zbytniego niedosytu. Niestety, nie mogę tego samego powiedzieć o liczbie torów. Dwanaście tras (z czego cztery uliczne) to niebyt imponujący wynik. Co prawda samych kombinacji okrążeń jest o wiele więcej, ale dość szybko stają się one zbyt powtarzalne. W sukurs owej powtarzalności przychodzi możliwość rozgrywania zawodów przy różnej pogodzie i porach dnia. Taki Szanghaj w deszczu o zachodzie słońca wygląda fenomenalnie. Dobrą wiadomością jest natomiast informacja o darmowych paczkach DLC, które pojawią się po premierze GRID-a. Być może niektóre z nich będą zawierać nowe miejscówki.

W grze nie mogło zabraknąć trybu wieloosobowego. Jest on mocno rozbudowany i pozwala dowolnie ustawić niemal każdy aspekt wyścigu. Od liczby jego uczestników, przez pory dnia i rodzaje pogody, aż po typ pojazdów. Co ważne, nie trzeba zdawać się na przypadkowe osoby i istnieje możliwość stworzenia gry tylko na zaproszenie.

5

Godny następca

Nie spodziewałem się, że GRID aż tak bardzo mi się spodoba. Ale Codemasters ostatnio ma dobrą passę, o czym świadczą świetne odsłony serii Dirt Rally i Formula 1. Dlaczegóż więc w tym przypadku miałoby być inaczej? Tym, co najbardziej przyciąga mnie do tej gry, jest jej nieskomplikowana, wręcz oldskulowa formuła. Proste menu z wyborem kolejnych wyścigów – i to w zasadzie wszystko, co najważniejsze. Klik i jazda. Klik i jazda. Oczywiście, jak ktoś chce, to może pobawić się w malowanie samochodów czy wybieranie wzorów na karoserię, ale nawet te czynności sprowadzono tu do kilku prostych opcji. Identycznie wygląda sprawa z tuningiem. Obrazu całości dopełnia fajnie działający system Nemesis. Nieprzewidywalny i sprawiający, że żaden wyścig nie jest tylko monotonnym wciskaniem gazu do dechy. Ja bawiłem się znakomicie.

6

Plusy:

  1. kariera bez niepotrzebnych udziwnień;
  2. nie zawsze trzeba stawać na podium, by odblokowywać kolejne wyścigi;
  3. interesujący system Nemesis;
  4. gra potrafi wyglądać olśniewająco – szczególnie podczas zawodów w deszczu;
  5. porządnie konfigurowalny multiplayer.

Minusy:

  1. nieco nużące i powtarzające się rozmowy dwójki lektorów;
  2. niespecjalnie zachwycający wizualnie system zniszczeń;
  3. dość skromny wybór torów;
  4. prezentujące się koszmarnie w zbliżeniach mniejsze tekstury na karoseriach aut.

Gra GRID jest dostępna w wersjach na PC oraz na konsole Xbox One i PlayStation 4.

Wymagania sprzętowe:

  • minimalne: Intel Core i3-2130 3.4 GHz / AMD FX-4300 3.8 GHz, 8 GB RAM-u, karta grafiki 1 GB GeForce GT 640 / Radeon HD 7750 lub lepsza, 100 GB HDD, Windows 10 64-bit;
  • rekomendowane: Intel Core i5-8600K 3.6 GHz / AMD Ryzen 5 2600X 3.6 GHz, 16 GB RAM-u, karta grafiki 8 GB GeForce GTX 1080 / Radeon RX 590 lub lepsza, 100 GB HDD, Windows 10 64-bit.

oferty sponsorowane

Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro