Gorąca proza iberoamerykańska na zimne wieczory

W naszym klimacie i kulturze zima nasuwa jednoznaczne skojarzenia – biel śniegu, minusowe temperatury, wieczory pod kocem, czasem przy kominku z książką w ręku. Dla jednych sielanka, bo to im odpowiada i stanowi niemal tradycję, bez której ciężko się obyć. Inni z kolei niespecjalnie lubią zmagać się z mrozem, wolą zdecydowanie letnie klimaty i szukają każdej okazji, aby móc w takie się przenieść.

Łukasz Kucharski Łukasz Kucharski / 12-01-2017

Niestety nie zawsze to jest możliwe w dosłownym znaczeniu, ale gdy już jesteśmy pod owym kocem i sięgamy po lekturę, dobrze jest wybrać taką, która pozwoli nam poczuć namiastkę czy to tropików, czy po prostu innych odległych krain. Lekiem na takie zapotrzebowania może być proza iberoamerykańska, która wchłania czytelnika w odrębny region kulturowy z całym swoim „magicznym” zapleczem.

Samotność w tropikach

Twórczość kolumbijskiego pisarza Gabriela Garcii Marqueza jest szczególnie utożsamiana z literaturą iberoamerykańska – to chyba najbardziej znany pisarz z Ameryki Południowej, laureat Literackiej Nagrody Nobla w 1982 roku, nazywany czasem „Homerem Ameryki Łacińskiej”. Warto wspomnieć, że jest również jednym z nielicznych pisarzy, tworzących – nazwijmy to – „sztukę wysoką”, którzy są rozpoznawalni we współczesnej kulturze masowej. Zapewne dzięki temu też wielu czytelników właśnie za sprawą książek Marqueza w długie zimowe wieczory chętnie udaje się w tropikalne klimaty. Chyba najlepszą odskocznią od naszej mroźnej codzienności jest Sto lat samotności – najważniejsza powieść Marqueza, która przenosi czytelnika do Macondo, fikcyjnej miejscowości „gdzieś na Karaibach”, w której realizm i magia przenikają się, tworząc niepowtarzalny klimat. Jest to idealny wybór dla tych, którzy oczekują od utworu czegoś więcej, niż tylko historii z miejscem akcji umieszczonym na końcu świata. Tutaj, opisując losy kolejnych pokoleń rodu Buendia, mamy przedstawioną całą Amerykę Łacińską „w pigułce” z jej historią, rozwojem, kulturą, a wszystko to przenika magia tak szczelnie, że zdaje się w tamtym świecie czymś naturalnym. Marquez nie był jednak „pisarzem jednej książki”. Warta uwagi jest cała jego twórczość, zarówno powieści, jak i zbiory opowiadań, gdzie również w niezwykle efektowny sposób ukazany jest klimat kultury Ameryki Łacińskiej za pomocą realizmu, ale także baśni, karykatury czy magii.

Zabawa z czytelnikiem

Gdy już wygrzejemy się pod kocem, pochłaniając kolejne stronice historii o Macondo i poczujemy, że ciągle nam mało, warto sięgnąć po jedną z najbardziej oryginalnych książek napisanych w Ameryce Południowej. Gra w klasy Argentyńczyka Julio Cortazara nie jest powieścią „łatwą”, ale w przeciwieństwie do innych „niełatwych” utworów literatury światowej – popularną i stale czytaną. Zadziwia tutaj już sama forma, gdyż autor zaprasza czytelnika do niejako współtworzenia fabuły, dając do zrozumienia, że kolejność czytania niektórych rozdziałów jest dowolna. Wówczas to historia ewoluuje w różnych kierunkach, a do powieści można wracać, za każdym razem pozwalając sobie na odrobinę inne odczytanie. Oczywiście są pewne części – rzec można – obowiązkowe, stanowiące konieczną podstawę, ale najbardziej interesujące dla wielu będą zapewne owe dodatkowe rozwinięcia akcji. Sama fabuła to spojrzenie na świat oczami młodych ludzi wywodzących się z Ameryki Południowej, którzy prowadzą ze sobą gorące dysputy – w Paryżu i w Buenos Aires – zazwyczaj kończące się burzliwymi kłótniami. Czy jest to dobra książka na długie zimowe wieczory? Jak najbardziej, bo ukazuje pewny wycinek kultury iberoamerykańskiej, który tak różni się od naszej. Gorący temperament bohaterów i nieustanna walka na słowa prowokują czytelnika do myślenia, szukania racji po stronie któregoś z bohaterów, a jednocześnie w głowie ciągle kołacze pytanie – do którego rozdziału następnie skoczyć, tak aby spróbować odnaleźć drugie dno opowiadanej historii?

Intelektualna uczta

Co jest najlepszym rozwiązaniem, aby odskoczyć od codzienności? Dla wielu ucieczka w fabułę stworzoną przez pisarza. A najdalej od naszej mroźnej, zimowej codzienności możemy pierzchnąć, zagłębiając się w fabułę z nutką fantastyki. Taką receptę podaje Argentyńczyk Jorge Luis Borges – dla wielu najwybitniejszy pisarz, jakiego wydała Ameryka Południowa. W przeciwieństwie do wspomnianych wyżej Marqueza i Cortazara nie tworzył obszernych powieści, był mistrzem krótkiej formy, a jego opowiadania należą do najważniejszych dzieł spod znaku literatury postmodernistycznej. Idealna propozycja lektury, dla wszystkich tych, którzy bardziej niż rozbudowaną fabułę cenią sobie konkret i intelektualną przygodę, którą Borges funduje na najwyższym poziomie. Fantastyka przeplata się tu z religią i mitologią wywodzącą się z różnych kultur – tej iberoamerykańskiej, ale także arabskiej i europejskiej. Niezwykła erudycja autora, błyskotliwe konstrukcje krótkich opowiadań zakończonych często puentą, która sprawia, że zatrzymujemy lekturę, aby lepiej przemyśleć to, co właśnie przeczytaliśmy – wszystko to stanowi o wyjątkowości tego autora.

Rzecz jasna proza iberoamerykańska to nie tylko powyższa trójka pisarzy. Mroźna zima jest idealnym czasem, aby poznać także innych twórców pobudzających naszą wyobraźnię, wszak każdy ma swoje preferencje czytelnicze, które najlepiej go ogrzeją. Warto więc sięgnąć również po książki Mario Vargasa Llosy, czy Isabel Allende. Złożoność swiata, uniwersalne problemy ludzkości, ale również niepowtarzalny styl - wymieniać mozna długo, ale najlepiej samemu sprawdzić.

Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro