„Gliny z innej gliny” Marcin Wroński – recenzja

wronski

Nie jest to miłe uczucie, gdy ze sceny schodzi lubiany bohater. Pocieszyć może wówczas jedynie fakt, że jest to zejście w dobrym stylu, a sam autor nie zamierza porzucać pisarskiego fachu. Marcin Wroński oddał do rąk czytelników ostatni tom kryminalnej serii z Zygą Maciejewskim, „Gliny z innej gliny”.

Anna Rychlicka-Karbowska Anna Rychlicka-Karbowska / 04-08-2018

To już dziesiąte spotkanie z niepokornym komisarzem, jedną z tych postaci, które niełatwo polubić, a przyjaźń z nią zawsze będzie chropowata. A jednak jest to jednocześnie jedna z najciekawszych postaci w polskiej literaturze kryminalnej. Tym razem Zyga Maciejewski wystąpił jako bohater nie powieści, a opowiadań.

Uniwersum Zygi Maciejewskiego

„Gliny z innej gliny” zawierają osiem tekstów. Większość z nich jest autorstwa Marcina Wrońskiego, ale pisarz do tworzenia zbioru zaprosił także swoich kolegów po piórze i klawiaturze. Ryszard Ćwirlej, Robert Ostaszewski i Andrzej Pilipiuk świetnie uzupełnili opowieści twórcy postaci Maciejewskiego. Zgrabnie nawiązali do twórczości tak jego, jak i własnej. U Andrzeja Pilipiuka Zyga przesłuchuje mężczyznę, który spokojnie mógłby być kumplem Jakuba Wędrowycza, Ryszard Ćwirlej zabiera Zygę w podróż do Poznania, gdzie konfrontuje go ze swoim Antonim Fiszerem, Robert Ostaszewski puszcza oko do tych, którzy znają fabułę „A na imię jej będzie Aniela”.

Zbór ten będzie więc nie lada gratką dla fanów uniwersum Zygi, ale też zachętą do lektury poprzednich tomów dla tych, którzy po raz pierwszy sięgnęli po kryminały retro Marcina Wrońskiego. W zbiorze dostajemy bowiem bardzo ciekawe wyimki z życia Maciejewskiego i jego bliskich.

Intrygi kryminalne i spora dawka historii

Trzy z opowiadań znajdujących się w zbiorze czytelnicy mieli okazję czytać już wcześniej (w zbiorach „Rewers”, „Trupów hurtowo trzech” oraz jednym z ubiegłorocznych numerów „Przekroju”), reszta to premierowe teksty.

Jeśli Marcin Wroński rzeczywiście zamierza odejść od literatury kryminalnej na rzecz powieści historycznych, to zbiór „Gliny z innej gliny” dowodzi, że świetnie się w tych klimatach odnajdzie. W opowiadaniach wątki kryminalne zdają się dodatkiem do powieści historyczno-obyczajowej. Autor (a właściwie autorzy) wszystkie historie mocno osadza w realiach, świetnie oddaje klimat opisywanych czasów (pierwsze opowiadanie rozgrywa się w lutym 1926 roku, ostatnie przenosi nas o sześć dekad do przodu), bardzo dbając o wierne odwzorowanie realiów. Tych fabuł nie da się przenieść do innych miejsc czy czasów, tak mocno zakorzeniają się w rzeczywistości, w której umieścił je autor.

Czytelnik dostaje więc nie tylko intrygi kryminalne, ale i sporą dawkę historii.

Odejść z godnością

Marcin Wroński raz jeszcze udowadnia swoje mistrzostwo w tworzeniu portretów tak ludzi, jak i miejsc oraz czasów. Atutami jego tekstów są także żywy język, sprawność w konstruowaniu błyskotliwych dialogów oraz niewymuszony humor, dzięki któremu teksty czyta się z jeszcze większą przyjemnością. Autorzy zaproszeni do współtworzenia zbioru doskonale odnaleźli się w uniwersum Zygi. Ich opowiadania nie odstają od tekstów Marcina Wrońskiego. Przeciwnie, świetnie je uzupełniają. Fabuły, jak to w zbiorach bywa, raz są bardziej, innym razem mniej absorbujące, ale całość trzyma wysoki poziom, a sposób opisywania rzeczywistości zachwyca za każdym razem.

Nie sposób bez smutku myśleć o pożegnaniu Zygi, ale trzeba przyznać, że autor zapewnił mu godne odejście.

Źródło okładki: gwfoksal.pl

oferty sponsorowane

Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro