Generatory ozonu – chwyt marketingowy, czy poprawa jakości powietrza w samochodzie?

Generatory ozonu – chwyt marketingowy, czy poprawa jakości powietrza w samochodzie?

autor: Zuzanna Krzyczkowska, data publikacji: 10-09-2015

Wszystkie pomieszczenia, w których przebywamy na co dzień, wymagają systematycznego wietrzenia. Dotyczy to również samochodów. W dobie klimatyzacji praktycznie nie otwieramy okien – może to prowadzić do powstawania w pojeździe nieprzyjemnych zapachów, grzybów, a nawet bakterii. Do niedawna dezynfekcja wnętrza samochodów była możliwa jedynie w zakładach zajmujących się czyszczeniem klimatyzacji, gdzie zazwyczaj ozonowanie jest częścią pakietu serwisowego. Teraz każdy może mieć swój prywatny generator ozonu.

Dwa oblicza tlenu – O2 i O3

Ozon (O3) jest trójatomową odmianą tlenu o silnych właściwościach dezynfekujących. W dużym stężeniu może on działać drażniąco na drogi oddechowe i błony śluzowe. Właśnie dlatego ważne jest zachowanie umiaru i nie wdychanie go w czystej postaci. To, co odróżnia go od tlenu, którym oddychamy, to budowa cząsteczek. W przypadku ozonu składa się ona z trzech atomów tlenu, a nie z dwóch, jak ma to miejsce w przypadku O2. Ozon dość szybko przekształca się w obojętną, dwuatomową odmianę, przez co nie stanowi zagrożenia dla środowiska. Proces ten trwa około 30 minut, dlatego po każdorazowym ozonowaniu wnętrza pojazdu (czy też pomieszczeń w domu) konieczne jest dokładne wietrzenie.

Trójatomowa odmiana tlenu znalazła swoje zastosowanie w oczyszczaniu powietrza i wody. Przy tym działa około 3000 razy szybciej i 50-krotnie skuteczniej niż chlor. Z tą dodatkową korzyścią, że nie pozostawia po sobie żadnych substancji powodujących efekty uboczne, zamienia się jedynie w czysty tlen, który jest obojętny dla atmosfery. Ozon jest wykorzystywany do sterylizacji i wyjałowienia pomieszczeń, co czyni znacznie skuteczniej niż wspomniany chlor, który pozostawia po sobie nieprzyjemny zapach oraz jest szkodliwy dla żywych organizmów.

Zobacz też: Uniknij grzyba w wozie – przegląd odgrzybiaczy

Ozon jest wytwarzany w atmosferze w sposób naturalny. Dzieje się tak za sprawą ultrafioletowego promieniowania słonecznego. Powstaje również podczas uderzeń piorunów. Zarówno pierwsza reakcja fotochemiczna, jak i druga bioelektryczna, są możliwe do odtworzenia w warunkach laboratoryjnych. Pierwszy sposób na uzyskanie O3 to użycie czystego promieniowania ultrafioletowego o długości fali wynoszącej 254 nm. Drugi zaś, to wyładowania koronowe, polegające na umieszczeniu metalowej siatki między dwoma dielektrykami i przyłożeniu do niej wysokiego napięcia. Obie te metody powodują rozszczepienie cząsteczek tlenu na pojedyncze atomy, które dołączając się do nierozbitych cząstek, tworzą warianty trójatomowe O3. Ze względu na szybkie przejście z powrotem do postaci dwuatomowej nie jest możliwe przechowywanie ozonu. Aby skorzystać z dobrodziejstw tego gazu, konieczne jest jego wytworzenie na miejscu. To właśnie zadanie generatorów nazywanych również ozonatorami.

Zastosowanie

Trójatomowa forma tlenu znalazła szereg zastosowań w utrzymywaniu czystości i dezynfekcji różnych pomieszczeń. Dzięki ozonatorom można w szybki i łatwy sposób pozbyć się wielu rodzajów zanieczyszczeń, nawet tych niewidocznych gołym okiem. Przede wszystkim poprzez swoje dezynfekujące właściwości doskonale zabija on wiele typów bakterii i wirusów. Likwiduje różnego rodzaju alergeny, jak na przykład roztocza, pleśń czy grzyby znajdujące się najczęściej w kanałach wentylacyjnych pojazdu. Manualne wyczyszczenie w podobny sposób wewnętrznych części nawiewu jest praktycznie niemożliwe, ale wprowadzenie ozonu do powietrza wewnątrz auta zrobi wszystko za nas, dotrze nawet w najgłębsze zakamarki. Usuwanie bakterii i drobnoustrojów z wnętrza samochodu i układu klimatyzacji to nie jedyne korzyści, jakie niesie ze sobą regularne stosowanie ozonatora. Ozon usuwa nieprzyjemne zapachy, którymi przesiąknięta może być tapicerka (również te pochodzenia zwierzęcego) oraz perfekcyjnie rozkłada dym papierosowy, nie pozostawiając po nim nawet najmniejszego śladu. Może się to okazać szczególnie pomocne, jeżeli kupiliśmy używane auto, w którym poprzedni właściciel nie stronił od palenia tytoniu. Łatwo się domyślić, jak trudno byłoby taki samochód doprowadzić do nienagannego stanu zapachowego jedynie przy użyciu chemicznych środków czystości. Ozon wnika głęboko w strukturę tapicerowanych foteli i utlenia znajdujące się w ich wnętrzu bakterie oraz przykre zapachy, które często są wręcz niemożliwe do usunięcia tradycyjnymi sposobami.

Ozonatory

Obecny rynek akcesoriów do użytku domowego i samochodowego obfituje w generatory ozonu. Różnią się one od siebie głównie ceną i wydajnością pracy. Ich zasada działania opiera się między innymi na wspomnianych wyładowaniach koronowych. Wydajność tych urządzeń z reguły oscyluje wokół 400 mg/h i taki wariant kupimy już za 100 złotych. Im wydajność ozonatora większa (nawet do 30g/h), tym cena również staje się wyższa i może dojść nawet do 4,5 tysiąca złotych. Za taką kwotę kupimy już specjalistyczny sprzęt, jaki pewnie nie raz widzieliśmy w warsztatach podczas okresowego serwisu klimatyzacji. Do użytku domowego w zupełności wystarczy ozonator o wydajności na poziomie 400-600 mg/h.

Podczas wyboru generatora ozonu możemy zdecydować się na wariant wewnętrzny lub zewnętrzny. Pierwszy z nich jest z reguły mniejszy, a podczas ozonowania umieszczamy go we wnętrzu auta, doprowadzając do niego jedynie zasilanie. Wariant zewnętrzny często jest mniej poręczny, ale nie ma konieczności wkładania go do auta. Stawiamy go na ziemi, a przez uchylone okno wprowadzamy przewód, którym zostanie dostarczony ozon.

Przy zakupie takiego urządzenia otrzymamy również kabel zasilający, rurki lub kamienie służące do ozonowania wody, a w niektórych zestawach nawet pilot zdalnego sterowania. Wiele modeli jest również wyposażonych w timer, przez co urządzenie podczas pracy nie wymaga stałego nadzoru.

Ozonowanie krok po kroku

Jeżeli już zaopatrzyliśmy się w odpowiedni sprzęt, pora przystąpić do działania, aby uzyskać czyste i świeże powietrze wewnątrz naszego auta. Warto zacząć od ręcznego wysprzątania samochodu z kurzu i zabrudzeń, które mogą być przyczyną nieprzyjemnych zapachów. Następnie należy właściwie umieścić urządzenie. W przypadku wariantu wewnętrznego trzeba ustawić je na przykład na fotelu pasażera, podłokietniku czy tylnej kanapie i doprowadzić do niego źródło prądu. Nie warto stawiać generatora na podłodze, ponieważ cząsteczki ozonu są cięższe od powietrza, przez co i tak samoczynnie opadną na dół. W sytuacji, gdy dysponujemy wariantem zewnętrznym, należy jedynie włożyć zintegrowany z maszyną przewód przez uchylone okno.

Jeżeli zależy nam jedynie na dezynfekcji wnętrza auta, wystarczy tylko włączyć urządzenie i dać mu działać przez czas określony w instrukcji obsługi. Jeśli natomiast chcemy również odgrzybić klimatyzację i przewody wentylacyjne, to należy uruchomić samochód (aby nie spowodować rozładowania akumulatora), włączyć klimatyzację na obiegu zamkniętym, ustawić nawiew na największą moc i zostawić grzyby i zanieczyszczenia na pastwę ozonu. Po zakończeniu procesu dobrze jest pozostawić auto z otwartymi drzwiami na około 30 minut, a następnie wybrać się na krótką przejażdżkę przy otwartych oknach. W ten sposób zyskamy pewność, że cały tlen powrócił do swojej dwuatomowej postaci.

Przy wykonywaniu ozonowania raz do roku warto również wymienić filtr kabinowy. Jego zadaniem jest oczyszczanie powietrza przed wprowadzeniem go do kabiny pasażerskiej. Zatrzymywane są na nim wszelkie większe, możliwe do wyłapania zanieczyszczenia (liście, piasek, itp.), ale również część obecnej w powietrzu wilgoci. Nieregularnie wymieniany filtr kabinowy staje się „wylęgarnią” grzybów i bakterii, z którymi nie poradzi sobie nawet najlepszy ozonator. Dlatego przy korzystaniu z takiego urządzenia warto dołożyć dodatkowe 30 złotych na nowy filtr kabinowy, który z reguły jest umieszczany w takim miejscu, że bez problemu powinniśmy wymienić go samodzielnie.

Zwolennicy oczyszczania wnętrz pojazdów ozonem są podzieleni na dwa obozy. Jedni zalecają wymianę filtra kabinowego przed ozonowaniem, a drudzy po. Obie opcje mają jednak swoje wady. Pierwsza nie zapewni nam 100% pewności, że wszystkie grzyby i bakterie (szczególnie te nagromadzone w filtrze) zostaną usunięte. Druga natomiast może spowodować minimalne zanieczyszczenie nowego wkładu filtrującego. Kompromisowym rozwiązaniem wydaje się być wyjęcie filtra kabinowego na czas ozonowania, a po zakończeniu procesu zamontowanie nowego. W ten sposób uzyskamy stosunkowo największą pewność sterylnej czystości w układzie wentylacyjnym pojazdu.

Z punktu widzenia przeciętnego użytkownika samochodu, zakup generatora nie jest koniecznością. Wystarczy raz do roku odwiedzić zakład zajmujący się obsługą klimatyzacji i poprosić o odgrzybianie ozonem. Koszt takiej usługi to około 50-80 złotych. Jeżeli jednak kierowca lub któryś z często podróżujących pasażerów jest alergikiem, ma astmę lub po prostu często podróżują z nami dzieci, warto zaopatrzyć się we własny ozonator. Wtedy około co 2 miesiące możemy w zaciszu własnego podwórka odkazić całe wnętrze pojazdu, zapobiegając rozwojowi bakterii, grzybów i roztoczy. Tlenu mamy pod dostatkiem, zatem dlaczego by nie wykorzystać go do zwiększenia naszego komfortu?