„Gears 5” – recenzja gry
Zdaniem eksperta

„Gears 5” – recenzja gry

Piąta odsłona flagowej serii gier akcji Microsoftu nie wnosi wiele nowego do sprawdzonej formuły sprzed lat. Fundamentem Gears 5 ciągle jest krwista rozwałka, epicka kampania fabularna i rozbudowane tryby sieciowe. I trudno się dziwić, skoro to nadal działa.

udostępnij

Adam ZechenterAdam Zechenter / 11-09-2019

Jeśli coś działa, nie należy tego poprawiać, by czasem czegoś nie zepsuć – z takiego założenia wyszli twórcy Gears 5. Najnowsza odsłona serii na pierwszy, drugi, a nawet i na trzeci rzut oka wygląda niczym „czwórka”, a w tej przecież największą zmianą względem poprzednich części był… zestaw nowych postaci. Czy to jednak źle? Pod względem wizualnym – zdecydowanie nie, bo to jedna z ładniejszych gier tej jesieni. A czy z jej zawartością jest tak samo?

Miłośnicy cyklu znajdą tutaj wszystko, za co go pokochali – militarystyczną opowieść, twardych mężczyzn (i kobietę) z kwadratowymi szczękami, brutalną walkę z rasą agresywnych obcych i popularne tryby sieciowe. A nowi gracze? Szybko wskoczą w wojskowe buty i zrozumieją, czemu trzynaście lat temu pierwsze Gears of War zachwyciło świat. Mam jednak nadzieję, że twórcy, planując kolejną grę z serii (a ta powstanie na pewno, bo „piątka” kończy się cliffhangerem), wreszcie zaryzykują i wprowadzą więcej nowości – to, co świetnie sprawdzało się przez lata, wciąż daje radę, ale coraz bardziej zaczyna trącić myszką.

Rzeź z zasłonami

Gears 5 zabiera nas na przypominającą Ziemię planetę Sera i kontynuuje historię z Gears of War 4 – tak, w związku z tym warto wcześniej przejść „czwórkę”. Od wydarzeń z trylogii, w której pierwsze skrzypce grał Marcus Fenix (skrzyżowanie małomównego kowboja z kulturystą na kosmicznych sterydach), minęło 25 lat. Do ekipy tytułowych „gearsów”, czyli żołnierzy w służbie COG (Coalition of Ordered Governments), dołączyła więc świeża krew – i o ile w Gears of War 4 młodzi wojacy, to jest JD (syn Marcusa), Kait i Del, drażnili gimnazjalnym humorem i niepasującymi do nastroju opowieści odzywkami, tak w „piątce” mamy powrót do bardziej poważnego klimatu. Co dobrze współgra z pełną dramatycznych momentów historią, którą serwuje kilkunastogodzinna kampania dla jednego gracza.

Gears 5 screen 1

Gears 5 stawia nas przed klasycznym dla cyklu zadaniem – musimy poradzić sobie z Szarańczą (to takie kosmiczne niby-orki), która znowu zagraża ludzkości, a przy okazji poznać tajemnicę pochodzenia Kait Diaz, głównej bohaterki „piątki”. Naszym celem jest uruchomienie Młota Świtu – broni satelitarnej, która wystrzeliwuje z orbity śmiertelną wiązkę lasera. I tak, nie ma nic przyjemniejszego niż po kilkunastu godzinach starań odpalić wreszcie ten niszczycielski system i zacząć dosłownie w sekundy spalać przeciwników, którzy do tej pory „łykali” setki naszych pocisków. Nie mniejszą zresztą satysfakcję oferują zwykłe headshoty, czyli widowiskowe eksplozje łbów wrogów.

Gears 5 screen 2

System walki nowych Gearsów, polegający na chowaniu się za zasłonami i strzelaniu zza nich do hord przeciwników, to klasyka gatunku, która od czasów „jedynki” niemal się nie zmieniła. I trudno się dziwić, bo wciąż doskonale się sprawdza – przeciwnicy są sprytni, więc trzeba ciągle zmieniać kryjówki, broń świetnie brzmi i fajnie się z niej strzela, a umiejętności towarzyszącego nam robota Jacka urozmaicają starcia. Trzymanie się starej i sprawdzonej formuły ma jednak również kilka wad – dynamiczna walka z jednym bossem nie pasuje do powolnego systemu ruchu postaci, a czasami nasi towarzysze nawzajem się blokują. Nieraz miałem wrażenie, że zginąłem nie z własnej winy, tylko dlatego, że gra z opóźnieniem reagowała na komendy. Ociężałość poruszania się bohaterów fajnie wygląda na ekranie, ale w takich momentach potrafi zdenerwować.

Najlepszy Warhammer 40,000 bez Warhammera 40,000

Świat Warhammera 40,000 nie miał szczęścia do gier wideo. Jakkolwiek dziwne by się to nie wydawało, poza Space Marine’em z 2011 roku trudno znaleźć dobrą grę akcji w tym uniwersum. Gearsy były więc dla mnie wypełnieniem tej bolesnej luki – inspiracji „czterdziestką” trudno zresztą nie dostrzec już w projekcie pierwszej odsłony. Od karabinów z piłami mechanicznymi, przez wielkie pancerze gearsów, po quasi-orczych przeciwników. Tylko skala w Gears of War jest znacznie mniejsza, bo zamiast międzyplanetarnych masakr i „epickości”, mamy osobistą historię paru doświadczonych wojaków.

Gears 5 screen 3

Klimat Gearsów doskonale opisują adnotacje obok znaczka PEGI 18 – „wulgarne słownictwo, przemoc, gra online”. I choć przekleństw nie ma tutaj wcale tak wiele, a opowieść to raczej klasyczna sztampa science fiction, przemocy w grze nie brakuje. W trakcie przechodzenia kampanii faktycznie ciężko się nudzić. Fabułę sprawnie urozmaicono rozwałką, podczas której jucha wrogów leje się aż miło. A gdy już ujrzymy napisy końcowe, mamy jeszcze opcję pogrania ze znajomymi, czy to ponownie zaliczając z nimi historię, tyle że na wyższych poziomach trudności, czy skupiając się na rywalizacji lub współpracy z innymi.

Już pierwsze Gears of War posiadało dwa fundamenty sukcesu. Epicką kampanię fabularną oraz kilka udanych trybów sieciowych. Największą atrakcją w multiplayerze „piątki” jest nowy tryb (Ucieczka), a także możliwość wcielenia się w trakcie sieciowych starć nie tylko w bohaterów gry, ale też w Sarę Connor i ikonicznego T-800 z filmowego uniwersum Terminatora oraz w Dave’a Batistę, amerykańskiego wrestlera i aktora znanego chociażby ze Strażników Galaktyki. W trybach sieciowych nie zabrakło mikropłatności, ale te na szczęście ograniczają się tylko do elementów kosmetycznych, które nie wpływają na nasze umiejętności.

Parę nowości

O ile parę razy narzekałem na brak większych zmian, tak tych kilka, które wprowadza Gears 5, zmierza w dobrym kierunku. W dwóch z czterech rozdziałów kampanii występują duże otwarte lokacje, które zwiedzamy w saniach napędzanych… żaglem. Przypomina to jeden z rozdziałów Uncharted: The Lost Legacy, tylko tutaj ten dobry pomysł zrealizowano zbyt zachowawczo. Przemierzany przez nas teren jest pusty, więc przejażdżki po nim stanowią w zasadzie tylko przerywnik w wykonywaniu zadań głównych i pobocznych (to kolejna nowość). Dobrze, że twórcy spróbowali zmienić lekko formułę, mam tylko nadzieję, że następnym razem owe otwarte obszary (a może już w pełni otwarty świat?) będą jednak ciekawsze.

Gears 5 screen 4

W trakcie kampanii podejmujemy parę decyzji – i o ile większość z nich stanowi prosty wybór jednego z dwóch rodzajów wsparcia, jakie otrzymamy na polu bitwy, tak ostatnia jest znacząca i będzie mieć wpływ na kolejną odsłonę Gearsów. Nie chcąc niczego zdradzać, napiszę tylko, że miałem duży problem z jej podjęciem – i to było naprawdę fajne. Chętnie zobaczyłbym więcej takich opcji w przyszłości.

Dobrze naoliwiona maszyna

Gears 5 to doskonałe potwierdzenie prawdziwości powiedzenia, że lepsze jest wrogiem dobrego. Twórcy postanowili, że nie będą drastycznie zmieniać tego, co działa już od kilkunastu lat. I jest to zarazem największa siła, jak i największa słabość nowych Gearsów. W efekcie otrzymaliśmy bowiem przepiękną i satysfakcjonującą strzelankę, która – powielając udany schemat sprzed lat – nie pozbyła się też dawnych wad.

Gears 5 screen 5

Brak rewolucji w Gears 5 może kojarzyć się z przypadkiem serii Call of Duty. Jej wydawcy także bardzo ostrożnie podchodzą do wszelkich zmian, nie chcąc zrazić do gry zatwardziałych fanów oczekujących, że co roku dostaną po prostu tę samą produkcję – z nową historią i krótką listą mniej lub bardziej znaczących poprawek. I podobnie jak większość CoD-ów, tak i nowe Gearsy są pozycją niezłą, która udowadnia, że nie zawsze trzeba eksperymentować. O ile jednak w odniesieniu do „piątki” da się jeszcze tę tezę obronić, tak mam nadzieję, że w następnej odsłonie cyklu twórcy będą trochę odważniejsi.

PLUSY:

  1. niezła główna bohaterka;
  2. efektowna oprawa graficzna pełna ślicznych detali;
  3. klimat bardziej poważny niż w „czwórce”;
  4. mechanika strzelanki z osłonami ciągle daje radę;
  5. rozbudowane tryby sieciowe;
  6. kilka trafionych modyfikacji w sprawdzonej formule (m.in. półotwarte poziomy czy decyzje, w tym jedna bardzo ważna).

MINUSY:

  1. chciałoby się więcej zmian – bo choć wszystko działa, to czuć, że podstawowe mechaniki się starzeją;
  2. okazjonalne problemy techniczne na PC.

Gra Gears 5 jest dostępna w wersji na konsolę Xbox One oraz PC.

Wymagania sprzętowe Gears 5

  1. Rekomendowane: Intel Core i5 / AMD Ryzen 3, 8 GB RAM-u, karta grafiki 4 GB GeForce GTX 970 / Radeon RX 570 lub lepsza, Windows 10
  2. Minimalne: Intel Core i3 / AMD FX-6000, 8 GB RAM-u, karta grafiki 2 GB GeForce GTX 760 / 3 GB Radeon R9 280 lub lepsza, Windows 10

oferty sponsorowane

Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro