Wpisz czego szukasz

Znajdziemy sprzedawców, którzy mają wszystko czego szukasz.

Wprowadź frazę
Garmin Vivoactive HR – test rozbudowanego zegarka sportowego z pulsometrem

Garmin Vivoactive HR – test rozbudowanego zegarka sportowego z pulsometrem

Vivoactive HR to połączenie smartzegarka z monitorem aktywności. Urządzenie wyposażono w moduł GPS oraz czujnik tętna, a gdy skomunikujemy je ze smartfonem, pełni także funkcje smart. Czy warto wydawać na nie około 1200 zł?

udostępnij

Kamil HomziakKamil Homziak / 19-12-2016

Specyfikacja Garmin Vivoactive HR

  • wymiary: 30,2 x 57 x 11,4 mm, opaska w rozmiarze regular (137–195 mm) lub XL (162–225 mm)
  • waga: 47,6 g (opaska regular) lub 48,2 g (opaska XL)
  • kolorowy wyświetlacz 0,80 x 1,13 cala, rozdzielczość 205 x 148 pikseli
  • wodoszczelność: 5 ATM
  • GPS z GLONASS, akcelerometr, Wi-Fi
  • monitor aktywności
  • wsparcie dla czujników tętna ANT+, opaski HRM-Run
  • funkcje smart przez interfejs Bluetooth, alarmy, sterowanie muzyką itp.
  • bateria litowo-jonowa
  • oprogramowanie Garmin Connect

Konstrukcja

Design zegarka nie zaskakuje – od razu widać, że to produkt Garmina, choć konstrukcja tarczy tym razem ma kształt prostokąta, a nie, jak w serii Forerunner, okręgu. Vivoactive HR wygląda właściwie jak podwójna opaska Vivosmart HR. Obudowa zegarka jest dosyć szeroka (ponad 30 mm) i gruba (prawie 11,5 mm).

  1. 2.jpg
  2. 3.jpg
  1. 2.jpg
  2. 3.jpg

Front zajmuje przeszklony wyświetlacz dotykowy, otoczony szerokimi ramkami, przesunięty lekko ku górze. Pod nim są dwa przyciski, charakteryzują się wyraźnym skokiem i klikiem. Kształt koperty zegarka jest ergonomiczny, lekko zagięty przy krańcach. Boki obudowy pozostały puste, znajdują się tam tylko wgłębienia na klamrę przewodu do ładowania.

Wyświetlacz prezentuje ten sam poziom co w innych urządzeniach Garmina. Raczej nie zachwyci kolorami – barwy i akcenty są podstawowe, interfejs oparto raczej na białych czcionkach. Podświetlenie jest słabe. Widać, że wycieka w dolnej części, a tło tarczy nie jest czarne, lecz raczej ciemnoniebieskie. Daleko Vivoactive HR do poziomu Samsunga czy Motoroli, ale za to jego ekran jest czytelny w pełnym słońcu. Postawiono więc na zastosowanie praktyczne, a nie efektowność.

  1. 5.jpg
  2. 6.jpg
  3. 7.jpg
  1. 5.jpg
  2. 6.jpg
  3. 7.jpg

Pasek został przykręcony za pomocą śrub TORX. Od wewnątrz jest gładki, a na zewnątrz ma nacinaną fakturę, która trochę przypomina łuskę. Pasek jest równie szeroki co obudowa zegarka i ma typową klamrę, wykonaną z metalu. Szlufkę zrobiono z elastycznego tworzywa sztucznego, pełni ona też funkcję spinki paska.

Na spodzie zegarka widać odstający moduł pulsometru z trzema zielonymi diodami. W dolnej części jest metalowa wstawka z logo producenta, a w górnej piny gniazda ładowania. W zestawie jest około półmetrowy kabel USB.

Pod względem wizualnym całość wypada przeciętnie. Vivoactive HR niczym się nie wyróżnia i daleko mu do efektownych kolorów zegarków Forerunner. Z drugiej strony nie jest to tylko monitor aktywności, a też zegarek do noszenia przez całą dobę. Dobrze więc, że nie rzuca się w oczy i będzie go można nosić także w pracy.

Ergonomia

Od razu mogłem zapomnieć o noszeniu Vivoactive HR przez całą dobę, a to w końcu także monitor snu. Mam szeroki nadgarstek, co prawda, paska nie zabrakło, ale sama obudowa jest trochę zbyt krótka. Zagina się w stronę paska zbyt szybko, przez co uwiera mnie z obu stron nadgarstka (choć to częściowo kwestia przyzwyczajenia). Zegarek mogłem nosić na co dzień, wygodnie uprawiałem w nim sport, ale do snu lub pracy przy komputerze wolałem go zdejmować. Posiadacze węższych nadgarstków nie powinni mieć tego problemu.

4.jpg

Sam pasek spisuje się świetnie, jest przyjemny w dotyku i odpowiednio elastyczny. Stabilizuje urządzenie, nie drażni skóry, a do tego łatwo się go zapina i odpina. Dziurek jest mnóstwo – można precyzyjnie ustawić pożądany rozmiar. Bardzo podoba mi się szlufka z wypustką, która wpina się w otwory spiętego paska i nie przemieszcza się samoistnie.

  1. 10.jpg
  2. 12.jpg
  1. 10.jpg
  2. 12.jpg

Zintegrowany pulsometr ma także grubszą obudowę. Szkoda, że nie udało się go bardziej odchudzić. Wyraźnie odstaje z nadgarstka, przeszkadza w rękawach ciaśniejszej garderoby – może być to problemem głównie w okresie jesienno-zimowym. Aktywny pomiar tętna to świetna funkcja, więc wielu fanów aktywności fizycznej będzie w stanie znieść trochę niewygody. Dla mnie grubość była głównym powodem, przez który nie mogłem z zegarkiem spać. Szkoda, gdyż Vivoactive HR ma wbudowaną wibrację dla powiadomień i alarmów, zatem przydałby się jako osobisty budzik.

Obsługa, możliwości, czas pracy

Obsługa jest bardzo prosta, odbywa się z wykorzystaniem gestów ekranowych oraz przycisków fizycznych. Odpowiadają one za uruchamianie funkcji, konfigurację aktywności i sterowanie. Pierwszy, lewy przycisk pełni funkcję cofania i włącza ekran główny. Po przytrzymaniu pozwala urządzenie wyciszyć, zablokować lub wyłączyć. Ekran główny wyświetla tarczę z paskiem aktywności (przypomina o niej, gdy siedzi się zbyt długo). Ekrany przewijane są w pionie, w następującej kolejności: pulsometr z wykresem, powiadomienia, pogoda, ostatni sport, minuty aktywności tygodniowo, krokomierz, podsumowanie dnia. Dotknięcie większości ekranów powoduje wyświetlenie dodatkowych wykresów i szczegółów.

  1. 9.jpg
  2. 11.jpg
  1. 9.jpg
  2. 11.jpg

Drugi przycisk odpowiada za kontrolę aktywności. Uruchamia imponującą listę sportów do wyboru: bieganie, jazda na rowerze, chód, pływanie, narty, wiosłowanie itd. Wybranie konkretnej pozycji rozpoczyna wyszukiwanie satelitów i wtedy, ponownie wciskając przycisk, włącza się aktywność. W trakcie uprawiania sportu zegarek wyświetla także strefy tętna, ale tu trzeba pamiętać o wcześniejszej konfiguracji. Przytrzymanie prawego przycisku po wybraniu aktywności pozwala ustawić alerty, okrążenia itd. Daje też dostęp do konfiguracji zegarka, czyli wyboru tarcz, minutnika, stopera, nawigacji, profilów, rekordów i wielu innych. Funkcjonalność robi wrażenie, ale trzeba poświęcić trochę czasu, by się w tym wszystkim odnaleźć. Do wyboru jest oczywiście język polski.

Nie miałem żadnych problemów z aktywnościami. GPS wyszukiwany jest szybko, a do tego dzięki obsłudze systemu GLONASS działa precyzyjnie. Zegarek nie gubił sygnału w blokowiskach czy w lesie. Po aktywności zapisywane są statystyki oraz mapa z rozrysowaną trasą, dostępne z poziomu oprogramowania Garmin Connect. Świetnie spisywał się krokomierz i pulsometr. Ten ostatni na bieżąco rysuje wykres tętna, podaje wartości maksymalne i minimalne oraz pokazuje statystyki. Trochę gorzej radził sobie licznik pięter – tu pomiary nie były precyzyjne.

8.jpg

Zegarek może pracować do 8 dni, gdy pełni funkcję smartwatcha i nie używa się GPS-a. W trybie z nawigacją może pracować aż 13 godzin, co z pewnością wystarczy na każdą aktywność, a w praktyce pozwoli na wiele treningów. W cyklu mieszanym, jako smartzegarek oraz monitor aktywności z ciągle działającym pulsometrem, zegarek wytrzymywał 5 dni.

Oprogramowanie

Interfejs Vivoactive HR jest prosty i czytelny, ale aplikacja Garmin Connect pozostawia nieco do życzenia. Możliwości jest dużo, ich ilość jednak przytłacza, trzeba spędzić trochę czasu konfigurując urządzenie i wyszukując opcje.

Samo parowanie z zegarkiem jest szybkie i proste. Wybiera się model, wyszukiwanie przebiega momentalnie i proces szybko dobiega końca. Aktualizacja również działa sprawnie. Zegarki Garmina działają jednak trochę inaczej niż typowe smartwatche – nie są w ciągłej synchronizacji z oprogramowaniem, ta następuje po włączeniu Garmin Connect. Nie dotyczy to na szczęście powiadomień, które są przekazywane na bieżąco.

  1. 13.png
  2. 14.png
  3. 15.png
  1. 13.png
  2. 14.png
  3. 15.png

Główny ekran aplikacji to podsumowanie dnia – statystyki ruchu i snu, spalonych kalorii oraz dodatkowe szczegóły, w tym z MyFitnessPal. Następnie wyświetlane są statystyki kroków, snu, biegów i innych sportów, intensywne minuty na dzień, funkcje społecznościowe, statystyki użytkownika. Wykresy są czytelne i atrakcyjne.

Z prawej strony ekranu wysuwa się belkę z dodatkowymi opcjami, statusem zegarka, kalendarzem. Opcji jest multum – można zapisywać sprzęt, np. rodzaj butów i monitorować ich trwałość. Są też ustawienia – oddzielne dla preferencji użytkownika, jak również funkcji urządzenia. Jest to dosyć chaotyczne, należy pamiętać o zmianie systemu jednostek, wybraniu aplikacji do powiadomień itp. Do tego wiele funkcji dostosowuje się z poziomu zegarka i niejako kłócą się z aplikacją. Dla przykładu: przy każdej synchronizacji aplikacja powodowała samoistną zmianę czasu na system 12-godzinny, po uprzedniej konfiguracji na 24-godzinny.

Podsumowanie

Garmin Vivoactive HR nie zaskakuje. Jeśli mieliśmy już do czynienia z urządzeniami amerykańskiego producenta, to i z Vivoactive HR poczujemy się swobodnie. To synteza smartzegarka i monitora aktywności dla różnych sportów. W każdej roli urządzenie oferuje dużo możliwości, statystyk i konfiguracji. Sprawdzi się jako zwykły zegarek do powiadomień, krokomierz, pulsometr, a także jako sprzęt dla wymagających sportowców. W tym kontekście wydatek około 1165 zł nie wydaje się przesadzony, szczególnie że zyskuje się zintegrowany, świetny pulsometr oraz precyzyjny moduł GPS.

Jest jednak druga strona medalu. Urządzenie jest grube, wygląda dosyć topornie i nie każdemu będzie pasować. Dla mnie niestety sprzęt był niewygodny, nie nadawał się do snu, a czasami przeszkadzał też w codziennej pracy. To raczej wybór dla osób o węższych lub średniej grubości nadgarstkach. Do tego, nie jest to sprzęt prosty w obsłudze – trzeba czasu, by go opanować, zrozumieć i skonfigurować. Amator może się zniechęcić, to raczej zegarek dla profesjonalisty, który chce wykorzystać go nie tylko do sportu, a i w tym przypadku konfiguracja jest bardziej skomplikowana niż w typowym smartzegarku z systemem Google Android Wear.

Czy ten artykuł był pomocny?
podziel się

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro