„Game of Thrones” – recenzja gry

„Game of Thrones” – recenzja gry

autor: Artur Jabłoński, data publikacji: 08-06-2015

Z początku nic nie zapowiadało triumfu firmy Telltale Games. Jej pierwsze tytuły nie odnosiły sukcesu, choć bazowały na mechanice, z której korzystają wszystkie jej produkcje. Przełomem okazała się adaptacja do sprawdzonej formuły „The Walking Dead” – kultowego komiksu o rzeczywistości po apokalipsie zombie. Świat oszalał na jej punkcie.

Od tamtej pory, czego Telltale Games się nie dotknie, zamienia w złoto, a kolejne licencje sypią się jak z rękawa. Firma zdążyła już wyprodukować opowieść o detektywie w świecie, w którym postaci znane z bajek funkcjonują w naszej rzeczywistości (adaptację komiksu „Fables”), a obecnie pracuje nad przeniesieniem w inny format opowieści gier z serii „Borderlands”. Znakiem rozpoznawczym firmy jest również to, że każdorazowo, nawet bazując na znanym produkcie, tworzy własne opowieści osadzone w uniwersum. „Fables” było prequelem, „The Walking Dead” z kolei opowieścią równoległą. „Game of Thrones” wpisuje się w ten drugi model. Podobnie jak wszystkie pozostałe tytuły studia, ukazuje się również w nieregularnie wydawanych odcinkach. Za nami dopiero dwa z planowanych sześciu, lecz to wystarczy, by ocenić, w jakim kierunku zmierza historia.

Mało znany ród i jego perypetie

W grze „Game of Thrones” wcielamy się w przedstawicieli rodu Forresterów, absolutnie marginalną rodzinę z Północy. Żaden to problem – wszak rodzimy „Wiedźmin 2” (pełna recenzja tutaj) pokazał, że z kilku zdań o postaci da się utkać piękną historię (Iorweth). Przynależność do mało znanego rodu nie oznacza też, że nie dane nam będzie wchodzić w interakcje z głównymi bohaterami sagi – w końcu na to gracze liczyli najbardziej. Wręcz przeciwnie. Fabuła jest silnie spojona z książkową i dzieje się krótko po Krwawych Godach. W wyniku przetasowań po tym „wyjątkowym” wydarzeniu familia Forresterów staje na rozdrożu – czy trwać wiernie przy Starkach? Jak łatwo się domyślić, poszczególni członkowie mają na ten temat różne zdanie. Mechanika gry w żaden sposób nie zmieniła się w stosunku do poprzednich gier studia. Ponownie postawiło ono na sprawdzone rozwiązania, bez odkrywania koła na nowo. Mamy więc ograniczone możliwości interakcji, za to na pierwszym planie jest historia. Gracze, których najbardziej cieszy fabuła, będą zachwyceni. Pozostali mogą narzekać, ponieważ w zasadzie gra sprowadza się do chodzenia po predefiniowanych ścieżkach i korzystaniu z mocno ograniczonej liczby przedmiotów, od razu łatwo rozpoznawalnych na ekranie. Nie jest to więc wyzwanie, ale nie zmienia to faktu, że story-driven game takich nie potrzebuje.

Miłe czego początki?

Choć trudno oceniać całość przed jej pełnym obejrzeniem, to na podstawie dwóch pierwszych odcinków można być spokojnym – Telltale Games po raz kolejny udowadnia, że przygotowana przez nich formuła na gry mocno oparte o opowiadanie historii sprawdza się doskonale. „Gra o Tron”, jako książka, jest pod tym względem wdzięcznym materiałem. Fanów przekonywać nie trzeba, pozostali powinni spróbować się wciągnąć chociażby dla samej mechaniki.

Źródło okładki: www.telltalegames.com