„Francuzki dojrzewają najpiękniej. Jak wraz z wiekiem stawać się coraz piękniejszą, bardziej świadomą i szczęśliwszą?” Mylène Desclaux – recenzja

„Francuzki dojrzewają najpiękniej. Jak wraz z wiekiem stawać się coraz piękniejszą, bardziej świadomą i szczęśliwszą?” Mylène Desclaux – recenzja

Samotność nie jest dobra dla człowieka. Jesteśmy istotami stadnymi, lubimy towarzystwo innych ludzi. Czy to jednak oznacza, że musimy od razu tworzyć związki małżeńskie? Rodzinę? Myślę, że niekoniecznie. To oznacza jedynie, że potrzebujemy czasami towarzystwa drugiego człowieka, a nie od razu wspólnego prania bielizny.

udostępnij

Katarzyna SawickaKatarzyna Sawicka / 08-10-2019

Tymczasem jednak wychowuje się nas wszystkich pod kątem tworzenia rodzin, zawierania związków małżeńskich, presji szukania swojej drugiej połówki, bo bez niej nie osiągniemy tego wszystkiego. Single mają więc często pod górkę. Single po pięćdziesiątce mają nieco trudniej. Co oczywiście nie oznacza, że dużo trudniej. Tak naprawdę dziś osoby po pięćdziesiątce są dużo „młodsze” niż kiedyś, co nie zmienia faktu, że nadal spotykają pewne trudności związane właśnie z wiekiem.

Porażki Bridget Jones

Poradniki przeżywają swoje wzloty i upadki, ale niejednokrotnie okazują być jednym z ważniejszych zakupów, jakich się dokonuje. Wiele oczywiście zależy od tematu. Diety, ćwiczenia czy hobby są na pewno na topie. Nieustannie najpopularniejszą tematyką od zarania dziejów jest doradzanie w kwestii poszukiwania miłości. I tutaj, nie tylko w związku z moim psychologicznym wykształceniem, zastanawia mnie zawsze, jak można porywać się na taką pewność w doradztwie tego typu, skoro jest nas taka różnorodność. To jakby próbować powiedzieć „hej, znam prosty przepis na znalezienie męża, zadziała, obiecuję!”. Nie, nie zadziała. Również mogę to zagwarantować (z obawiam się większym statystycznie prawdopodobieństwem niż autorzy tego typu poradników).

Prostym przykładem porażek poradnikowych (oraz ich wielką ofiarą!) jest postać Bridget Jones, która chodziła mi po głowie przez cały czas czytania książki Mylène Desclaux. Książki, której wyrządzono pierwszą krzywdę tłumaczeniem tytułu na „Francuzki dojrzewają najpiękniej. Jak wraz z wiekiem stawać się coraz piękniejszą, bardziej świadomą i szczęśliwszą?”. Jako Polka mogę poczuć się tylko jeszcze starzej i bardziej brzydko, bo nie jestem Francuzką i zapewne w wieku niepełnych czterdziestu lat prezentuję się gorzej niż pięćdziesięciolatka we Francji. Nie mam szans z taką retoryką, mogę próbować naśladownictwa (co może być trudne, ponieważ nie mam ustawowo dnia wolnego w środku tygodnia, nie pracuję w trybie spowolnionym, a w wieku pięćdziesięciu lat nadal będę musiała pracować). A szkoda, bo tytuł książki w oryginale brzmi „Młode kobiety po pięćdziesiątce” i zdecydowanie byłby bardziej zachęcający. Jednakże, nie będę oszukiwać, to nie jedyny minus poradnika Mylène Desclaux. Tak naprawdę to najmniejszy z nich.

Młode kobiety po pięćdziesiątce

Punkt wyjścia był bardzo obiecujący! Autorka opowiada przez pryzmat swojego doświadczenia, kim są współczesne pięćdziesięciolatki. Są to kobiety przede wszystkim dużo młodsze niż za pokolenia ich rodziców. Współczesne pięćdziesięciolatki są tak naprawdę ówczesnymi czterdziestolatkami. Trudno się z tym nie zgodzić. Wiele ról społecznych, wiele wyborów i decyzji dokonujemy już dużo później niż jeszcze pokolenie temu. Małżeństwa są zawierane później, dzieci pojawiają się również w zupełnie innym okresie życia niż niegdyś. Dodatkowo jakość życia uległa znaczącej zmianie. Dlatego tak, pięćdziesiątka jak najbardziej może czuć się młodo! Wspaniale, pomyślałam. Jak się cieszę, wreszcie jakiś głos rozsądku na temat kobiecego wieku! I to był jedyny moment, kiedy naprawdę ucieszyłam się podczas lektury tej książki. Później po prostu odczuwałam zupełną bezradność. I narastającą frustrację.

Mylène Desclaux używa wobec kobiet słów, zwrotów, porad jak prawdziwy macho. Kobieta więc może ulec przeterminowaniu (jak serek homogenizowany, było, minęło, wyrzucamy do śmieci), jest wiecznie zazdrosna o inne kobiety (z siłą graniczącą z obsesją), nieustannie lustruje otoczenie w poszukiwaniu rywalek, wreszcie, chociaż nie potrzebuje wcale mężczyzny do szczęścia, to jednak z determinacją godną uczestnika maratonu na pustyni musi go znaleźć. I w zasadzie to jest w uproszczeniu zawartość poradnika. Bo mężczyzna musi być i koniec. Nieważne, jak znaleziony, czy przez znajomych, internet czy w jakikolwiek inny sposób, musi być. Strzeż się kobieto po pięćdziesiątce, ponieważ na pewno cię to czeka. Na pewno przeżyjesz co najmniej separację bądź rozwód, ponieważ tak to już jest. I przygotuj się na polowanie na samca. Poczucie zażenowania narastało we mnie po każdej stronie.

Jak z poradnika dla kobiet z lat 60.

Kiedyś miałam bardzo negatywny stosunek do poradników. To się zmieniło, gdy zaczęłam szukać więcej informacji o wegetarianizmie, później bieganiu, a wreszcie o sposobach radzenia sobie z nadmiernym konsumpcjonizmem. W każdym z czytanych poradników przede wszystkim odczuwałam, że ktoś chce mi pomóc, wesprzeć radą, znanym sobie sposobem na jakiś problem. Na zasadzie dzielenia się czymś, co ma wartość. Pokazywania sposobu na coś. Mylène Desclaux nie dzieli się, tylko poucza. W sposób niepozostawiający wątpliwości, że tylko ona ma rację…

W zawartości poradnika znajdziemy mnóstwo typowo patriarchalnych porad. Przede wszystkim, droga pięćdziesięciolatko, nie udawaj, że masz mniej lat. Chociaż oczywiście udzielę ci wszelkich wskazówek, jak lawirować w rozmowach, żeby na pewno udawać, że masz mniej. Po pierwsze i najważniejsze, pamiętaj, kobieto, że mężczyzna zdradza tylko dlatego, że ma okazję. I oczywiście winna temu jest „okazja”, nie ów mężczyzna. Dlatego bacznie obserwuj otoczenie. Chroń swój skarb! Jeśli jeszcze nie znalazłaś swojego mężczyzny, nie ma sprawy, weź sobie kota. Jak już będziesz mieć mężczyznę, kota oddaj, nie będzie przecież więcej potrzebny. Siwe włosy trzeba farbować, jeśli nie farbujesz, jesteś niechlujna. Musisz zawsze dobrze wyglądać, chociaż feministki będą chciały cię przekonać, że masz być sobą. Też coś! Przecież jak jedziesz do szpitala w karetce, najważniejsze jest to, czy masz na pewno czysty stanik na sobie.

Walentynki to głupi komercyjny wymysł, doprawdy nie ma potrzeby wydawać pieniędzy na pierścionek w atłasowym pudelku. Wystarczy wino i dobrze przyrządzone puree. Oczywiście jakby się w nim znalazł pierścionek, będzie wspaniale. Nie wypada ci się ubierać jak młodsza kobieta, ale nie ubieraj się jak babcia. No i przyznaj, że masz tylko 10% zwykłej bielizny, podobnie jak używasz tylko 10% swojego mózgu. Hm, nie droga pani Desclaux. Naukowcy już dawno udowodnili, że korzystamy z pełnych 100% możliwości naszego mózgu. Naprawdę.

Kobiety, które nienawidzą kobiet

Są wśród nas. Piastują patriarchat jak najwyższe dobro. Uważają, że mężczyzna może być, jaki jest, jemu siwe włosy pasują, on może sypiać z dowolną liczbą kobiet, podczas gdy kobieta absolutnie jako dama powinna to przemilczać. Kobieta musi być zawsze ustawiana do pionu. To one odpowiadają za to, że są mężczyźni, którzy wychowani w ich domach nie potrafią być partnerami. Nauczono ich być i mieć, a nie być odpowiedzialnym za to samo wspólnie prowadzone gospodarstwo domowe. Od tego wszak jest kobieta.

Dlaczego pewne kobiety nienawidzą innych kobiet? Nie wiem. To jest dla mnie bardzo bolesne, ale mam takie poczucie, że autorka również nienawidzi kobiet. Kobietom przypisuje wiele złego, kobietom narzuca wymagania, wobec kobiet jest surowa i z kobiet kpi. O rozmowach z kobietami, które zostały porzucone, cierpią, pisze z ledwo skrywaną ironią. Każe wykazywać się pseudoempatią, bo przecież na pewno koleżanka wykazywała się dokładnie tym samym, gdy się jej wypłakiwałaś.

A jednocześnie najwyraźniej uważa, że robi coś dla nich dobrego, bo przecież dzieli się cenną wiedzą. I na dodatek robi to przecież tak zabawnie, z takim poczuciem humoru! Duchu lampy, którego tak często wzywa autorka, nie pozwól, by inne kobiety kiedykolwiek zdołowały się tą książką.

Źródło okładki: wydwanictwoliterackie.pl
Czy ten artykuł był pomocny?
podziel się

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro