Fantastyka Stefana Grabińskiego – klasyka wiecznie żywa

W zalewie współczesnej literatury fantastycznej coraz trudniej odnaleźć się nawet wiernym fanom gatunku. Kolejni autorzy i książki wyskakują jak grzyby po deszczu. W poszukiwaniu nowości warto jednak czasem udać się... w przeszłość. Można tam odnaleźć prawdziwe perełki literackie, często zapomniane, oferujące jednak, pomimo upływu lat, sporą wartość artystyczną bądź będące chociażby dobrą formą rozrywki dla miłośnika fantastyki. Przykładem takiej nico zapomnianej literatury, po którą warto sięgnąć, jest twórczość Stefana Grabińskiego.

Łukasz Kucharski Łukasz Kucharski / 11-01-2017

Zapomniany i...doceniany

Ten pisarz tworzący w okresie dwudziestolecia międzywojennego nazywany dzisiaj bywa „polskim Poem” czy też „polskim Lovecraftem” i trzeba przyznać, że w tym wypadku porównanie takie nie jest na wyrost. Zresztą, przyjęło się ono i w ojczyźnie dwóch wielkich pisarzy, do których przyrównuje się Grabińskiego, a więc w USA, gdy tylko na tamtejszym rynku pojawiły się przekłady opowiadań naszego twórcy. Na tle ówczesnej literatury fantastycznej Grabiński był odosobniony ze swoją twórczością, ale też nie trafił na odpowiedni czas dla popytu na tego typu opowieści. Dominowała w całej literaturze proza realistyczna, reportażowa, liczył się konkret. Natomiast na gruncie literatury fantastycznej próżno szukać wybitnych dzieł w tamtym okresie. Jeśli już jakieś powstawały, były to powieści fantastycznonaukowe, często zyskujące poczytność, ale ich poziom nie zachwycał. Historie opisywane przez Grabińskiego tym bardziej nie mogły się przebić ze swoją niesamowitością i grozą – to już wówczas rodziło się jakże fałszywe przekonanie, że literatura fantastyczna nie ma prawa wejść do kanonu, gdyż opisywane zdarzenia są po prostu niemożliwe.

Krótka forma – strach w pigułce

Tak jak opowieść fantastyczna opowieści fantastycznej nierówna, tak też w przypadku twórczości Grabińskiego dostrzegalne są „wahania formy”. Chociaż z perspektywy fana fantastyki, który jest ciekawy wszelkich rozwiązań literackich, niekoniecznie trzeba zwracać uwagę na opinię krytyki literackiej, a po prostu sięgnąć i poznać różne utwory naszego pisarza. Powszechnie się przyjmuje, że najatrakcyjniejsze do dzisiaj są opowiadania – zwłaszcza te zawarte w tomach Demon ruchu, Szalony pątnik i Księga ognia. Czym kuszą one czytelnika? Zdaje się, że swym... umiarkowaniem. Umiarkowaniem, jeśli chodzi o natężenie elementów fantastycznych. A powszechnie wiadomo, że w takim właśnie przypadku łatwiej jest o wywołanie nastroju grozy. Metoda ta jest stosowana u wielu współczesnych mistrzów horroru, gdyż łatwiej zaskoczyć czy przerazić odbiorcę, gdy w realistyczny świat nagle wedrze się coś niezrozumiałego, niż gdy kolejne strony zarzucone są hordami wszelakich stworów siejących powszechne zniszczenie. Tak więc realizm jest wstępem do opowiadań Grabińskiego, akcja dzieje się chociażby na kolei, często w senne codzienne zdarzenia wdziera się fantastyka. W innych przypadkach miejsce akcji to jakiś tajemniczy opuszczony teren czy samotny dom i – rzecz jasna – ciemność, bo to ona jednoznacznie łączy się z grozą. Takie miejsca u Grabińskiego nie tylko przywołują strach, ale również wpływają na zwykłych ludzi, którzy się tam znajdą w odpowiednim czasie. Stają oni wówczas po stronie zła, dokonując zbrodni – chociażby w opowiadaniu Szalona zagroda, gdzie kochający ojciec popada w obsesję przemocy, co kończy się tragedią. Grabiński uważał, że obok realistycznego świata istnieje druga, odmienna rzeczywistość, która na co dzień jest niewidzialna, jednak daje o sobie znać w pewnych ruchach i zdarzeniach, przez co i nasze życie staje się zagadkowe, pełne napięć psychicznych, co prowadzi nieraz do traumatycznych wydarzeń.

Dla wytrawnych fanów

W innym tonie zostały napisane powieści Grabińskiego. Salamandra, Cień Bafometa, Wyspa Itongostanowią ukłon w kierunku demonologii, okultyzmu i wszelkich form parapsychologicznych oddziaływań, które były niezwykle modne już od XIX wieku. Utwory te są bez wątpienia słabsze artystycznie niż opowiadania, ale również i one mogą wciągnąć fana fantastyki. Wszystko zależy od tego, czego oczekujemy od danej książki. Nie są one pisane „trudnym” językiem, więc walka z materią słowa nie powinna stanowić tu problemu. Dominuje w tych opowieściach walka dobra ze złem i znaczne niepiętrzenie wszelakich zjawisk parapsychologicznych. Gratka dla tych, którzy poszukują tego typu elementów w literaturze fantastycznej.

Twórczość Grabińskiego jest żywa, pomimo iż od jego czasów napisano niemal wszystko, co możliwe w gatunku literatury grozy. Podobnie jak chociażby Edgar Allan Poe wciąż potrafi zaskoczyć, zainteresować, sprawić, że wstrzymamy oddech podczas lektury albo po prostu dać możliwość interesującej rozrywki w mrocznym klimacie – każdy może znaleźć tu to, czego oczekuje od tego typu literatury.

Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro