„Enklawa” Ove Løgmansbø – recenzja

„Enklawa” Ove Løgmansbø – recenzja

autor: Karolina Marciniak, data publikacji: 09-05-2016

Jedna noc jest w stanie wywrócić życie mieszkańców Wysp Owczych do góry nogami. Spokój i bezpieczeństwo zostają zburzone, gdy w porcie Vestmanny ginie w niewyjaśnionych okolicznościach młoda dziewczyna. Jakie mroczne sekrety skrywa odizolowana od świata społeczność?

Zamknięte, odizolowane od świata społeczności to temat, który od lat niezmiennie fascynuje twórców – zarówno powieści, jak i filmów. W odosobnionych miejscach, które rządzą się własnymi prawami, jest coś niepokojącego, coś, co sprawia, że czytelnik dostaje gęsiej skórki i z niepokojem coraz bardziej zagłębia się w skrywane, często mroczne tajemnice zamkniętych społeczności. Zwłaszcza gdy taka wspólnota na pierwszy rzut oka wydaje się wręcz perfekcyjna. W taki właśnie sposób Ove Løgmansbø przedstawia Wyspy Owcze – jako miejsce niezwykle bezpieczne, odcięte od świata, ale w pełni samowystarczalne, gdzie czas płynie inaczej, a ludzie tworzą jedność, wspierającą się grupę, która stroni od wzajemnych krzywd. Od 1988 roku popełniono na Wyspach tylko jedno morderstwo, a mniejsze przestępstwa właściwie się nie zdarzają. Ludzie żyją spokojnie, bez obaw o własne bezpieczeństwo i życie. Do dnia, w którym ginie nastolatka.

Wyspy pełne tajemnic

Zaginięcie nastolatki powoduje poruszenie wśród całej społeczności. Natychmiast rozpoczynają się poszukiwania, jednak gdy nie przynoszą one żadnych rezultatów, na miejsce musi wkroczyć duńska policja. Sprawa zaczyna wyglądać coraz bardziej podejrzanie, zwłaszcza że na jaw wychodzą także inne mroczne sekrety Wysp. Co takiego kryje wspólnota, która na pierwszy rzut oka prowadzi idylliczne, sielskie życie?

Mroczny, intrygujący debiut kryminalny

„Enklawa” to debiutancka powieść pisarza, który dzieciństwo spędził na Wyspach Owczych. Książka zaskakuje intrygującą fabułą, której elementy potrafią spowodować gęsią skórę, zupełnie niczym dobre horrory. Na próżno jednak szukać w powieści momentów pełnych zaskakującej akcji. Ove Løgmansbø skupia się raczej na relacjach międzyludzkich i wydobywaniu sekretów, które bohaterowie muszą połączyć niczym puzzle. Pisarz wplótł w fabułę także kilka elementów typowych dla kryminałów – czytelnik jest w stanie dostrzec analogie pomiędzy duńskim śledczym Hallbjornem Olsenem, alkoholikiem i niezbyt sympatycznym człowiekiem, a Harrym Hole’em, detektywem-alkoholikiem znanym z powieści Jo Nesbø. Jednak na powierzchownych podobieństwach się kończy. Książka Ove Løgmansbø zaskakuje oryginalnością i nietuzinkowym podejściem do tematu. To dobrze napisany, wciągający kryminał, który skupia się na psychologicznej stronie rozwiązywania zagadki. Po lekturze pozostaje mieć nadzieję, że autor nie straci weny i wkrótce zaspokoi ciekawość czytelników kolejną powieścią.

Źródło okładki: www.publicat.pl