Elementarz dla dzieci z dysleksją - recenzja

Elementarz dla dzieci z dysleksją - recenzja

Elementarz dla dzieci z dysleksją autorstwa Agnieszki Łubkowskiej to książka, jakiej jeszcze nie było. To pozycja obowiązkowa dla rodziców dzieci borykających się z problemami w czytaniu, ale także dla nich samych. Poza tym stanowi źródło wielu informacji. Wydaje się jednak troszkę niedopracowana. Ale o tym za chwilę.

udostępnij

Ewa RycerzEwa Rycerz / 30-08-2016

Gdy dostajemy do ręki Elementarz, naszym oczom ukazuje się bardzo estetyczna książka. Pierwszą rzeczą, jaka zwraca uwagę, są ciekawe i zabawne ilustracje Joanny Kłos. Widać, że autorka poświęciła im wiele czasu i pracy. Dokładnie i z humorem narysowane postacie przyciągają wzrok, a inne obrazki – po prostu są ładne. Całość jest narysowana w stonowanych kolorach. Nie biją po oczach ostre barwy, nie odwracają uwagi od meritum, jakim niezaprzeczalnie jest treść. Książka jest podzielona na trzy części. Pierwsza wprowadza w świat liter, druga uczy sylab, a trzecia pozwala czytać całe słowa. Każda z nich zawiera także konkretne wskazówki.

Trzy części

W pierwszej części na jednej ze stron jest napisana jedna litera w dwóch wersjach: małej i wielkiej. Taki układ pozwala skupić się dziecku na graficznej formie głoski i zapamiętać jej układ. Na drugiej stronie znajdują się podpisane obrazki rzeczy i postaci, w których nazwach znajduje się dana litera. Dużym ułatwieniem dla rodzica są napisane przy każdej literce porady dotyczące sposobu odczytywania liter. Takie wskazówki znajdują się w każdej części i są nieodłączną częścią elementarza. To właśnie stanowi o jego sile.

Druga część elementarza zaczyna się od ćwiczeń na koncentrację dla ucznia i rodzica. Przy ich doborze autorka korzystała z własnych wieloletnich doświadczeń w pracy z dziećmi. Wykorzystuje myślenie przestrzenne, humor i elementy przygody. Dzięki takim ćwiczeniom uczeń ma okazję do „rozruszania” mózgu i uporania się z problemami. Ta część to przede wszystkim ćwiczenia na głoskach. Autorka proponuje zabawy w łączenie sylab w słowa oraz rozkładanie słów na sylaby. Niezbędna jest tutaj obecność rodzica, który niejako poprowadzi dziecko przez niuanse nauki sylab.

W części trzeciej uczymy się czytać słowa. I znowu – do każdego z tekstów treningowych autorka dołączyła zadanie dla dziecka i wskazówki dla rodzica.

Zalety i wady

Do mocnych stron Elementarza niewątpliwie należą piękne ilustracje, duża ilość porad, wskazówek i zadań – zarówno dla ucznia, jak i opiekuna. Całość jest opatrzona profesjonalnym wstępem wyjaśniającym przyczyny trudności w nauce liter u dzieci z orzeczoną dysleksją. Książka jest napisana dużymi literami, nie jest nudna – zawiera sporą dawkę informacji o świecie, które na pewno zainteresują dzieci.

Pozycja ma jednak kilka minusów. Po pierwsze, układ liter jest zgoła inny od tego, jaki prezentują podręczniki do klas pierwszych. Tam jest on przemyślany i ułożony na podstawie tego, jak często dziecko używa danej litery. Tutaj – układ jest alfabetyczny, przy czym autorka zakłada, że gdy dziecko uczy się literki „A”, zna już inne, bardziej skomplikowane litery. Świadczy o tym tekst utrwalający poznanie litery. Po drugie, za długie – w moim odczuciu i szczególnie dla dzieci z dysleksją – są proponowane teksty. Choć pięknie ilustrowane i ciekawie pokazujące świat, uważam, że są zbyt skomplikowane.

Elementarz dla dzieci z dysleksją trzeba traktować jako uzupełnienie edukacji w szkole. Bez oparcia o podręcznik dyslektykowi trudno będzie zrozumieć proces czytania. I na koniec – jeśli jesteś rodzicem dyslektyka, wypróbuj tę pozycję. Warto zmierzyć się z demonami, a ten podręcznik robi to doskonale, ucząc i bawiąc jednocześnie.

Źródło okładki: nk.com.pl
Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro