Wpisz czego szukasz

Znajdziemy sprzedawców, którzy mają wszystko czego szukasz.

Wprowadź frazę

Dzień, w którym powrócił – Penelope Ward – recenzja książki

Wzruszająca opowieść o miłości, której stanęło na drodze wszystko. Penelope Ward sprawdza, czy po dziesięciu latach nawet najsilniejsze uczucie nie ma prawa wygasnąć.

Dzień, w którym powrócił – Penelope Ward – recenzja książki

Ocena użytkowników Allegro

Historii jak tych było już w historii literatury wiele. Młodzi, zakochani w sobie bez pamięci i cały świat sprzysiężony przeciwko nim. Penelope Ward w swojej nowej książce nie rysuje więc koła na nowo. „Dzień, w którym powrócił” ma jednak pewien trudny do uchwycenia urok, który sprawia, że ta literacka klisza się broni. A my nie potrafimy się od tej lektury oderwać.

Przeczytaj też: „Przyrodni brat” Penelope Ward – recenzja

Wielka miłość, dramatyczna decyzja

Raven i Gavin zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia. Oboje wiedzą, że ich uczucie nie ma racji bytu, choć jest szczere i silne. Ale ona to córka samotnej sprzątaczki, w dodatku zatrudnionej w bogatym domu jego rodziny.

Gdy o romansie dowiaduje się matka Gavina, stawia Raven przed tragicznym dylematem. Postawiona pod ścianą nastolatka nie ma wyboru: musi porzucić ukochanego. Ten, zraniony i zdruzgotany, wyjeżdża do Londynu, by zapomnieć o ukochanej.

Mija dziesięć lat, a Raven i Gavin są już dorośli. Ona to wciąż skromna i dobra dziewczyna, teraz pracująca jako pielęgniarka. Niespodziewanie okazuje się, że może wrócić do domu rodziny Mastersonów, w którym przed laty pracowała jej matka. To właśnie Raven ma bowiem zająć się umierającym panem domu, jedynym, który przed laty okazał jej dobroć i wsparcie.

Raven z nieukrywanym lękiem przyjmuje tę posadę, wiedząc, że Gavin wciąż mieszka za oceanem. Niespodziewanie okazuje się jednak, że jej dawny ukochany chce wrócić do rodzinnego domu. Gdy do niego przyjeżdża, okazuje się, że nie wrócił w pojedynkę.

Sprawdź także: 5 książek ze scenami erotycznymi, które wywołają u ciebie rumieńce

Penelope Ward w delikatnej odsłonie

Proza Penelope Ward, ciesząca się w Polsce sporą popularnością, dotychczas pełna była odważnych scen łóżkowych uniesień i mocnych słów, które wywoływały rumieńce nawet u najbardziej zaprawionych czytelników.

„Dzień, w którym powrócił” będzie więc dla fanów twórczości Amerykanki zaskoczeniem: jej nowa powieść jest bowiem zdecydowanie delikatniejsza i bardziej powściągliwa. Ward skupia się na emocjach i wewnętrznym życiu swoich bohaterów, tworząc poruszającą, wciągającą historię o utraconej miłości.

Wątek mezaliansu wprawdzie trąci tu nieco myszką, ale trzeba przyznać, że autorce udało się w przekonujący sposób odtworzyć skomplikowane relacje w rodzinie Mastersonów, przez co los „zakazanej” miłości Raven i Gavina nie wydaje się przekombinowany i mało autentyczny.

Również sam kręgosłup tej historii, zakazana miłość i powrót po latach, mimo że niezbyt odkrywcze, opisane są w świeży, ciekawy sposób. Duża w tym zasługa sprytnego zabiegu, jaki zastosowała autorka bestsellera „Gdy skończy się sierpień”: książka podzielona jest na dwie części, jedną, której akcja rozgrywa się przed laty i drugą, gdy wracamy do bohaterów współcześnie. Ten zabieg pozwolił Ward na stworzenie głębokich rysów psychologicznych jej postaci, a także umożliwił przedstawienie tej historii z perspektywy zarówno Raven, jak i Gavina.

„Dzień, w którym powrócił” sprytnie wykorzystuje dobrze znane wątki i klisze, prezentując je w nowy, świeży sposób. Penelope Ward udowadnia zaś, że równie dobrze radzi sobie z opowiadaniem delikatnych, romantycznych historii.

Źródło okładki: editio.pl
Czy ten artykuł był pomocny?
FacebookTwitter
FacebookTwitter

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro