„Dygot” Jakub Małecki – recenzja

„Dygot” Jakub Małecki – recenzja

W ostatnich miesiącach literatura polska przeżywa renesans sag rodzinnych. Dotyczy to właściwie wszystkich gatunków i autorów: sięgają po ten temat zarówno pisarki znane głównie z nurtu tak zwanej literatury kobiecej, jak i pisarze nieco bardziej wysublimowani. Czyżby jakiś znak epoki? A może tylko kolejna moda w temacie, jak jeszcze przed paroma latami pisanie w kółko o kobiecie porzucającej całe swoje dotychczasowe życie, by poznać uroki życia na prowincji?

Katarzyna Sawicka Katarzyna Sawicka / 30-11-2015

Niemniej nie można tego wszystkiego wrzucać do jednego worka. Niewątpliwie wyróżniają się tutaj takie powieści jak „Stulecie Winnych” Ałbeny Grabowskiej czy „Zjazd rodzinny” Ireny Matuszkiewicz, ale jednak to literatura artystyczna zdaje się trafiać najczulej „w punkt”. Jakub Małecki w swojej najnowszej powieści pt. „Dygot” trafia właśnie bardzo celnie i bardzo poetycką prozą do wrażliwości czytelnika.

Przez dziesięciolecia jednym tchem

Podstawowe pytanie, jakie sobie zadałam, to pytanie o zwartość tej powieści. Na zaledwie trzystu stronach autor obejmuje okres bez mała stulecia, zaczynając fabułę od roku 1938, a kończąc ją na 2004 roku. Czy można oddać tak długie lata, do tego tak obfite w wydarzenia historyczne, przemiany gospodarze i społeczne, tak zwięźle? Okazuje się, że można, jeśli ma się odpowiedni dar opowiadania i skupia się nie tyle na wydarzeniach, choć trudno je zupełnie pominąć, co na historii o ludziach, o których pragnie się opowiedzieć. I to właśnie robi Jakub Małecki w swojej powieści, traktując wydarzenia jako tło do swojej historii, czasami jako motor do działań dla swoich bohaterów, ale nie jako główną siłę wpływającą na ich życie, bo na to wpływają najbardziej ich namiętności. „Dygot” to powieść o ludziach i o ich wzajemnych relacjach, o przyjmowaniu darów losu i próbach przeciwstawieniu się im. Zaliczanie jej więc do kręgu powieści historycznych jest drobnym niedomówieniem.

Albinos i poparzona dziewczyna

Oprócz tytułowego dygotu, którym naznaczone jest życie bohaterów powieści, najważniejszym wątkiem fabularnym jest oczywiście miłość. Oto mamy dwie rodziny: rodzinę Łabendowiczów, rdzennych mieszkańców Kujaw, oraz Geldów pochodzących ze wschodniej Wielkopolski. Historię rozpoczyna ten, który „zbudował wojnę”, czyli Janek Łabendowicz, ofiara pierwszej klątwy, jaka padnie w powieści. To na skutek swojego tchórzostwa, a może paniki, gdy nie pomoże swojej dotychczasowej prawodawczyni, jego syn urodzi się albinosem. Pytanie tylko, czy to rzeczywiście był skutek klątwy? Trudno do końca powiedzieć, dość dodać, że odmieńcowi będzie się ciężko żyło na polskiej prowincji. W rodzinie Geldów doszło do innej tragedii, bowiem tutaj klątwę rzuciła Cyganka, a w efekcie córeczka Bronka Geldy została ciężko poparzona. Czy jednak przez klątwę, czy przez przypadek? To są właśnie pytania, które często pojawiają się podczas lektury. Można wierzyć w metafizykę wydarzeń, można też podważać wszystkie założenia. Można czytać dalej w zachwycie o losach trzech pokoleń tych dwóch rodzin, które wreszcie się przetną dzięki miłości. Nie chcę jednak zdradzić zbyt wiele z fabuły, mogę tylko zapewnić, że każda strona jest równie fascynująca.

Proza naznaczona pięknem

Zajrzałam do kilku recenzji, ciekawa, czy inni czytelnicy podzielają moje odczucia tudzież czy mogłabym wejść z nimi w polemikę. Znalazłam określenia: „polski Marquez”, „realizm magiczny na gruncie polskiej literatury” – i przyznaję, że jestem skłonna się z nimi zgodzić, jakkolwiek nie przepadam za szukaniem „odpowiedników”.

Jakub Małecki to polski pisarz, opisujący realia polskiej rzeczywistości z dodatkiem czegoś magicznego, co w polskiej literaturze nie jest absolutnie żadnym novum. To jest po prostu bardzo dobra i świetnie podana narracyjnie kontynuacja najlepszych polskich wzorców w literaturze z nutą młodzieńczej świeżości, jaką przedstawia swoją prozą Jakub Małecki. I jakkolwiek zawsze niewątpliwie znajdzie się jakiś mankament, zawsze mogłabym postawić autorowi jakiś zarzut, tak jednak muszę przyznać, że „Dygot” zyskał sobie kolejną wielbicielkę, niżej podpisaną. Szczerze zachęcam do lektury i zapewniam, że będzie ona dla was ogromną przyjemnością. Powieść jest dostępna także w wersji elektronicznej, w formacie zarówno EPUB, jak i MOBI, za niecałe 30 zł.

Źródło okładki: www.wsqn.pl
Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro