Dobry czytnik e-booków, czyli jaki?
Zdaniem eksperta

Dobry czytnik e-booków, czyli jaki?

Każdy producent ma swoją wizję idealnego urządzenia do czytania, a każdy czytelnik swoje potrzeby i wymagania. Czym zatem powinien charakteryzować się dobry czytnik, który z powodzeniem zastąpi papier? Spróbujmy znaleźć odpowiedź.

udostępnij

Maciej SasMaciej Sas / 09-12-2014 / aktualizacja: 29-07-2019

Czytelnictwo przy pomocy e-booków ma niezaprzeczalne zalety. Mały czytnik e-booków zmieści ogromną kolekcję książek, ułatwi ich kupowanie, pozwoli oszczędzić miejsce na półkach czy w bagażu, usprawni naukę, oraz umożliwi lekturę po zmroku. Ergonomia jest również lepsza, w końcu zamiast ciężkiej książki w rękach spoczywa lekka tabliczka. Niestety nie każdy czytnik będzie lepszy od druku. Jeśli urządzenie działa niestabilnie, jest niewygodne lub nie satysfakcjonuje ekranem, możemy szybko zatęsknić za klasyczną książką. Problemem może być też nadmierna ilość funkcji, lub, wręcz przeciwnie, zbyt ograniczone możliwości.

Czytnik e-booków - jaki ekran?

Wyświetlacz to bez wątpienia najważniejszy element czytnika, co wynika bezpośrednio ze specyfiki tego medium. Ważne jest, by ekran cechował się jak najwyższą jakością. Czytniki e-booków wykorzystują wyświetlacze zwane papierem elektronicznym, a dokładniej E-Ink (elektroniczny atrament). Nie są to zwykłe ekrany LCD, które nie nadają się do komfortowej lektury ze względu na odbicia i kiepską czytelność w słońcu. E-Ink to ekran monochromatyczny, który składa się z milionów białych i czarnych cząsteczek. Te pierwsze są naładowane dodatnio, drugie ujemnie, co umożliwia organizowanie ich w taki sposób, by wyświetlały tekst i grafikę. Jaki jest efekt? E-Ink do złudzenia przypomina druk, jest czarno-biały i matowy, a co za tym idzie – cechuje się wzorową czytelnością w słońcu i w sztucznym świetle.

Nie każdy ekran tego typu zapewni równie dobre efekty, ważna jest przede wszystkim odpowiednio wysoka rozdzielczość. Podstawowe modele (np. Kindle 8 i 10, InkBook Lumos) mają ekrany w rozdzielczości 800 x 600 pikseli, co przekłada się na zagęszczenie wynoszące 167 ppi (pikseli na cal). Z normalnej odległości lektura jest nadal komfortowa, ale z bliska widać poszarpane krawędzie czcionek, które nie są tak ostre, jak w przypadku druku. Trochę droższe czytniki oferują już zagęszczenie wynoszące 212 ppi i rozdzielczość HD (PocketBook Touch Lux 4, InkBook Prime), która zapewnia nieco wyższą ostrość.

Najlepsze rezultaty dają czytniki z ekranami o zagęszczeniu 300 ppi, czyli np.:

W nich ostrość jest już bez zarzutu, czcionki są gładkie, nawet gdy patrzymy z bliska.

Przekątna ekranu to już kwestia preferencji. Na rynku dominują urządzenia z wyświetlaczami sześciocalowymi, które są najbardziej poręczne. Czytniki tego typu warte uwagi to np. Kindle PaperWhite 4, InkBook Lumos (test), Prime HD (test) czy też PocketBook Touch HD 3. Jeśli jednak zależy nam także na odczycie plików PDF, skanów lub nawet nowel graficznych, wtedy warto sięgnąć po większe urządzenia. Dla przykładu PocketBook InkPad 3 oraz InkBook Explore mają ekrany o przekątnej 7,8 cala, a Kindle Oasis 2 lub najnowszy Oasis 3 to urządzenia z wyświetlaczami mającymi 7 cali. Dostępne są także potężne czytniki Onyx Boox, które są jednocześnie notatnikami, czyli np. Boox Note S z ekranem 9,7 cala lub gigantyczny Boox Max 2 z wyświetlaczem 13,3 cala.

Czytnik e-booków z podświetleniem?

Jeszcze do niedawna czytniki z podświetleniem wymagały większego wydatku, teraz nawet podstawowe modele mają wbudowane diody. Czy podświetlenie jest nieodzowne? Moim zdaniem – tak. Ekran, który imituje papier, zachwyca za dnia, ale wieczorem wymaga doświetlenia. Każdy wie, że bez niego nie ma komfortowej lektury, a czytanie po ciemku jest szkodliwe dla oczu. Podświetlenie przydaje się także w dzień, dzięki niemu tło elektronicznej stronicy wydaje się jeszcze bielsze i czystsze.

Czytniki z podświetleniem:

Samo podświetlenie to nie wszystko, ważna jest też jego barwa. Iluzja obcowania z papierem pryska, gdy okazuje się, że diody mają niebieski lub nawet zielonkawy odcień. Psuje to efekt, a chłodna barwa może także pogorszyć jakość snu, która jest ważna dla osób preferujących lekturę w nocy. Dostosowanie barwy diod nie jest jeszcze standardem w czytnikach Amazonu, umożliwia to jedynie świeżutki Oasis 3. Natomiast InkBook Lumos, Prime HD oraz PocketBook Touch Lux 4 i InkPad 3 pozwalają już ochłodzić lub ocieplić barwę diod. Szczególnie ciekawie wypadają czytniki PocketBook, które za sprawą opcji SMARTlight dostosowują intensywność i barwę światła do pory dnia. czytnik

Po trzecie: ergonomia

Czytnik e-booków to z założenia urządzenie komfortowe, które pozwala mieć dostęp do szerokiej biblioteki pozycji, a nie tylko do pojedynczej książki. To zazwyczaj dość lekkie i niewielkie tabliczki, więc różnice ograniczają się do detali. Problem w tym, że na dłuższą metę to właśnie szczegóły mają decydujące znaczenie.

Masa czytnika nie jest ważna, gdy czytamy na siedząco, opierając urządzenie o kolana. Jeśli jednak oddajemy się lekturze na leżąco lub trzymamy urządzenie w powietrzu, to zaczynają się schody – wtedy różnica rzędu 40–50 g jest już niebagatelna. Dla przykładu tańszy Kindle 8 waży 161 g, a droższy PaperWhite 3 już 205 g. Różnicę wyraźnie czuć, podstawowy model sprawdza się zdecydowanie lepiej do długiej lektury. Nowsze wersje czytników Amazonu zmieniają sytuację – PaperWhite 4 schudł do 182 g, a Kindle 10 przytył do 174 g. Duże wrażenie zrobiły na mnie czytniki InkBook – podstawowy Lumos oraz zaawansowany Prime, które HD ważą tylko po 165 g. Ten ostatni jest według mnie najwygodniejszy ze względu na płaski front bez odstających ramek. Jeszcze lżejsze okazują się czytniki marki PocketBook – modele Touch Lux 4 oraz Touch HD 3 ważą po 155 g. Pozostałe PocketBooki cechują się natomiast sporą masą rzędu 180–210 g.

Niemałe znaczenie ma także sposób obsługi. Dzisiaj wszystkie czytniki obsługuje się już dotykowo, wykonując intuicyjne gesty. Jednak niektórzy producenci decydują się także na fizyczne przyciski, które mogą okazać się znacznie wygodniejsze do przerzucania stron. Niestety podstawowe modele czytników Kindle są ich pozbawione, konieczne jest ciągłe dotykanie ekranu, co może być problemem np. przy lekturze podczas posiłku. W Oasis 2 przycisków nie brakuje, ale są tylko z jednej strony. PocketBook stosuje przyciski pod ekranem, do których też nie zawsze jest wygodny dostęp lub wymuszają one użycie drugiej dłoni. Pod tym względem najlepiej wypadają InkBooki, które posiadają przyciski po obu stronach, więc są one dostępne pod kciukami bez względu na to, w której dłoni trzymamy czytnik.

Co z oprogramowaniem?

Na rynku dostępne są czytniki zarówno wyjątkowo proste, jak i rozbudowane, które działają na podstawie zmodyfikowanego systemu Android. Do tych pierwszych można zaliczyć czytniki Kindle, do drugich InkBooki i PocketBooki. Wychodzę z założenia, że czytnik służy przede wszystkim do… czytania, więc im prostszy ma system, tym lepiej. Zazwyczaj wydajność urządzeń tego typu nie powala na kolana, a zdarzają się też problemy ze stabilnością, więc nie ma co liczyć, że czytnik zastąpi nam tablet – korzystanie z Internetu lub aplikacji bywa mocno problematyczne i nie robi specjalnego wrażenia na czarno-białym ekranie.

Z drugiej strony InkBooki pozwalają na zmianę aplikacji do czytania (wgranie np. Amazon Kindle lub Moon Reader) oraz korzystanie z cyfrowej księgarni Legimi. Jest ona dostępna także w PocketBookach – to duża zaleta czytników obu marek. Legimi działa również na czytnikach Amazonu, ale wymaga synchronizacji przez kabel. Czytniki Kindle dają za to dostęp do zasobów księgarni Amazonu, co będzie atrakcyjne dla czytelników literatury w języku angielskim, ale nie przekona osób, które nie operują językiem obcym na poziomie umożlwiającym swobodną lekturę – wybór literatury polskojęzycznej w Amazonie jest ograniczony. Wyzwaniem może być także język samego interfejsu. InkBooki lub PocketBooki są w pełni spolszczone, ale czytniki Kindle już nie. Te ostatnie mają jednak na tyle prosty system operacyjny, że obsługę łatwo opanować. czytnik

Jakie znaczenie ma funkcjonalność?

Moim zdaniem wsparcie dla formatów, ilość pamięci oraz typ złącz to już sprawy drugo- lub nawet trzeciorzędne. Praktycznie wszystkie czytniki wspierają już mnogość formatów, a księgarnie pozwalają na pobranie książek w różnych wersjach, np. EPUB dla większości czytników i MOBI dla urządzeń Kindle. Warto zrobić rozeznanie, jeśli zależy nam na bezproblemowym odczycie konkretnych plików, np. PDF-ów lub skanów w formacie DjVu. Niektóre czytniki radzą sobie z tym lepiej, inne gorzej.

Ilość pamięci może nie mieć większego znaczenia. Zwykły, tekstowy e-book zajmuje 2–3 MB, więc nawet urządzenia z 4 GB pamięci, takie jak Kindle 8, 10, PaperWhite 3 lub InkBook Lumos zmieszczą ich ponad tysiąc. Wyższe modele InkBooków oraz większość PocketBooków oferują 8 GB na dane, a nowe czytniki Kindle dostępne są nawet w wersjach z 32 GB pamięci. Warto też dodać, że InkBooki i PocketBooki pozwalają na rozszerzenie pamięci za pomocą kart microSD, czego nie potrafią czytniki Kindle.

USB typu C w czytnikach to rzadkość, nowoczesne złącze posiadają urządzenia Onyx Boox oraz InkBook Explore. Jednak w większości czytników synchronizacja plików odbywa się przez Internet, a akumulatory trzeba zazwyczaj ładować raz na tydzień lub nawet raz na miesiąc – w zależności od czytnika i użytkowania. W efekcie port microUSB nie jest specjalnie problematyczny.

Moim zdaniem zbędna jest także wodoodporność. Modele Kindle PaperWhite 4, Oasis 2 oraz PocketBook Aqua 2 i Touch HD 3 można docenić na wczasach nad morzem, jeziorem lub na basenie, ale deszcz lub lekkie zachlapanie nie powinny uszkodzić zwykłego czytnika. Podobnie jest z modemami LTE, dostępnymi np. w wersjach 4G czytników Kindle PaperWhite 4 i Oasis 2. Moim zdaniem Wi-Fi jest w pełni wystarczające.

Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro