„Do trzech razy Natalie” Olga Rudnicka – recenzja

„Do trzech razy Natalie” Olga Rudnicka – recenzja

autor: Paulina Surniak, data publikacji: 10-02-2015

Trzecia książka o pięciu Nataliach to urocza, pełna humoru lektura, zapewniająca kilka godzin doskonałej rozrywki. Pięć sióstr zaczyna poważnieć, nie przeszkadza im to jednak znienacka wyjechać na nieplanowane wakacje, a podczas nudnego pobytu nad morzem wplątać się w kryminalną intrygę.

Cykl o pięciu Nataliach warto czytać od pierwszej części, jednak nie jest to koniecznie. Każda książka stanowi bowiem oddzielną historię, zaś autorka przypomina na pierwszych stronach trzeciego tomu, kim są jej bohaterki. Przypomnienie przyda się także tym czytelnikom, którzy czytali pierwsze tomy przygód Natalii. Pięć sióstr noszących to samo nazwisko i imię łatwo pomylić, choć one same dla ułatwienia zwracają się do siebie albo różnymi zdrobnieniami, albo używając drugich imion.

Pięć sióstr i jedno imię?

Jaki ojciec przy zdrowych zmysłach nada wszystkim swoim córkom to samo imię? Cóż – pan Sucharski był wyjątkowy, przede wszystkim dlatego, że uprawiał bigamię. Żadna z pięciu matek jego dzieci nie miała pojęcia, że istnieją inne, zaś chcąc uniknąć niezręcznej pomyłki, która mogłaby doprowadzić do ujawnienia jego bezczelności, przezorny tatuś nadał wszystkim pięciu córkom imię Natalia. One oczywiście nie miały pojęcia o istnieniu sióstr, przynajmniej dopóki nie spotkały się u notariusza po samobójczej śmierci ojca. Od tego czasu zdążyły utworzyć zżytą, choć mocno niekonwencjonalną rodzinę, rozwiązać dwie zagadki kryminalne i rozkochać w sobie kilku przedstawicieli władz.

Trzecia książka to wyzwanie

Dwa pierwsze tomy przygód Natalii zostały przyjęte przez czytelników z takim entuzjazmem, że autorka nie miała innego wyjścia, jak napisać część trzecią. Aby uświadomić fanom, że nie jest to łatwe zadanie, uczyniła jedną z sióstr pisarką, której wydawca nalega, by napisała trzecią książkę o sobie i swoich siostrach. O czym jednak pisać, skoro w ich życiu nic się sensacyjnego nie dzieje? Nata desperacko szuka inspiracji, toteż gdy przypadkiem wpada na dziewczynę, która kilka godzin później zostaje zamordowana, decyduje się poszukać sprawcy na własną rękę. Oczywiście nie bez pomocy sióstr, choć tym razem nie wszystkich. Pisanie idzie jej jednak z trudem, co zapewne ma uzmysłowić czytelnikom, że więcej książek o Nataliach nie będzie.

Damsko-męskie układy ciekawsze niż morderstwo

Wątek kryminalny nie jest specjalnie zaskakujący, zaś na pierwszy plan wysuwają się kłopoty rodzinne i sercowe. Natalie zostawiają znienacka dom i dzieci, wyjeżdżając na niezaplanowane wakacje. Tym samym chcą wziąć odwet na swoich mężczyznach, którzy im nieco podpadli. Adrian, Marcin i pozostali zostają więc z trójką dzieci, które odziedziczyły po mamusi nie tylko inteligencję, ale także zamiłowanie do szalonych pomysłów i umiejętność manipulacji. Panowie popadają w prawdziwą rozpacz, zaś sytuacji nie poprawia niespodziewana wizyta jednej z teściowych.

Całość jest zgrabnie napisaną komedią, pełną uroczych scen, rozbrajających wpadek i niespodziewanych zwrotów akcji. Mniej tu tajemnic i niespodzianek niż w poprzednich częściach cyklu, więcej za to zabawnych scenek rodzajowych, konfliktów płci i złośliwości.„Do trzech razy Natalie”czyta się z prawdziwą przyjemnością, zaś panujący w książce ciepły nastrój poprawi czytelnikowi humor nawet w najbardziej ponury, zimny wieczór.

Źródło okładki: www.proszynski.pl