Wpisz czego szukasz

Znajdziemy sprzedawców, którzy mają wszystko czego szukasz.

Wprowadź frazę
Zdaniem eksperta

Destroy All Humans! – recenzja gry

Remake klasycznego Destroy All Humans! oferuje ogromny postęp w zakresie grafiki, ale jednocześnie ten sam gameplay, który dziś zwyczajnie przynudza.

Paweł „Froozyy” Woźniak

Czas czytania: 9 min

FacebookTwitter

Destroy All Humans! – recenzja gry

Jestem zdania, że dobry remake to taki, dzięki któremu dana marka nawet kilkanaście lat po premierze oryginału zyskuje zupełnie nowych fanów. Odwołanie się do nostalgii starszych graczy wydaje się dość proste. Sprawienie, że po dany tytuł sięgną osoby niezaznajomione z pierwowzorem, to już znacznie trudniejsze zadanie. Niestety, odświeżona wersja Destroy All Humans! nie do końca sobie z nim poradziła. Najprościej byłoby napisać, że gra zdecydowanie trafi w gusta fanów oryginału z 2005 roku, ale pozostali nie bardzo mają tu czego szukać. Jest to jednak zbyt duże uproszczenie.

destroy all humans oto nasz bohater Crypto 137

Ameryka atakowana przez kosmitów po raz kolejny

Szybko przypomnę, że Destroy All Humans! to utrzymana w humorystycznym tonie produkcja, w której wcielamy się w kosmitę o pseudonimie Crypto-137 należącego do rasy Furon. Okazuje się, że przybysze spoza Ziemi potrzebują ludzkiego materiału DNA do podtrzymania istnienia własnego gatunku. Tak więc po katastrofie poprzedniego wysłannika tym razem to my w 1959 roku wyruszamy prosto do USA w celu masowej ekstrakcji kodu genetycznego i odnalezienia zaginionego pobratymca.

Przeczytaj także, w co zagrać w sierpniu 2020.

W wypełnieniu misji przeszkadzają nam siły zbrojne Ameryki oraz tajne służby rządowe, które przy okazji za wszelką cenę chcą utrzymać w tajemnicy przed społeczeństwem najazd kosmitów na Ziemię. Odwiedzając różne zakątki, powoli odkrywamy kolejne sekrety, zbieramy DNA i niszczymy, co się tylko da (o ile pozwoli nam na to nasz przełożony). Sam pomysł fabularny nie jest niczym nowatorskim, ale w udany (często dość prześmiewczy) sposób nawiązuje do amerykańskiej popkultury oraz wydarzeń minionych lat.

destroy all humans zwiedzanie to mocna strona gry

Grafika z 2020 roku, gameplay został w 2005

Pierwszą rzeczą, która przykuwa uwagę gracza sięgającego po nowe Destroy All Humans!, jest znacznie poprawiona oprawa graficzna – pod tym względem naprawdę trudno się do czegokolwiek przyczepić. Już na pierwszy rzut oka widać, że twórcy mocno przyłożyli się do tego, by produkcja ta faktycznie spełniała dzisiejsze standardy. Zarówno wszystkie modele, jak i zwiedzane przez nas lokacje wyglądają bardzo dobrze, jednocześnie zachowując kolorową i nieco przerysowaną stylistykę. Wielka szkoda, że za potężnymi zmianami w grafice nie poszły większe usprawnienia w gameplayu. Jedyną istotną różnicę w porównaniu z oryginałem stanowi tak naprawdę nowa misja w lokacji Strefa 42 oraz usprawnienia interfejsu.

W dużej mierze rozgrywka przedstawia się bardzo prosto – udajemy się w dane miejsce, wykonujemy wydane nam polecenie (zazwyczaj czegoś bronimy lub coś niszczymy), po czym wracamy na statek. Co najgorsze, wszystko to dzieje się na wbrew pozorom sporych mapach, które aż proszą się o choćby drobną eksplorację. Gracz jednak w żaden sposób nie jest do tego zachęcany – nasz obecny cel zawsze jest zaznaczony na minimapie i poza nim nie mamy niczego konkretnego do roboty (oprócz szukania sond, które nie są zbyt wartościowe).

Zobacz też naszą listę najlepszych remake’ów klasycznych gier.

Twórcy po prostu przenoszą nas do piaskownicy i mówią, co i gdzie dokładnie powinniśmy zrobić. Niefajnie, bo wykonywanie ustalonych z góry poleceń to żadna zabawa. Sytuację tylko trochę ratuje dostęp do lokacji po wypełnieniu misji, gdzie pojawiają się wówczas dodatkowe aktywności poboczne (np. w postaci wyścigów lub porwań), aczkolwiek DNA potrzebne do ulepszania naszego bohatera i statku, które dostajemy za ich realizację, niespecjalnie się przydaje. To, które pozyskiwałem w toku rozwoju głównej linii fabularnej, wystarczyło do udoskonalenia interesujących mnie rzeczy.

Domyślam się jednak, co byście chcieli mi w tym momencie powiedzieć. Remake z założenia powinien zachować ducha oryginału i pewnie najwięksi miłośnicy danej gry życzyliby sobie, aby w nowej wersji zmieniono tak naprawdę niewiele. Natomiast dla mnie, gracza młodszego, który z wieloma starszymi produkcjami po prostu nie miał styczności, remake to idealna okazja do zapoznania się z klasyką, której normalnie bym nie ruszył. Lubię jednak, gdy twórcy dostosowują gameplay do dzisiejszych standardów i nie powielają błędów oryginału (mimo że dawniej błędami ich nie nazywano). Dostałem zatem pięknie wyglądające (i powstałe przy ciekawych założeniach) Destroy All Humans!, w którym co chwilę łapałem się na myśli, że zwyczajnie nie chce mi się już w to grać.

destroy all humans amerykańska armia to nasz główny przeciwnik

Kosmiczna rozwałka na poziomie

Większość misji sprowadza się zazwyczaj do jednej prostej rzeczy – siania zniszczenia w różnej formie. Niektóre z zadań można też po części wykonać „po cichu” (a czasem nawet i trzeba), ale tak naprawdę jest to rezygnowanie z najlepszej zabawy, jaką oferuje gra. Do dyspozycji mamy kilka typów kosmicznej broni (od standardowej szokospluwy aż po niecodzienną sondę analną), dzięki którym walka z przeciwnikami jest dynamiczna i pełna akcji.

Nie przegap recenzji The Last of Us: Part II.

Bez żadnych wątpliwości przyznaję, że to właśnie potyczki z wrogami sprawiały mi najwięcej frajdy, jednak i one potrafią się szybko znudzić (no bo ile można mierzyć się z kolejnymi falami tych samych wrogów).

Wraz z postępami pojawiają się nowe rodzaje przeciwników, niestety – oprócz tego, że zazwyczaj trzeba im poświęcić nieco więcej czasu, w rozgrywce nie zmienia się nic. W całej grze spotkałem zaledwie dwóch bossów (pojedynki z nimi wymagały po prostu nieco innego podejścia i strategii) i bardzo żałuję, że twórcy nie zdecydowali się na dodanie kolejnych. Nie mogę również nie wspomnieć o segmentach, podczas których walczymy za pomocą kosmicznego spodka, niszcząc konkretne lokacje i siły zbrojne Ameryki. Jest to jednak element znacznie mniej dynamiczny od standardowych starć (oraz rzadziej występujący) i nieszczególnie przypadł mi on do gustu.

destroy all humans w grze możemy sterować latajcym spodkiem

Jest się z czego pośmiać

Destroy All Humans! humorem stoi. I tego tej serii absolutnie odmówić nie mogę. Nieraz uśmiechnąłem się pod nosem za sprawą przerysowanego sposobu przedstawiania wydarzeń, różnych nawiązań do popkultury czy po prostu tekstów naszego bohatera. Nie jest to może humor wysokich lotów, ale gra zdecydowanie ma swój klimat. Bawią przekonania wrogów (celowe lub nie), że nasze działania to po prostu sprawka komunistów. Bawią także nagłówki lokalnych gazet, prezentowane po wykonaniu misji, które mają uspokoić mieszkańców Ameryki, że rząd cały czas ma wszystko pod kontrolą. Gdyby nie to, odebrałbym ten remake zdecydowanie gorzej.

Zabawa w Destroy All Humans! trwa dość krótko. Przejście głównego wątku zajęło mi zaledwie niecałe 8 godzin. Jednak fani maksowania gry na pewno mogą z tą produkcją spędzić dwa razy tyle czasu. Problemy, które miałem z grą, wynikają bardziej z prostych założeń oryginału niż samego remake’u. Szkoda, że twórcy nie pokusili się o rozwinięcie niektórych elementów, ale fani pierwowzoru nie powinni czuć się zawiedzeni – dostaną to, co dobrze znają, i to w ładniejszym opakowaniu. Niestety, nowe pokolenie graczy nie znajdzie w Destroy All Humans! zbyt wielu ciekawych elementów. A szkoda, bo potencjał był.

Plusy:

  1. zachowany duch oryginału;
  2. bardzo ładna i utrzymana w charakterystycznym stylu grafika;
  3. humor i nawiązania do popkultury;
  4. dynamiczne starcia z wrogami i sporo możliwości siania zniszczenia.

Minusy:

  1. potencjał map zabity przez proste, z góry narzucane zadania;
  2. powtarzalna zabawa, potrafiąca szybko znużyć;
  3. niespecjalnie wynagradzające to poboczne aktywności;
  4. brak elementów, które uczyniłyby rozgrywkę zbliżoną do dzisiejszych standardów.

Gra Destroy All Humans! jest dostępna w wersji na PC, a także na konsole Xbox One i PlayStation 4.

Wymagania sprzętowe:

  • minimalne: Intel Core i5-4690K 3.5 GHz / AMD FX-8320 3.5 GHz, 6 GB RAM-u, karta grafiki 2 GB GeForce GTX 960 lub lepsza, 25 GB HDD, Windows 7/8/10 64-bit;
  • rekomendowane: Intel Core i7-3930K 3.2 GHz / AMD Ryzen 5 1600 3.2 GHz, 8 GB RAM-u, karta grafiki 3 GB GeForce GTX 1060 lub lepsza, 25 GB HDD, Windows 7/8/10 64-bit.
Czy ten artykuł był pomocny?
FacebookTwitter
FacebookTwitter

oferty sponsorowane

Może Cię także zainteresować


Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro