Czy warto zmieniać felgi na zimę?

Wielu kierowców jest przyzwyczajonych do tego, że na zimę zmienia się opony wraz z felgami. Zazwyczaj robią tak ci, którzy latem jeżdżą na kołach z felgami aluminiowymi bądź z tzw. lekkich stopów. Można tak robić, ale coraz częściej nie trzeba.

udostępnij

Konrad Bagiński Konrad Bagiński  / 23-12-2016

Powód zmiany felg jest dość prozaiczny. Zimą nasze drogi posypywane są solą i piaskiem. Te dwie substancje bardzo źle wpływają na wszystko, co metalowe. Sól przyśpiesza korozję, piasek zaś – wydostający się spod kół w postaci błota, również pośniegowego – po prostu rysuje karoserię. A w rysy wżera się sól i mamy błędne koło. Oczywiście nie mówimy tylko o karoserii, bo niszczą się też elementy plastikowe (od szorującego po nich piasku), całe podwozie i części zawieszenia oraz oczywiście felgi. Samochód obrywa więc ze wszystkich stron i warto go choć trochę zabezpieczyć.

Nietrudno zauważyć, że dobre felgi potrafią być bardzo drogie, niektórzy wydają na nie po kilka bądź kilkanaście tysięcy złotych. Nic dziwnego, że taplanie arcydzieł sztuki inżynierskiej i metalurgicznej w mieszaninie błota, śniegu i soli nie jest dobrym pomysłem.

„Alu” na lato, stal na zimę

Wielu kierowców rozwiązuje ten problem tak, że latem jeździ z felgami aluminiowymi na kołach, na zimę zaś zakłada koła ze zwykłymi felgami stalowymi. Te drugie kosztują stosunkowo niewiele, też kilkaset złotych, ale za komplet, a nie sztukę. Można przyjąć, że produkty przynajmniej akceptowalnej jakości można nabyć już od 150 zł za sztukę wzwyż i od 500 zł za komplet, ale lepiej trochę dołożyć. Porządny zestaw można kupić za mniej niż 1000 zł. A sporą część tej sumy zaoszczędzimy podczas corocznej wymiany opon – ceny tej usługi są zróżnicowane, ale to mniej więcej sto–sto kilkadziesiąt złotych rocznie. Opłaci się? Trudno powiedzieć, czy da radę wyjść na plus, ale oszczędność czyni kupno drugiego kompletu felg bardziej znośnym.

Ciepłe zimy

Czy dzięki temu nasze alufelgi mniej się zniszczą? Trudne pytanie. Faktycznie jeszcze kilka lat temu lekkie felgi niszczyły się zimą – obecnie wykonywane są w takich technologiach i tak zabezpieczane, że ich zużycie podczas zimy jest tylko minimalnie większe, niż latem. Na dodatek nasze zimy są coraz lżejsze, a skoro nie pada śnieg i nie ma lodu, to samochody mają dużo mniejszy kontakt z solą i piaskiem. Możemy więc przyjąć, że jeśli kupiliśmy nowe auto z kompletem aluminiowych felg, to raczej nie ma potrzeby dokupowania felg stalowych, by oszczędzić na zużyciu tych pierwszych. Aczkolwiek sam pomysł naprawdę nie jest zły i może się opłacić dzięki zmniejszonym kosztom wymiany opon, przeprowadzanej dwa razy w roku. Ba, mamy też przewagę nad atakującą podstępnie zimą, bo gotowy komplet kół zimowych schowaliśmy w garażu lub piwnicy. Możemy go sobie samodzielnie przełożyć „na samochód”, nawet na parkingu pod blokiem, i nie stać w kolejkach do zakładów wulkanizacyjnych. A znam osoby, którym zdarzało się w nich spędzić po kilka godzin – „bo zapomniałem”, „bo spadł śnieg, a jutro wyjeżdżam w trasę”, „bo auto jeszcze nieobute wopony zimowe”.

Jeszcze jeden argument

Można też przyjąć, że warto mieć drugi pełny komplet kół (felgi i opony na zimę), jeśli nasze auto jest już nieco leciwe. No, może nie samo auto – chodzi mi bardziej o felgi. Dziś na przykład trudno będzie kupić ładne, oryginalne i dobre felgi do kilkunastoletniego samochodu. Lepiej je oszczędzać.

Mimo wszystko oba rozwiązania mają swoje plusy i minusy, warto je sobie rozważyć na spokojnie, przy okazji dokładnie licząc pieniądze. Oczywiście kasa to nie wszystko, ważna jest też wygoda, czas i dobre samopoczucie.

Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro