Czesałam ciepłe króliki. Rozmowa z Alicją Gawlikowską-Świerczyńską, D. Zaborek ‒ recenzja

Czesałam ciepłe króliki. Rozmowa z Alicją Gawlikowską-Świerczyńską, D. Zaborek ‒ recenzja

Mogłoby się wydawać, że o wojnie napisano już wszystko. Znamy dziesiątki wspomnień, biografii, publikacji historycznych opowiadających o tym bodaj najbardziej tragicznym okresie w dziejach ludzkości. Dariusz Zaborek proponuje nam książkę inną – mówiącą o tym czasie upadku człowieka, ale w zupełnie nowy sposób.

Aleksandra Piotrowska Aleksandra Piotrowska / 21-09-2015

Czesałam ciepłe króliki to zapis rozmowy z Alicją Gawlikowską-Świerczyńską – lekarką, która działała w konspiracji, spędziła pół roku na Pawiaku i cztery lata w obozie koncentracyjnym w Ravensbrück. Dariuszowi Zaborkowiopowiada o tym, jak zachować ludzką godność w niewyobrażalnie trudnych warunkach i co zrobić, aby wyjść cało z piekła.

Życie należy brać takim, jakie jest

Historia bohaterki książki pasuje do obrazu wojny, znanego nam z lektur i filmów. Młoda, pełna entuzjazmu patriotka z zapałem angażuje się w akcje konspiracyjne, chcąc dać z siebie wszystko w służbie Polsce. Przypadkiem przyłapana zostaje zamknięta w więzieniu, a następnie wywieziona do Ravensbrück, gdzie robi wszystko, aby nie umrzeć. Z całych sił próbuje odnaleźć tam zalążki normalnego życia, żeby nie dać się stłamsić i przybić wrogom. Czy to może się udać? Okazuje się, że tak. Alicja Gawlikowska-Świerczyńska w chwili wydania książki ma 92 lata, jest pulmonologiem i anestezjologiem, nie przestaje pracować i pomagać ludziom. Przeżyła obóz, ma za sobą także wiele innych niewyobrażalnie trudnych doświadczeń. Jak sama mówi, życie nauczyło ją dyscypliny i pracy nad sobą. Tego, że nie można się załamywać, bo rozpacz od śmierci dzieli tylko mały krok. A także tego, że siła człowieka leży w psychice – może go obronić przed zewnętrznym światem, ale również zniszczyć. Cytując za bohaterką, jedyny sposób, żeby uchronić się przed nieszczęściem, to „w każdej sytuacji znaleźć swoje miejsce, odkryć, że to, co nas spotyka, nie jest złe. Przeżyć można tylko dzięki odpowiedniemu nastawieniu”.

O obozie bez patosu

To silny charakter był tym, co uratowało więźniarkę od załamania i wywieszenia białej flagi w najgorszych chwilach. Przez lata pobytu w obozie nie poddała się w walce o przetrwanie, robiła wszystko, aby zorganizować sobie życie tam najlepiej, jak to możliwe, tak długo, jak trzeba. W rozmowie otwarcie opowiada o codziennym życiu – obowiązkach, podejmowanych pracach i napotykanych ludziach. Nie skupia się wyłącznie na tragediach, opisuje obozową rzeczywistość w taki sposób, w jaki jej doświadczała, a we wszystkim doszukiwała się dobrych stron. Mówi nie tylko o wszechobecnej śmierci, dotkliwym braku intymności, ale także o dobrych koleżankach, staraniach o zachowanie dobrego wyglądu i widoku pięknego nieba podczas porannych apeli.

Historie przedstawione czytelnikom w Czesałam ciepłe króliki rzucają na obóz koncentracyjny nowe światło. Nie odzierają go z okrucieństwa, którym był przesiąknięty, ale pokazują, że w jego wnętrzu toczyło się też (na miarę możliwości) normalne, codzienne życie. Ludzie się poznawali, rozmawiali, pomagali sobie i wspierali się w chwilach kryzysu. Pracowali, starali się o jedzenie i dobre ubranie. Dbali o siebie, nawiązywali przyjaźnie i robili sobie nawzajem prezenty.

Nie są to opowieści często spotykane w książkach traktujących o wojnie, przedstawiają jednak tym większą wartość. Współczesny czytelnik ma szansę nie tylko pochylić się nad tragedią krzywdzonych i mordowanych, ale także spróbować zrozumieć niewiarygodny trud tych, którzy starali się w obozach żyć normalnie i okupili to wielkim wysiłkiem woli.

Człowiek może przetrwać więcej, niż myśli

Czesałam ciepłe króliki to rozmowa z kobietą, która daje świadectwo niezwykłego optymizmu w sytuacjach skrajnych. Jej historia dowodzi, że człowiek jest w stanie poradzić sobie w okolicznościach niewyobrażalnie trudnych i bolesnych. W książce pełno jest prostych i niezwykle trafnych spostrzeżeń, na temat roli, jaką w życiu odgrywa praca nad charakterem – to od niej zależy bowiem kondycja człowieka w chwilach kryzysu. Podczas lektury warto mieć w zanadrzu ołówek – zakreślać zdania i całe akapity po to, aby móc do nich wrócić i na nowo nabrać optymizmu, siły do mierzenia się z rzeczywistością.

Historię Alicji Gawlikowskiej-Świerczyńskiej czyta się jednym tchem. Nie należy jednak zbyt szybko się z nią rozstawać. Przykład tej mądrej i odważnej kobiety z pewnością zagości na dłużej w niejednym sercu. Warto go tam zachować, aby czerpać zeń siłę i wiarę, że da się przetrwać najgorsze czasy, byleby tylko nie stracić ducha i człowieczeństwa.

Źródło okładki: www.czarne.com.pl
Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro