„Czas odnaleziony. Podróże z moją matką” Halina Rubin – recenzja

„Czas odnaleziony. Podróże z moją matką” Halina Rubin – recenzja

Prawdziwa, poruszająca historia jednej rodziny, rozgrywająca się na tle najdramatyczniejszych wydarzeń naszej historii. Książka Rubin to trudna, ale potrzebna lektura.

udostępnij

Igor NowińskiIgor Nowiński / 17-06-2019

Przeszłość bywa trudna. Czasem przez lata próbujemy się jej pozbyć, zatrzeć jej ślady, żyć dalej, jakby nigdy nic się nie stało. Niekiedy jednak bolesne fakty z dawnych lat kładą się cieniem na naszym życiu, skutecznie blokując pójście do przodu. Bywa też tak, że wracając do wydarzeń sprzed dziesięcioleci, chcemy zakończyć sprawy rozpoczęte przez kogoś innego albo oddać hołd tym, których już nie ma. Tak właśnie postąpiła Halina Rubin, autorka „Czasu odnalezionego”, a jej książka to wzruszająca i bolesna dedykacja dla jej niezłomnej matki.

Czas odnaleziony, czyli opowieść z wielką historią w tle

Halina Rubin przyszła na świat w przededniu wybuchu II wojny światowej. Dla jej rodziców, zasymilowanych Żydów od pokoleń mieszkających na tym terytorium, było to rozdzierające wydarzenie. Z jednej strony bowiem cieszyli się z narodzin długo wyczekiwanej córeczki, a z drugiej dobrze wiedzieli, że zapewnienie niemowlęciu bezpieczeństwa może być wyjątkowo trudne. Ostatecznie jednak rodzice małej Haliny podejmują decyzję o wyjeździe z Warszawy, która po wybuchu wojny stała się nagle nie domem, a śmiertelną pułapką. Wyjazd w głąb Związku Radzieckiego okazał się słuszną decyzją, choć rodzice autorki co i raz stawali przed bolesnymi dylematami, których teraz nie sposób sobie wyobrazić. Rozdzielone z ojcem, mała Halina i jej matka przetrwały wojenną zawieruchę dzięki poświęceniu, sile woli i ogromnej uwadze. Matka Rubin pracowała jako pielęgniarka polowa, opatrując rannych żołnierzy radzieckich, a potem również niemieckich.

Ostatecznie zarówno mała Halina, jak i oboje jej rodziców przetrwali rozłąkę i śmiertelne zagrożenie, by po wojnie znów być razem. Mieli przy tym wiele szczęścia, bo los nie był tak łaskawy dla wielu Żydów i Polaków rzuconych w wojenny wir.

Ponad dwie dekady później, w marcu 1968 roku, rodzinę czekała kolejna wymuszona wielką historią przeprowadzka, po której Rubin przez lata nie wracała do Polski.

Historia opowiedziana po latach

Rubin długo wzbraniała się przed powrotem do bolesnych czasów dzieciństwa. Dopiero po latach, za namową własnej córki, odważyła się przejrzeć rodzinne archiwa. Zakurzone listy, notatki i wspomnienia jej rodziców kryły nie tylko nieopowiadane przez lata wydarzenia wojenne, ale ukazały także niesamowitą, głęboką więź, jaka łączyła Rubin z rodzicami, a zwłaszcza z jej matką.

To właśnie dlatego autorka zdecydowała się wyruszyć w podróż śladami ukochanej mamy (podtytuł książki zresztą sam zdradza, jak ważnym elementem tej historii była ta wyprawa). Odwiedziła nie tylko różne miejsca w Polsce, ale pojechała także w głąb dzisiejszej Rosji, by wrócić do miejsc, w których toczyły się wydarzenia z jej wojennego dzieciństwa.

Podróż śladami przeszłości rozszerza tę historię o losy wcześniejszych przodków autorki. Dzięki temu „Czas odnaleziony” z miejsca staje się książką opowieścią uniwersalną, ale i trudniejszą, bo Rubin wskazuje momentami bolesne lub wstydliwe wątki z naszej historii i obnaża polski antysemityzm.

„Czas odnaleziony. Podróże z moją matką” to ważna, ciekawa i otwierająca oczy lektura o uniwersalnym przesłaniu.

Źródło okładki: czarne.com.pl
Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro