Wpisz czego szukasz

Znajdziemy sprzedawców, którzy mają wszystko czego szukasz.

Wprowadź frazę

„Czarne słońce” Jakub Żulczyk – recenzja

Autor „Ślepnąc od świateł” powraca z powieścią, która narobi zamieszania po obu stronach politycznej barykady. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że jego wizja przyszłości pozostanie fikcją z kart książki.

„Czarne słońce” Jakub Żulczyk – recenzja

Ocena użytkowników Allegro

Polska literatura od kilku lat przeżywa prawdziwy renesans. Sukcesy – nie tylko artystyczne, ale i sprzedażowe – odnoszą nie tylko autorzy wciągających kryminałów, jak Katarzyna Bonda czy Remigiusz Mróz, ale także pisarze, którzy decydują się na bardziej eklektyczne podejście do gatunków i ich granic, jak choćby Szczepan Twardoch, łączący wątki historyczne z obyczajowymi i politycznymi. Jednym z jaśniej świecących nazwisk na firmamencie polskiej literatury jest też niewątpliwie Jakub Żulczyk. Najbardziej znany z głośnej powieści „Ślepnąc od świateł”, przeniesionej na ekran przez stację HBO, 36-latek zaskakuje coraz bardziej z każdą kolejną książką. Po odważnym „Wzgórzu psów” Żulczyk powrócił z powieścią „Czarne słońce”, w której rysuje niezbyt zachęcający obraz Polski przyszłości.

„Czarne słońce”, czyli witamy w wiekach ciemnych

Nowa powieść Jakuba Żulczyka to dystopia, która rozgrywa się w niedalekiej przyszłości. Autor sugeruje, że może chodzić nawet o kolejne 10-15 lat. W tym czasie Polska z „normalnej” znów stała się „Wielką”, a krajem rządzi totalitarnie Ojciec Premier. Opuściliśmy Unię Europejską, nie wpuszczamy „obcych”, a rasizm, ksenofobia i homofobia są usankcjonowane prawnie i wręcz promowane przez władze, dążące do spełnienia mokrego snu faszystów – czystości rasowej. Jeśli jednak jakimś cudem na terytorium Polski dostanie się jakiś „obcy”, rozprawia się z nim niejaki Gruz, dowódca neofaszystowskiej bojówki odpowiedzialnej za „utylizację odpadów”. Gruz i jego ludzie są bezwzględni, nie powstrzymują się od najgorszych okrucieństw (które Żulczyk opisuje z anatomiczną dokładnością, wywołującą nudności), a ich ofiarami padają zarówno dorośli, jak i dzieci. Gruz nie ukrywa, że czerpie z zadawania bólu i mordowania sadystyczną wręcz przyjemność i nie ma żadnych skrupułów w wypełnianiu rozkazów przełożonych.

Realizacja kolejnego z zadań zleconych przez rządzących okaże się jednak nawet dla niego wyzwaniem, którego nigdy się nie spodziewał.

Żulczyk eksperymentalista i prowokator

„Czarne słońce” to książka trudna i wymagająca cierpliwości. Nie dlatego, że Jakub Żulczyk pisze w sposób niezrozumiały czy wymagający (choć z każdą kolejną książką robi to z coraz większą finezją). Nie, nowa powieść autora „Świątyni” jest momentami zwyczajnie męcząca, a niektóre wątki sprawiają wrażenie brnięcia donikąd. To książka nad wyraz eksperymentalna, w której Żulczyk przesuwa granice między „literaturą wysoką” a komiksem i wszystkim, co pomiędzy. Niekiedy te eksperymenty nie są do końca udane, ale mimo pokazują pewną odwagę podążania nieutartymi ścieżkami (nawet jeśli czasem mijamy pewne dobrze już znane klisze).

„Czarne słońce” to w głównej mierze dystopia, ale także thriller, powieść obyczajowa, a nawet – w mocno nietypowy sposób – miłosna. Ten tygiel wątków i zabiegów literackich nie przyćmiewa tego, czym nowa powieść Jakuba Żulczyka jest najbardziej: to niezbyt subtelne ostrzeżenie i przestroga przed tym, do czego zmierza współczesny świat i polityka, również w Polsce. Jest to wszystko mocno przerysowane, surrealistyczne, ale mimo wszystko – co chyba najbardziej przeraża – również bardzo prawdziwe.

Jest też w końcu „Czarne słońce” uznawane za powieść antykatolicką, choć to mocne uproszczenie i spłaszczenie bardziej zniuansowanego przesłania, jakie chce nam przekazać Żulczyk. Tylko czy go posłuchamy?

Źródło okładki: wydawnictwoswiatksiazki.pl
Czy ten artykuł był pomocny?
FacebookTwitter
FacebookTwitter

Artykuły z kategorii Kultura i rozrywka


Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro