Wpisz czego szukasz

Znajdziemy sprzedawców, którzy mają wszystko czego szukasz.

Wprowadź frazę

Co należy sprawdzić w samochodzie po dłuższym postoju?

Posiadany przez nas samochód nie zawsze musi być użytkowany przez cały rok. Sytuacje bywają różne – długie wyjazdy, okresowa praca za granicą czy prywatna kolekcja. Niektórzy z nas mają więcej niż jedno auto w garażu, a często tym dodatkowym jest samochód, którym jeździmy rekreacyjne, np. tylko w sezonie letnim. Pasjonaci kolekcjonujący klasyki również nie jeżdżą regularnie wszystkimi autami. Co należy zrobić przed ponownym uruchomieniem silnika oraz czy możemy uchronić się przed skutkami zastoju?

Krystian Rożniakowski
Krystian Rożniakowski 15-04-2020

Czas czytania: 10 min

FacebookTwitter
zamknij

Co należy sprawdzić w samochodzie po dłuższym postoju?

Samochód też potrzebuje ćwiczeń

Czy kiedy opuszczamy nasz samochód na dłuższy czas (np. parę miesięcy, rok czy nawet parę lat) to ulega on samowolnej degradacji? Niestety tak. Czy możemy temu przeciwdziałać? W pewnym stopniu tak. Nie ulega wątpliwości, że samochody projektowane są i produkowane po to, aby jeździły. Stanie na miejscu w garażu nie należy do ich naturalnego trybu życia. Podobnie jak człowiek, auta również potrzebują ruchu i raz na jakiś czas powinny trochę „poćwiczyć”.

Co będzie wymagało sprawdzenia po długim postoju?

Po pierwsze – akumulator

Akumulator jest jednym z najbardziej narażonych urządzeń w takiej sytuacji. Jedną z charakterystycznych cech popularnych akumulatorów kwasowo-ołowiowych (a właściwie to wszystkich ogniw, które możemy rozładować i z powrotem naładować) jest ich samorozładowywanie – mimo że do akumulatora nie jest podłączony żaden odbiornik. W przypadku, kiedy zostawimy go podpiętego do instalacji elektrycznej samochodu, proces rozładowania przebiega jeszcze szybciej. Dlaczego? Zawsze są odbiorniki, które w mniejszym lub większym stopniu pobierają energię z akumulatora po wyłączeniu silnika.

po długim postoju sprawdź akumulator

Brak regularnego ładowania akumulatora w okresie naszej nieobecności jeszcze bardziej go dobije. Jeśli napięcie spoczynkowe spadnie poniżej 10 V, uratowanie urządzenia i odzyskanie fabrycznych parametrów będzie bardzo trudne (a nawet niemożliwe), co zmusi nas do jego wymiany na nowy.

Więcej o problemach z akumulatorem w poradniku: Akumulator się rozładowuje. Gdzie szukać problemu?

Po drugie – wszystkie elementy gumowe

Guma jest materiałem, który po czasie ulega degradacji – twardnieje, kruszy się i rozpada. Związane jest to z procesem utleniania (spowodowanym oddziaływaniem promieniowania ultrafioletowego oraz cieplnego), reakcją na ozon zawarty w otoczeniu, a także sposobem i warunkami przechowywania. W przypadku garażowania samochodu nie musimy martwić się o promienie UV pochodzące od słońca.

Z tego względu wszystkie uszczelki – uszczelniacze wału korbowego, skrzyni biegów czy mechanizmu różnicowego – są narażone na przedwczesne zużycie, a uszkodzone uszczelniacze mogą prowadzić do sporych wycieków. Zwróćmy też uwagę na wszelkie gumowe węże oraz przewody. Dotyczy to zwłaszcza przewodów chłodniczych i hamulcowych. Miejmy na uwadzę wycieki, która mogą się pojawić pod samochodem. W skrajnych przypadkach mogły pojawić się gryzonie, które lubują się w… gryzieniu wszystkiego. Dlatego zerknijmy też na wszystkie paski napędoweklinowe/wielorowkowe, a także pasek rozrządu (o ile go posiadamy).

Jeśli zostawimy nasz samochód na długi czas, może dojść do odkształcenia się powierzchni opon.

Kolejna sprawa – opony. Jeśli zostawimy nasz samochód na długi czas, może dojść do odkształcenia się powierzchni opon, która styka się z podłożem. Im dłużej samochód stoi w miejscu, tym opasanie opon mocniej się wygina i odkształca (zwłaszcza w budżetowych produktach). Zabierając samochód na lekkie i regularne przejażdżki, paradoksalnie zwiększamy odporność opon na procesy utleniania i ozonowania, gdyż podczas pracy oraz uginania się substancje ochronne, które są dodawane do nich podczas produkcji, osadzają się z wnętrza na ich powierzchni. Po długim czasie od ostatniej jazdy na pewno stan ciśnienia w naszych oponach także będzie nieprawidłowy, a więc pamiętajmy o jego skontrolowaniu.

Po trzecie – płyny eksploatacyjne

Następną koniecznością jest sprawdzenie obecności i stanu wszystkich płynów eksploatacyjnych w naszym samochodzie – hamulcowego, chłodniczego, wspomagania kierownicy, spryskiwaczy oraz oleju silnikowego. Pamiętajmy, że płyn hamulcowy (DOT 3, DOT 4 oraz DOT 5.1) jest higroskopijny, co oznacza, że będzie on absorbować wilgoć z otoczenia. Dlatego należy go okresowo sprawdzać i wymieniać co 2 lata (lub 50-60 tyś km). Możemy kontrolować tą zawartość wody przy użyciu odpowiedniego testera. sprawdzenie obecnoci i stanu wszystkich pynw eksploatacyjnych w naszym samochodzie Po „odkopaniu” naszego samochodu sprawdźmy też temperaturę zamarzania płynu chłodzącego.

Możliwe, że nas olej silnikowy oraz filtr oleju również będą wymagały wymiany. Po ponad roku czasu olej ulegnie zestarzeniu i nie będzie już miał swoich bazowych właściwości.

Po czwarte – wszechobecna korozja

Jedną z funkcji oleju silnikowego jest zabezpieczenie przed korozją powierzchni elementów, które on smaruje. Jeśli jednak silnik nie pracuje przez dłuższy czas, warstetwka oleju, która osadza się np. na gładzi cylindrów, zacznie spływać z powrotem do miski olejowej, przez co odsłoni powierzchnię metalu na działanie czynników zewnętrznych. Może to skutkować korozją tych elementów.

Korozję możemy zaobserwować też na hamulcach. Kiedy często jeździmy naszym samochodem (zwłaszcza po mieście), hamulców używamy często. Powierzchnia tarczy hamulcowej na bieżąco jest ścierana przez klocki hamulcowe, dlatego rdzawe ślady nie są zauważalne. Jeśli jednak auto pozostawiamy samemu sobie (szczególnie pozostawione bez zadaszenia), po czasie na naszych hamulcach i innych metalowych elementach odsłoniętych na działanie wody i wilgoci rozpocznie się proces korozji.

Rdzawy nalot czy już korozja?

Jakie mogą być tego skutki? O ile powierzchowna rdza nie jest szczególnie niebezpieczna (pierwszy przejazd pozwoli usunąć brązowy nalot z tarcz) to już korozja wżerowa, której skutkiem są głębokie ubytki materiału, jest groźna.

Także układ hamulcowy ze skorodowanymi tłoczkami, które zaczęły ciężko chodzić, należy bezwzględnie serwisować.

Lepiej zapobiec, niż później naprawiać. Kilka rad, jak temu przeciwdziałać

Pierwszą rzeczą, którą możemy zrobić, jest zadbanie o nasz zbiornik paliwa oraz wypełnienie go do pełna. Dlaczego? Paliwo zminimalizuje skraplanie się pary wodnej we wnętrzu zbiornika (co może spowodować problem zamarzniętego układu paliwowego) oraz zabezpieczy go od wewnątrz przed korozją. Jednak co z trwałością paliwa? Niektóre źródła mówią, że benzyna czy olej napędowy nadają się do użytku nawet po paru latach ich wytworzenia, jeśli będą prawidłowo przechowywane. Aby upewnić się, że paliwo długo przetrwa, można zastosować dodatki stabilizujące. Po ich wlaniu do zbiornika, dopiero wtedy zatankujemy paliwo do pełna, aby wszystko się lepiej wymieszało.

Pamiętaj o zatankowaniu do pełna

Dobrze jest mieć osobę, która pod naszą nieobecność za nas wykona, np. co 2 tygodnie, 30-minutową przejażdżkę. Rozruch silnika co parę dni na parę minut może wyrządzić więcej szkód niż pożytku. Jedno uruchomienie samochodu kosztuje kilkanaście minut czasu jego ładowania przez alternator, więc taka kilkudziesięciominutowa jazda pozwoli doładować akumulator. Zbyt krótki przejazd nie pozwala odpowiednio nagrzać silnika, przez co wszystkie skondensowane w jego wnętrzu skropliny nie odparują (m.in. z tego powodu pod korkiem oleju silnikowego zauważamy kremową maź). Taka przejażdżka pozwoli też na pozostawienie filmu smarnego na elementach silnika.

Przed postojem napełnijmy opony samochodu do prawidłowego dla nich ciśnienia, a nawet trochę większego. Lepiej nie zaciągać hamulca ręcznego, gdyż klocki/szczęki mogą przywrzeć do tarczy/bębna, co może uniemożliwić nam późniejszy ruch samochodu – szczególnie zimą. Zamiast tego wrzućmy pierwszy bieg oraz podłóżmy drewniane klocki lub inne zabezpieczenia na koła, które nie pozwoli na jego przemieszczenie.

Dobrze jest podnieść samochód i postawić go na kobyłkach

Panuje też opinia, że dobrze jest podnieść samochód i postawić go na kobyłkach. Stosuje się to, aby koła nie były ciągle obciążone w jednym miejscu, przez co nie nastąpi deformacja opon. Najlepiej jednak jest to zrobić, podnosząc samochód na zawieszeniu (np. na wahaczach). Inaczej będzie on obciążony w nieprawidłowy sposób przed dłuższy czas.

Przed postojem sprawdźmy temperaturę zamarzania naszego płynu chłodniczego (przy pomocy glikometru). Jeśli będzie zbyt niska i zostawimy taki samochód na zimę, ciecz może zamarznąć w naszym układzie, co w skrajnych przypadkach może przyczynić się do pęknięć bloku silnika. Możemy też podłączyć elektroniczną ładowarkę do naszego akumulatora, która na bieżąco będzie monitorowała jego stan i utrzymywała cały czas naładowanym. Innym wyjściem jest po prostu jego wypięcie z instalacji samochodu i przechowanie go – najlepiej w zaciemnionym miejscu w temperaturach rzędu 15°C.

Warto porządnie umyć samochód przed długim postojem

Warto porządnie umyć samochód przed długim postojem, a nawet nawoskować powierzchnię jego lakieru oraz zakonserwować podwozie w ramach ochrony przed korozją (zwłaszcza, gdy planujemy jego postój na naprawdę długi czas).

Dobrym pomysłem może być też włożenie do kabiny naszego samochodu torebek z pochłaniaczami wilgoci. Zabezpieczy to w pewnym stopniu przed powstawaniem pleśni w środku naszego auta.

Czy ten artykuł był pomocny?
FacebookTwitter
FacebookTwitter

oferty sponsorowane

Artykuły z kategorii Motoryzacja


Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro