„Batman. Rok zerowy” – recenzja

Za to, aby jakiś bohater znalazł się w komiksowej pierwszej lidze, odpowiada kilka elementów, chyba jednak najważniejszym z nich jest kino. Aby na trwałe zaistnieć w masowej świadomości, wystarczy najczęściej dobrze zrobiona superprodukcja, a w przypadku Batmana poza komiksem i serią filmów mamy też gry komputerowe, klocki Lego i całą masę figurek dla kolekcjonerów. Dzięki temu Nietoperz jest chyba najlepiej rozpoznawalnym superbohaterem na świecie. No może jeszcze Spiderman ma podobnie wysokie notowania jak on.

Jan Mądrzywołek Jan Mądrzywołek  / 29-06-2015

Ale każdy kiedyś zaczynał

Jednak nawet ci kolesie, którzy są aktualnie na samym szczycie, kiedyś zaczynali. Chodzi mi jednak w tym przypadku nie o początek wydawania komiksów i budowania wizerunku, ale o albumy opisujące czasy, kiedy Spiderman pierwszy raz ubrał kostium, a Bruce Wayne zszedł do jaskini i zaczął korzystać ze swoich gadżetów. O tym drugim opowiada wydany niedawno w dwóch tomach komiks „Batman. Rok zerowy”.

Jak to było

Na początku Bruce Wayne to tylko rządny zemsty facet, który korzysta ze swoich umiejętności, ubiera lateksowe maski i staje w szranki z gangiem Red Hooda. Już wrócił do Gotham, ale jeszcze nie zostało to oficjalnie potwierdzone, dla świata nadal nie żyje. Już ściga zbrodnie, ale jeszcze nie wrócił do posiadłości, pod którą ciągną się jaskinie pełne nietoperzy. Joker jeszcze nie istnieje, Pan Zagadka, czyli Edward Nygma, dopiero zaczyna się rozkręcać, a inspektor Gordon nie jest jeszcze nikim ważnym w strukturze policji. Ale to się właśnie zaczyna zmieniać, o tym właśnie jest „Rok zerowy”.

Na początku był Miller

Jako pierwszy historię o początkach Batmana na naprawdę dobrym poziomie opowiedział Frank Miller w należącym do klasyki gatunku komiksie „Batman. Rok pierwszy”, do którego rysunki wykonał David Mazzucchelli. Mnie ta wersja nie przekonuje, ale to jednak jeden z tytułów, które należy znać. Historia się nie starzeje, kadry też nie, bo to dzieło ponadczasowe, ale mnie jakoś nie porwała.

Teraz jest czas na Nowe DC Comics

Scott Snyder oraz Greg Capullo to twórcy odpowiedzialni za nową odsłonę początków Batmana. Panowie świetnie spisali się, tworząc historię o tajemniczym „Trybunale sów”, a ich „Rok zerowy” to także bardzo przyzwoity komiks. Bohaterowie są świetnie zarysowani i narysowani, w większości przypadków wiarygodni, a potęgujące się szaleństwo przyszłego Jokera wypada bardzo wiarygodnie. Pan Zagadka z niepozornej szarej eminencji staje się prawdziwym królem miasta, a pomysł scenarzysty na wykorzystanie jego potencjału jest jednym z najciekawszych.

Superbohaterowie

Oczywiście jak to w komiksach z zamaskowanymi bohaterami bywa, musimy zgodzić się na pewną umowność, nie oszukujmy się, znaczna część obrażeń, jakie otrzymuje Batman, zabiłaby błyskawicznie zwykłego śmiertelnika, ale cóż zrobić, taka konwencja. Niezależnie od tego cała historia prezentuje się bardzo dobrze i to zarówno od strony fabularnej, jak i graficznej. Capullo rysuje nowocześnie i dynamicznie, nie zdarza mu się nigdy, żeby postacie były do siebie zbyt podobne, co bywa często bolączką amerykańskich historii superbohaterskich. Przyznam szczerze, że scena konfrontacji Batmana z lwami podobała mi się w jego wydaniu nad wyraz.

Restart serii

Amerykanie co jakiś czas decydują się na restart swojego komiksowego uniwersum. Robi to zarówno Marvel, jak i DC Comics. Kiedyś bardzo mnie to zaskakiwało i dziwiło, teraz twierdzę, że to świetny patent na pozyskanie nowych czytelników, opowiedzenie historii na nowo i swego rodzaju oczyszczenie ich z różnych bzdurnych pomysłów. „Rok zerowy” znakomicie wpisuje się w takie postrzeganie restartu, opowiada starą historię w taki sposób, że czytelnik chce się dowiedzieć, co było dalej. A sięganie po inne albumy duetu Snyder-Capullo staje się wręcz nagląca potrzebą. Polecam i starym wyjadaczom, i nowym czytelnikom, którzy dopiero poznają bohaterów zza wielkiej wody.

Źródło okładki: www.egmont.pl
Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro