„Batman: Arkham Knight” – recenzja

Rycerz Arkham to w zamierzeniu domknięcie trylogii przygód Batmana, jaką od czasów „Arkham Asylum” serwuje nam studio RockSteady. I, patrząc na całą tę trylogię („Batman: Arkham Origins” nie jest do niej zaliczane), trzeba przyznać, że oto zakończyła się niezwykle rozbudowana i doskonale przemyślana seria gier, na którą na pewno zasłużyła postać Mrocznego Rycerza. Szkoda tylko, że to wciąż wyjątek, a dobrych gier o superbohaterach nie ma na rynku wiele.

Bartek Sieja Bartek Sieja / 16-07-2015

„Arkham Knight” daje nam oczywiście możliwość wejścia w kostium samego Człowieka-Nietoperza, by kolejny raz ratować Gotham przed szajką szaleńców. Tym razem w roli głównego „tego złego” wystąpił przerażający Scarecrow, znany u nas jako Strach na Wróble. W jego chorym umyśle zrodziła się wizja przejęcia miasta, kraju, a nawet i świata za pomocą rozpylanych neurotoksyn, wywołujących potworne halucynacje. Początkowo wystarczyła jednak demonstracja siły, by cała sześciomilionowa populacja Gotham została ewakuowana z miasta. To sprytny zabieg twórców, wyjaśniający, dlaczego na ulicach nie ma nikogo oprócz zbirów i wszechpanoszącej się anarchii.

batman28.jpg

Scarecrow nie jest jednak w swoich działaniach osamotniony. Współpracuje z nim szajka dobrze wszystkim znanych łotrów, jak i jeden znany zdecydowanie mniej – tajemniczy Rycerz Arkham, któremu cała gra zawdzięcza tytuł. Jego rola w opowieści jest więc niebagatelna, a powolne odkrywanie jego tajemnic to frajda sama w sobie. Pojawi się również wątek Jokera, chociaż nie chcę w tej recenzji zdradzać wam ani grama fabuły – jest naprawdę warta tego, by przekopać ją całą samodzielnie. Nawet przy fantastycznych kinowych dziełach Nolana, Arkham Knight nie wypada blado, a możliwość poprowadzenia dłuższej fabuły została dobrze wykorzystana – w grze napotkamy na kilka zwrotów akcji i wątków co najmniej zaskakujących. Co jednak ważne, w perspektywie całej historii mają one jak najbardziej sens.

batman27.jpg

Nowe-stare miasto

Podobnie, jak w „Arkham City”, tak i teraz akcja gry umiejscowiona jest w deszczowym i wietrznym Gotham. Już jednak pierwszy rzut oka wystarczy, by dostrzec różnice w miastach pokazanych w obu tych produkcjach. Oddany nam do dyspozycji teren jest w „Arkham Knight” kilkukrotnie większy niż w przypadku poprzedniej odsłony. Nie tylko wzdłuż i wszerz, ale również wzwyż – kilka wieżowców majestatycznie góruje nad miastem, zachęcając gracza do obejrzenia z ich perspektywy krajobrazu całego miasta. To wszystko – w połączeniu z niezmienioną swobodą eksploracji i możliwością zwiedzania miasta nie tylko z poziomu ulicy, ale również szybując pomiędzy drapaczami chmur – sprawia, że na usta ciśnie się jedno: ta gra robi wrażenie swoją wielkością.

batman26.jpg

Nic dziwnego, że twórcy postanowili pójść graczom na rękę i dodać kilka nowych elementów, które ułatwią poruszanie się po tym niby starym, ale jednak nowym i obszerniejszym środowisku. Przede wszystkim to nowy kombinezon Batmana, przypominający bardziej współczesną wariację na temat zbroi. Oprócz możliwości wytrzymywania większych obrażeń i szybszego poruszania się na ziemi, umożliwia on również szybsze i dłuższe szybowanie ponad poziomem ulic.

Jest też i flagowa zmiana nowej odsłony gry – batmobil, ale o nim napiszę za chwilę.

batman25.jpg

Detektyw na pół etatu

Gdy „Batman: Arkham City” zasypało nas toną zróżnicowanych mechanizmów rozgrywki, trudno było oczekiwać, że studio RockSteady wyciągnie z kapelusza jeszcze więcej nowości i dorzuci je do kolejnej części. Ku uciesze mojej i fanów tak się jednak stało, dzięki czemu ogromne miasto wypełnione jest atrakcjami niemal po brzegi.

batman24.jpg

Główny wątek to zabawa na długie godziny i już on sam mógłby się obronić. Misje poboczne, stanowiące miły dodatek, znacznie jednak wydłużają i umilają rozgrywkę, chociaż widać wyraźnie, że momentami twórcy nie mieli na nie świeżych pomysłów. W efekcie zdarza się poczucie wykonywania kilka razy tych samych czynności w nieco innej scenografii, ale trudno byłoby to całkowicie wyeliminować w tak rozbudowanej produkcji.

batman23.jpg

Koniec końców wykorzystywać będziemy nie tylko nasz zmysł przestrzenny, czy znany już fanom poprzednich części tryb detektywistyczny. Zupełnie nową jakością jest batmobil. Twórcy chcieli z jego obecności w grze wycisnąć jak najwięcej i chyba się udało. Batmobil służy oczywiście do przemieszczania się, ale z jego pomocą pokonamy wrogie pojazdy, otworzymy niedostępne przejścia, uruchomimy anteny, a nawet wykonamy specjalny nokaut na przeciwniku, którego wybijemy w powietrze, by nasz pojazd – z pomocą działa – dokończył dzieła.

Co więcej, Batman w trakcie gry rozwija zarówno swoje umiejętności, jak i możliwości posiadanego sprzętu. Z czasem nasz hak będzie mocniejszy, batarang skuteczniejszy, a batmobil groźniejszy w walce.

batman22.jpg

Zmianie, względem poprzednich części, nie uległ znacząco system walki. Nic dziwnego, to właśnie wprowadzone w „Batman: Arkham Asylum” mechanizmy, są teraz wielokrotnie stawiane za wzór do naśladowania. RockSteady pokusiło się o dorzucenie jeszcze kilku nowych elementów, jednocześnie nie psując niczego w podstawach.

batman21.jpg

Technicznie

Kwestie techniczne „Batman: Arkham Knight” to jeden z głośniejszych tematów, jakie pojawiały się w mediach poświęconych grom po premierze tego tytułu. Wszystko przez zamieszanie z wersją przeznaczoną na komputery PC. Ta, jak się szybko okazało, miała szereg problemów z płynnym działaniem nawet na komputerach spełniających minimalne i rekomendowane wymagania sprzętowe. Koniec końców doszło do tego, że sprzedaż wersji pecetowej gry została wstrzymana.

W przypadku konsol gra nie ma takich problemów. Co prawda zdarzają się chwilowe spadki płynności, ale nie przeszkadzają one w cieszeniu się widokami. A te naprawdę robią kolosalne wrażenie. Nie spodobał mi się jedynie efekt ciągłego deszczu, który z czasem zaczął mnie irytować, przypominając nieco szumienie ekranu w zepsutym telewizorze. W obliczu całości ta wada nie ma jednak ogromnego znaczenia. „Batman: Arkham Knight” wygląda bardzo dobrze, co przy świecie gry tak dużym, wcale nie było oczywiste.

batman20.jpg

Dobry powrót Batmana

„Arkham Knight” to godne zwieńczenie nietoperzej trylogii RockSteady, gra obowiązkowa dla każdego fana Mrocznego Rycerza, jak i ważna pozycja na liście miłośników gier akcji w ogóle. Dobrze jednak wcześniej zapoznać się z poprzednimi odsłonami – również są tego warte.

Wymagania systemowe „Batman: Arkham Knight”

Minimalne

  • System operacyjny: 64-bitowy Windows 7 (SP1)/Windows 8.1
  • Procesor: Intel Core i5-750, 2.67 GHz/AMD Phenom II X4 965 3.4 GHz
  • Pamięć: 6 GB RAM
  • Karta graficzna: GeForce GTX 660/Radeon HD 7870
  • DirectX: wersja 11
  • Miejsce na dysku: 45 GB dostępnej przestrzeni

Zalecane

  • System operacyjny: 64-bitowy Windows 7 (SP1)/Windows 8.1
  • Procesor: Intel Core i7-3770 3.4 GHz/AMD FX-8350 4.0 GHz
  • Pamięć: 8 GB RAM
  • Karta graficzna: GeForce GTX 760/Radeon HD 7950
  • DirectX: wersja 11
  • Miejsce na dysku: 55 GB dostępnej przestrzeni

Dostępność

Gra „Batman: Arkham Knight” jest dostępna na: PC, PS4, XboxOne.

oferty sponsorowane

Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro