„Bardzo polska historia wszystkiego” Adam Węgłowski – recenzja

„Bardzo polska historia wszystkiego” Adam Węgłowski – recenzja

Polacy bardzo dumni są ze swojej historii, ale też często mamy trochę na tym punkcie kompleksów – w końcu uczy się nas głównie o klęskach, powstaniach i poświęceniu, stawiając na pierwszym planie królów, dowódców, bohaterów, a nie genialnych uczonych, wynalazców, inżynierów. Czy to znaczy, że ich nie mamy? Ano nieprawda. Mieliśmy, i to wielu, ale często z powodu skomplikowanej historii naszego kraju swój sukces osiągali gdzie indziej, więc albo są trochę zapomniani, albo też to inne kraje bardzo chętnie widzą w nich swoich obywateli.

Robert Frączek Robert Frączek / 24-07-2015

Adam Węgłowski, dziennikarz piszący m.in. dla magazynu „Focus Historia”, proponuje nam zabawę w poszukiwania śladów polskości w różnych sławnych życiorysach i wydarzeniach, które weszły do zbioru światowych symboli i składników popkultury.

Zdawało ci się, że James Bond był z pochodzenia Szkotem, a Indiana Jones pochodził z USA?

Z tej książki dowiesz się, że w przypadku obu postaci wiele inspiracji ich twórcy mogli brać z życiorysów naszych rodaków, których mogli poznać. Ian Fleming nawet romansował z naszą krajową wersją Maty Hari, czyli Krystyną Skarbek, nie byłoby więc w tym nic dziwnego, gdyby zafascynowany jej odwagą i losami nie próbował wykorzystać szansy, by je pokazać światu. A Indiana Jones? Czyż dziś już trochę zapomniany w Polsce archeolog prof. Kazimierz Michałowski, popularyzator wiedzy o „poszukiwaniu skarbów”, nie mógł być wzorem dla tego naukowca, który najlepiej czuł się w terenie? A może ta postać złożona jest z różnych życiorysów i charakterów? Wszak dokonania antropologa Bronisława Malinowskiego czy przygody Ossendowskiego mogły być źródłem równie wielu pomysłów.Takich pytań o polskie korzenie jest tu więcej (np. o teorię jednego z portugalskich naukowców, który rodowód Kolumba wywodzi od… Jagiellonów). Są postacie, z których dokonań możemy być dumni, ale są i takie, które zapisały się w historii mniej chlubnie.

Drakula i Stalin Polakami?

Ile dowodów na wątki polskie jest w legendzie o wampirze z Transylwanii? A ile prawdy jest w sugestii rzuconej kiedyś przez Chruszczowa, że Stalin miał polskie pochodzenie? Takich ciekawostek i „śledztw historycznych” jest tu sporo. Skąd na przykład bierze się dziwne podobieństwo wizerunków jednej z głównych postaci religii voodoo na Haiti do naszej Matki Boskiej Częstochowskiej? Co ważne, autor nie upiera się przy swoich tezach, bawi się różnymi tropami, dyskutuje z przypuszczeniami i traktuje to trochę jako okazję do podania czytelnikowi w lekki sposób masy ciekawostek, informacji i do przypomnienia o różnych postaciach, które niestety trochę są już przez nas zapomniane.

Historia wcale nie jest nudna!

Nawet dla ludzi, którzy nie przepadają za historią, może to być lektura jak najbardziej do polecenia. Czyta się to szybko i bez problemów, a humor sprawia, że nie traktuje się też tego jakoś superpoważnie. Spora ilość nazwisk, różnych wydarzeń, ale podana w sposób, powiedziałbym, dziennikarski – tak, aby czytelnika nie przysypać, a raczej zaciekawić. A jeżeli już ktoś zainteresuje się tematem troszkę mocniej – zawsze może poszukać w innych pozycjach. „Bardzo polska historia wszystkiego” ma raczej charakter popularyzatorski, a nie naukowy. Bawi więc i uczy jednocześnie.

Źródło okładki: www.znak.com.pl

oferty sponsorowane

Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro