Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory Listy na wyczerpanym papierze - recenzja krótkiej historii miłosnej

Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory Listy na wyczerpanym papierze - recenzja krótkiej historii miłosnej

Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory Listy na wyczerpanym papierze to nie tylko sam tekst epistolarny, lecz także fotografie rękopisów, telegramów wysyłanych z podroży czy zdjęcia kartek kreślonych zakochaną dłonią gdzieś na końcu świata. To też kadry i zbliżenia odręcznych notatek, czasem przepisywanych pieczołowicie na maszynie. Wszystkie słowa wypełnione są uczuciem w stopniu, o jaki trudno dzisiaj – w dobie elektronicznej, niedbałej informacji, w której nie ma miejsca na poezję.

Andrzej Grzechowiak Andrzej Grzechowiak / 15-05-2015

Słodko-gorzka miłość

Krótka historia miłości dwojga indywidualistów, którzy nadawali ton i barwę szarej, PRL-owskiej rzeczywistości, trwała 2 lata. Romans zaczął się w lutym 1964 r. Przybora był wówczas u szczytu sławy, a „Kabaret Starszych Panów” cieszył się niebywałą popularnością. Stanowił jedyną, „legalną” odskocznię od realnego socjalizmu do świata, w którym królowały przedwojenne maniery, melonik i butonierka. Autora, 49-letniego intelektualistę, wielbiły i odrobinę psuły kobiety. Talent satyryka-arystokraty uwodził na ekranie i w życiu. Jeremi Przybora miał za sobą już kilka nieudanych związków. Agnieszka Osiecka pisała wtedy teksty, które czytała i śpiewała cała Polska. Była 28-letnią artystką z nieszczęśliwym małżeństwem na koncie i rzeszami adoratorów, których nigdy nie traktowała poważnie. „Płakała po nich tylko w piosenkach” – zdradziła po latach jej najwierniejsza przyjaciółka, Magda Umer, która ułożyła Listy, opatrzyła je wstępem i bardzo osobistym komentarzem.

Lektura listów prowadzi czytelnika przez świat niezwykle intensywnych emocji i huśtawki uczuć – jak na twórcze dusze przystało. Można podglądać chwile, kiedy uczucie się rodziło, przeżywać wspólnie z bohaterami pierwsze fascynacje, miłosne apogeum, aż w końcu – stać się powiernikiem wzajemnych wyrzutów, rozczarowań i świadkiem sporów kochanków. Dzieliło ich pokolenie – różnica wieku wynosiła 21 lat. Jednak tym razem to doświadczony uwodziciel i łamacz kobiecych serc, Przybora, padł ofiarą fascynującej poetki. Osiecka potrafiła zdecydowanie walczyć o niezależność i nigdy nie dała się do końca usidlić. Zresztą, lojalnie ostrzegła kochanka, nim uczucie wybuchło z największą siłą: „Pamiętaj, kogo bierzesz – kundla, włóczęgę”. Taka była – niespokojny duch, którego wiecznie coś lub ktoś gna dalej, w inne miejsce. Po latach, w swoich wspomnieniach twórca Kabaretu tak wspominał zauroczenie: „[Stałem się] jeszcze gorliwszym wyznawcą osobowości tej kobiety, (…) jej dowcipu, talentów i chłodnej, nordyckiej urody blondynki, obiecując sobie pochopnie gorące serce poniżej. A ona moje uczucia odwzajemniała poczuciem... humoru i dobrze wypełnionej misji”. Ostatnie zdanie stanowi doskonałe podsumowanie i clou rozwijającego się na oczach czytelnika romansu.

Miłość, zazdrość, tęsknota i...

Między wierszami można wyczytać, że to Przybora gonił za młodą artystką, przeżywał jej zdrady i kolejne zauroczenia, bywał nieśmiały i zagubiony. Zwraca się do wybranki per "Moja Ty Nieprawdopodobna", a siebie opisuje: "jestem purpurowy ze wstydu jak ta róża". Kochankowie przekazują sobie drobne upominki, np. koszyczek słodkich poziomek, troszczą się o siebie – Jeremi napomina Agnieszkę, by dbała o swe piękne uszy… Ona – w rewanżu – przepisuje listy na maszynie, ponieważ odręczne treści nie zawsze są dla wielbiciela czytelne. Przybora skarży się, że nawet Paryż bez ukochanej traci cały urok. Z dala od niej twórca satyrycznych piosenek nie ma humoru i chce jak najszybciej wracać. Na początku listy wysyłają niemal co dzień – opowiadają o zwykłych zdarzeniach, przeżyciach, lekturach, napotykanych osobach i, oczywiście, o miłości. On pisze, zdziwiony nowym, wszechogarniającym uczuciem, które mąci umysł: „Chyba ja się w Tobie zakochałem, czy co?!”. Zapiski powstają w każdym miejscu – w domu, na stacji, w pociągu czy na statku. Zdaje się, że miłość na odległość jest możliwa – do czasu…

Przybora popełnia pierwszy błąd i wyrzuca ukochanej, że jej podróż trwa zbyt długo. Poetka odbiera to jako zamach na swą wolność, jednak stara się „kochanemu Jeremiemu” wytłumaczyć. On kaja się, ale tę rysę niełatwo będzie zatrzeć. Powoli wychodzą na jaw dzielące ich różnice – ona kosmopolitka, wiecznie ciekawa świata i ludzi, on – introwertyk, który ukrywa się przed rzeczywistością, a kontakty towarzyskie ogranicza do garstki przyjaciół. Niewiele już mają sobie do powiedzenia, a romans wyraźnie chyli się ku końcowi. Wysyłają jeszcze informacje o przedmiotach, które zostawili u siebie, albo zdawkowe pytania: „Co słychać?”, aż zapada cisza.

Agata Passent, córka Osieckiej, która wspólnie z synem Przybory, Kotem, podjęła decyzję o publikacji intymnej korespondencji, nazwała ją „piękną literaturą” i niewielu krytyków polemizowało z takim określeniem. Wydanie „Listów” pozwala odbiorcom podążać śladami kochanków na kartach książki, lub słuchać o niej na dołączonym audiobooku. Odręczne zapiski czytają Magda Umer i Piotr Machalica. Jednak po pięknej, acz niedługiej historii miłosnej zachowały się nie tylko kartki i telegramy. W tym czasie poeci tworzyli swe najdoskonalsze utwory. O ile uboższy byłby dorobek artystyczny tamtych lat bez piosenek Osieckiej i "Kabaretu Starszych Panów"! Ich treść można zamknąć w słowach jednego post scriptum z listu Jeremiego do Agnieszki: „I dodam jeszcze, że cię kocham”.

Źródło okładki: agora.pl

oferty sponsorowane

Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro