DVD Portrecista Więźniowie KL Auschwitz NOWA (6541292074)

zakończona
9,99 zł
sprzedaż zakończona

nie było ofert kupna

Koszty dostawy
  • List polecony ekonomiczny 9,50 zł
  • lokalizacja: Warszawa
  • stan: nowe
  • opakowanie: dVD-box
  • opakowanie: w folii
  • liczba płyt w wydaniu: jedna
  • polska wersja językowa: napisy, lektor, dubbing
  • Słownik zatytułowano "Ty bestya, ty kamelo. Agresja językowa w polszczyźnie śląskiej (1845-1938). Słownik śląskich wyzwisk, obelg i wypowiedzeń obraźliwych". Jego autorki - Aleksandra Starczewska-Wojnar i Małgorzata Iżykowska - przygotowały go na podstawie materiałów z ksiąg tzw. sądów rozjemczych powiatu strzeleckiego (Opolskie).

    Jak wyjaśniła Starczewska-Wojnar, księgi te to rzecz wyjątkowa. To materiały spisane przez sędziów rozjemców, od 1835 r. rozstrzygających w sprawach błahych, mniejszej wagi - mówiła.

    Tłumaczyła, że sprawy takie - jeśli zakończyły się ugodą - nie trafiały w ogóle do wyższych rangą sądów królewskich, a dotyczyły np. sporów o miedzę, o zwierzęta, które weszły w szkodę, czy o bójkę na gościńcu. Były to więc sprawy rodem z opowieści o Kargulach i Pawlakach - dodała Starczewska-Wojnar.

    W rolę sędziów rozjemców, których można porównać do współczesnych mediatorów, wcielali się najczęściej nauczyciele na wsi, którzy - ze względu na to, iż umieli pisać - mogli sporządzać protokoły w języku polskim lub niemieckim (pow. strzelecki, tak jak Opole, m.in. w czasie, który obejmuje publikacja, znajdował się w granicach Niemiec).

    Co ciekawe, wszystkie wyrażenia obraźliwe zebrane przez nas w słowniku, spisane zostały w protokołach tak, jak były mówione, czyli po polsku, w miejscowej gwarze. Sędziowie rozjemcy notowali dokładnie takie słowa i wyrażenia, jakich używały strony obrażające się - zaznaczyła Starczewska-Wojnar.

    Wśród uwzględnionych w książce haseł znalazły się np. takie, jak powszechnie używany na Śląsku "gizd" czy "gid", co oznacza robactwo, ale także człowieka wzbudzającego wstręt, obrzydzenie. Jest też słowo "basak" oznaczające człowieka tęgiego, o wydatnym brzuchu; tytułowa "kamela", czyli kobieta wysoka czy zapożyczona najpewniej z jęz. czeskiego "mlihuba". "Huba" z czeskiego znaczy "gęba", a więc "mlihuba" to osoba mieląca gębą, zapewne plotkarka - wyjaśniła Iżykowska.

    Autorki uwzględniły też w publikacji szereg spisanych z ksiąg zastosowań obelg i wyzwisk w zdaniach i frazach, np.: "Ty larwo przeklęta, ty różancowa, bo do rożanca należysz, a diabel ci u nóg wisi", gdzie wyrażenie "diabeł komuś u nóg wisi" znaczy, iż ktoś jest zły, fałszywy.

    W słowniku pojawiło się też hasło "demokrat", które - jak wyjaśniono - oznaczało przed laty dla ludu wiejskiego kogoś, kto nie jest katolikiem, a więc jako bezbożnik stawia się poza nawiasem społeczeństwa. "Demokrat" to wg. słownika także "burzyciel społecznego ładu, osobnik niebezpieczny", wartościowany negatywnie, o czym świadczy przytoczony w publikacji zwrot "Ty pieroński demokracie, ty byku, ty wszołżu, ty lompie, gidzie".

    W sumie w słowniku obelg i wyzwisk znalazło się ok. 1,1 tys. haseł znalezionych w księgach tzw. sądów rozjemczych z pow. strzeleckiego - bo ksiąg z tego terenu jest w opolskim Archiwum Państwowym najwięcej. Publikację sfinansowała Naczelna Dyrekcja Archiwów Państwowych. Ukazała się ona w nakładzie 250 egzemplarzy.

    (abs)

  • W temacie



    Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/ciekawostki/news-chachar-zgnitek-basak-wydano-slownik-dawnych-slaskich-wyzwis,nId,1933988#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
  • Portrecista
    DVD

    Film poświęcony Wilhelmowi Brasse - więźniowi KL Auschwitz, który w obozie pracował przymusowo jako fotograf, wykonując na rozkaz esesmanów setki zdjęć potrzebnych do dokumentacji obozowej. Fotografował m.in. nowo przybyłych więźniów oraz dzieci, na których dr Mengele przeprowadzał eksperymenty medyczne. Ryszard Horowitz, autor okładki do filmu, napisał: "Jestem jednym z najmłodszych więźniów Oświęcimia i muszę przyznać, że 'Portrecista' zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Kontrast pomiędzy prostotą warsztatu i wstrząsającymi, pełnymi terroru i beznadziejności twarzami ofiar połączony z suchymi wywodami świadka i autora zdjęć stwarza wręcz dantejski klimat. Przeczytałem prawie całą literaturę i widziałem mnóstwo filmów o Holokauście. Uważam ten film za jedno z najwybitniejszych i najbardziej wzruszających dzieł na ten temat". Wilhelm Brasse urodził się w 1917 r. w Żywcu jako wnuk austriackiego kolonisty Alberta Karola Brasse, pochodzącego z Alzacji, pracującego jako ogrodnik u właścicieli browaru w Żywcu. Matka Brassego była Polką, a ojciec żarliwym patriotą, uczestnikiem wojny z bolszewikami w 1920 r. Wilhelm Brasse zawodu fotografa nauczył się pracując od 1935 r. w atelier ciotki „Foto-Korekt” w Katowicach przy ul. 3 Maja, gdzie wykonywał portrety, zdjęcia legitymacyjne, oraz ślubne. Po wybuchu II wojny światowej pracował przez pewien czas w fotolaboratorium w Krynicy, potem próbował przedostać się przez granicę z Węgrami, by dołączyć do wojska polskiego. Aresztowany, 31 sierpnia 1940 r. trafił do obozu zagłady Auschwitz-Birkenau, gdzie skierowano go początkowo do komanda kopiącego fundamenty pod szopy, oraz budującego drogi od krematorium do dworca, gdzie szybko awansował na tłumacza kapo. Następnie pracował w komandzie przeładowującym węgiel i koks, a potem w kartoflarni. Od lutego 1941 r. był zatrudniony w specjalnym komandzie rozpoznawczym Wydziału Politycznego, na zlecenie którego wykonywał m.in. portrety nowo przybyłym więźniom, przeznaczone do kartoteki obozowej. W styczniu 1945 r. został ewakuowany do KL Mauthausen, gdzie został wyzwolony.
    cena ksiegarni 49 zł

    NOWA stan idealny

    Możliwość zakończenia aukcji przed czasem

    W cenie kosztów przesyłki wliczona jest koperta ochronna


    wysyłka gratis
    metody płatności
    płatność z góry
    maksymalnie w paczce
    List polecony ekonomiczny 9,50 zł
    kolejna sztuka: 2,00 zł
    maksymalnie w paczce: 5
    dodatkowe informacje