Allegro - Poradniki - „W Paryżu dzieci nie grymaszą” Pamela Druckerman – recenzja

„W Paryżu dzieci nie grymaszą” Pamela Druckerman – recenzja

„W Paryżu dzieci nie grymaszą” Pamela Druckerman – recenzja

autor: Igor Nowiński, data: 11-01-2017

Czy Francuzi posiedli tajemną wiedzę, której zazdrościć mogą im rodzice z innych krajów? Wszystko na to wskazuje. Tę zagadkę próbuje rozwiązać pewna Amerykanka, której marzą się równie dobrze wychowane dzieci, jak te zamieszkujące Paryż.

Każdy, kto choć przez krótką chwilę wziął na swoje barki opiekę nad małym dzieckiem, wie, jak duży to ciężar i wymagające cierpliwości (i paru innych cnót) zadanie. Czy jednak wychowywanie dzieci naprawdę musi być aż tak wyczerpujące? Okazuje się, że wcale nie. A przynajmniej tak twierdzi Pamela Druckerman, amerykańska dziennikarka, której zamarzyło się poznanie sekretu francuskich rodziców: wypoczętych, zrelaksowanych i… niewstydzących się zachowań swoich pociech. Tak powstała książka W Paryżu dzieci nie grymaszą, będąca jednocześnie zabawnym pamiętnikiem i poradnikiem dla rodziców dzieci młodszych oraz tych trochę już starszych.

Spokój, opanowanie i cztery magiczne słowa

„Potrzeba jest matką wynalazku” – głosi mądre przysłowie. Choć w przypadku Druckerman bardziej pasowałoby stwierdzić, że potrzeba jest matką… odkrywania tajemnic sąsiadów. Wszystko zaczęło się od niewinnej wizyty w jednej z paryskich restauracji. Autorka, mieszkająca od kilku lat we Francji, z niepokojem obserwowała zachowanie swojej córki przy stole. W porównaniu z francuskimi dziećmi, jej własna pociecha raczej nie zachwycała. Biegała między stolikami, nie chciała jeść i powodowała ogólnie rozumiany chaos. Tymczasem dzieci Francuzów zachowywały się jak anioły. Nie tylko grzecznie siedziały przy stole, nie przerywając rodzicom, ale w dodatku z chęcią rozprawiały się z daniami na swoich talerzach, wprawiając Druckerman w zażenowanie. To wyjście na obiad sprawiło, że dziennikarka zaczęła uważniej przyglądać się swoim znajomym paryżanom i szybko dostrzegła, że coś rzeczywiście jest na rzeczy. Z jej obserwacji i niejakiego śledztwa narodziła się książka W Paryżu dzieci nie grymaszą, w której odkrywa tajniki francuskiego rodzicielstwa.

Okazuje się, że mieszkańcy Paryża wypracowali własną szkołę wychowywania dzieci, bardzo różniącą się od tego, w jaki sposób swoimi pociechami zajmują się Amerykanie. Francuzki nie boją się głośno mówić o swoich potrzebach, nie zważając na to, że zostaną uznane za samolubne czy złe matki. Stworzyły kilka metod, które sprawiły, że ich rodzicielstwo jest spokojniejsze, prostsze i bardziej pozytywne.

Z lektury książki Druckerman dowiemy się choćby tego, co znaczy „pauza”, tak uwielbiana przez francuskich rodziców. Okazuje się, że mieszkańcy Paryża pozwalają swoim dzieciom na samodzielne przystosowanie się do nowych warunków. Gdy więc maluch budzi się w nocy z płaczem, nie biegną w te pędy do jego łóżeczka, lecz dają mu kilka minut na przywyknięcie do nieznanej mu sytuacji. Wyznają też zasadę „czterech słów”, prostą i znaną też u nas, choć w Polsce chyba nieegzekwowaną z taką siłą. Jakie to „magiczne” słowa? To oczywiście „proszę”, „dziękuję”, „dzień dobry” i „do widzenia”. Proste? A jakże. Ale dopiero, gdy nasze pociechy od najmłodszych lat przyzwyczają się do ich używania, nie będą miały problemów z uprzejmością i korzystaniem ze swoich praw i przywilejów.

W publikacji W Paryżu… znajdziemy dużo więcej takich prostych, często wcale nie odkrywczych, trików. Dowiemy się, jak przetrwać codzienne posiłki, jakie są plusy żłobka i jak francuskim rodzicom udało się sprawić, że ich dwu- czy trzymiesięczne niemowlęta spokojnie przesypiają całe noce.

Ach, te nieomylne Francuzki!

Wszystko to brzmi jak bajka, prawda? Dodajmy do tego jeszcze rady na temat świetnego samopoczucia spodziewających się dzieci kobiet i tego, jak szybko potrafią one wrócić do formy sprzed ciąży. Ideał? Niemalże. Szczególnie, że Druckerman co i raz porównuje ich genialne pomysły z „nieudolnymi” rodzicami zza oceanu. Rzeczywiście może się wydawać, że autorka – tak zachwycona swoimi nowoodkrytymi rodzicielskimi metodami – nie jest do końca obiektywna. Zwłaszcza, że o rady prosi właściwie wyłącznie wysoko postawione koleżanki, obracające się wśród paryskich elit. Czy to oznacza, że Pamela Druckerman przedstawia wskazówki, które nie przydadzą się także polskim rodzicom? W żadnym wypadku. I choć – jak już wspominałem – większość z jej „odkryć” wcale nie jest aż tak zaskakująca, to z pewnością może otworzyć oczy wszystkim zabieganym, zmęczonym i niewyspanym matkom i ojcom. Dodatkowym atutem książki „W Paryżu dzieci nie grymaszą” jest też z pewnością jej osobisty charakter i pełen ciepłego humoru ton.

To wszystko sprawia, że książka Pameli Druckerman to świetna lektura dla wszystkich tych rodziców, którzy marzą o chwili oddechu i lepszej organizacji swojego czasu. A nawet ci, którzy radzą sobie dobrze i znajdują dla siebie trochę wolnej przestrzeni, z pewnością odkryją w niej sporo przydatnych trików, porad i informacji.

Książka do kupienia również w wersji na czytniki.

Źródło okładki: wydawnictwoliterackie.pl



podziel się

Igor Nowiński

Igor Nowiński

Redaktor prowadzący serwisów Gala.pl i Stylio.pl. Zafascynowany popkulturą i lifestylem, miłośnik rzeczy ładnych i nie do końca użytecznych. Chętnie testuje gadżeciarskie nowości i nie wyobraża sobie życia bez czekolady.

może Cię również zainteresować

zobacz wszystkie artykuły