Solo jest najmniejszym głośnikiem w ofercie Krüger&Matz, ale wcale nie najtańszym. Ta konstrukcja o kształcie walca przypomina starszy model KM0047 (test), prawie o połowę tańszy. Nowy głośnik został wykonany z metalu, ma nowoczesny design i dodatkowe funkcje. Czy jego brzmienie satysfakcjonuje?

Specyfikacja Krüger&Matz Solo

•    interfejs Bluetooth 4.0, zasięg do 15 m
•    głośnik 40 mm
•    moc 3 W
•    THD < 0,5%
•    SNR > 95 dB
•    pasmo przenoszenia 60 Hz–18 kHz
•    wejście audio AUX, obsługa rozmów (wbudowany mikrofon), czytnik kart microSD
•    czas pracy do 6 godzin
•    akumulator 400 mAh

Wyposażenie

Głośnik został zapakowany solidnie i estetycznie, a umieszczone w zestawie wyposażenie jest standardowe. Oprócz instrukcji obsługi otrzymujemy dwa kable. Pierwszy to interkonekt 3,5 mm do analogowej transmisji muzyki, drugi to kabel USB zakończony wtyczką microUSB, służący do ładowania urządzenia. Kable mierzą po 80 cm.

Wygląd

Solo to pionowy głośnik o kształcie małej tuby. Jego obudowa wykonana jest w większości z metalu. Materiał jest bardzo gruby i gładko obrobiony, ma efektowne wytłoczenia i nietypowo mieni się w świetle. W porównaniu do KM0047 zabrakło gumowego pierścienia otaczającego obudowę, przebudowano także maskownicę.
Tym razem na szczycie urządzenia nie ma typowej maskownicy w formie siatki. Głośnik zabezpiecza jedynie sztywne mocowanie w kształcie litery X, z logo producenta. Pod spodem widać 40 mm membranę o wypukłej, połyskującej kopułce.
Spodnia część wykonana została z tworzywa sztucznego, to tam znajduje się panel sterowania oraz gniazda. Interfejs rozłożono dookoła podstawy, jest on wyjątkowo rozbudowany. Zawiera złącze microUSB do ładowania oraz gniazdo 3,5 mm do przewodowej transmisji muzyki. Następnie widać szczelinę czytnika microSD oraz suwak włącznika. Obok niego znajduje się dioda zasilania i statusu oraz szczelina mikrofonu. Na końcu mamy rząd aż czterech przycisków sterowania. Przycisk trybu M (Mode), pauza/play oraz przyciski oznaczone jako plus i minus.

Podstawa została mocno ogumowana, wyklejono ją szerokim pierścieniem. To materiał o bardzo wysokiej przyczepności, który wręcz przykleja się do powierzchni.
Wykonanie głośnika jest bardzo dobre. Duże wrażenie robi metalowa obudowa oraz ogólna masywność urządzenia. Z tworzywami jest już trochę gorzej – widać, że to tańsze plastiki. Krawędzie nie są idealnie spasowane, mają pewne niedoróbki, ale to jedynie detale. Ocena designu to zawsze kwestia gustu, według mnie Solo jest trochę zbyt futurystyczny, ale przecież nie to jest najważniejsze.

Ergonomia i obsługa

Głośnik robi wrażenie wymiarami i wagą. Jest mały – mierzy 6 cm wysokości i ma 6 cm średnicy, a także ciężki – waży 230 g. Większa waga dobrze wróży brzmieniu. Ciężar jednak wyraźnie czuć w dłoni czy kieszeni bluzy. Mimo drobnych rozmiarów to raczej głośnik do transportu w torbie lub plecaku.

Korzystanie z Solo jest bardzo proste i intuicyjne. To zaleta, która odróżnia głośnik od wielu monofonicznych konstrukcji, praktycznie pozbawionych dodatkowych przycisków. Suwak odpowiada za włączanie, a przy pierwszym uruchomieniu automatycznie uruchamia się parowanie, sygnalizowane  naprzemiennie migającą na czerwono i niebiesko diodą. Natomiast aktywny tryb Bluetooth sygnalizowany jest kolorem zielono-niebieskim. Proces parowania odbywa się szybko i bezproblemowo. Jeśli chcemy skorzystać z połączenia kablowego lub czytnika MP3 z karty microSD, należy wybrać odpowiedni tryb przyciskiem M. Wtedy dioda albo przybierze kolor zielony dla AUX, albo zacznie migać na zielono w trybie czytnika microSD.

Jedyną kombinacją klawiszy, jaką trzeba zapamiętać, jest zmiana utworów i regulacji głośności. Przyciski odpowiadające za te funkcje zostały ze sobą połączone. Głośność dostosowuje się przez przytrzymanie plusa lub minusa, a krótkie wciśnięcie przycisków zmienia utwory. Trudno narzekać na panel sterowania – wiele małych głośników w ogóle nie ma dodatkowej regulacji głośności oraz sterowania muzyką.

Głośnik może działać do 6 godzin na jednym ładowaniu, jeśli nie przesadzamy z natężeniem dźwięku. Moc wynosząca 3 W wydaje się mała, ale w praktyce sprawdza się nieźle. W codziennym użytkowaniu nie przekraczałem średnich poziomów głośności. Ładowanie sygnalizowane jest czerwoną diodą, która zgaśnie po zakończeniu procesu.

Korzystanie z Solo nie przysparza większych problemów. Lekko irytuje słyszalne pykanie głośnika przy zmianie utworów, pauzowaniu czy wznawianiu odtwarzania – nie jest głośne, nie męczy, ale psuje  pozytywny efekt.

Brzmienie

Solo zaskakuje jakością oferowanego dźwięku – jego czystością, dynamiką i muzykalnością. To brzmienie dobrze nadaje się do nowszych gatunków muzycznych, a to za sprawą obecnego basu, czystej i cyfrowej średnicy, jak również klarownych wysokich tonów.

Producent podaje pasmo przenoszenia aż od 60 Hz, ale oczywiście nie można liczyć na wyjątkowo mocny bas. Solo radzi sobie jednak całkiem nieźle z niskimi tonami, w czym pomaga waga urządzenia. Dobrze brzmi nawet nowsza elektronika, ładnie przekazywane są gitary basowe. Mebel, na którym stoi głośnik, nawet lekko wibruje, bas potrafi uderzyć, brzmi rytmicznie, wręcz tanecznie. To naprawdę niezły poziom jak na takie maleństwo.

Pasmo średnie jest lekko oddalone, stąd cyfrowy nalot na dźwięku. Współpracuje dobrze z popem i nowszą elektroniką. Podobnie jak wygląd głośnika brzmienie jest nowoczesne i efektowne. Lżejsza muzyka, np. rock, muzyka akustyczna, również brzmi dobrze. Wokaliści są wyraźnie słyszalni, a żywe instrumenty brzmią blisko.

Sopran jest dosyć mocny, lekko wyostrzony. W gorszych realizacjach Solo może nawet lekko zasyczeć i zakłuć w uszy, szczególnie na wyższych poziomach głośności. Zdarza się to rzadko i nie jest specjalnie irytujące. Dzięki większej dawce wysokich tonów mamy za to poprawioną czytelność muzyki, niezłą szczegółowość i bezpośrednie brzmienie.

To monofoniczny głośnik, zatem nie ma co oczekiwać przestrzennego dźwięku. Separacja jest jednak wyraźna, instrumenty nie zlewają się ze sobą. Wybrzmiewanie ku górze to jak zwykle zaleta – dźwięk rozchodzi się swobodnie, nie trzeba głośnika odpowiednio ustawiać, słychać go z każdej strony.

Podsumowanie

Krüger&Matz Solo ma adekwatną cenę do oferowanych możliwości. Jest zdecydowanie lepszy od poprzednika (KM0047), a jego brzmienie jest wyższej jakości w porównaniu z wieloma małymi głośniczkami Bluetooth. To też lepszy dźwięk niż ten z Krüger&Matz Soul, wygrywa także z JBL GO (test) oraz Philipsem BT100. Nadal nie można oczekiwać cudów. Solo to mały, monofoniczny głośniczek, ale w swojej kategorii radzi sobie bardzo dobrze.

Mocy wystarczy do słuchania w domu, ale nie można liczyć na dobrą słyszalność lub mocny bas w hałaśliwym otoczeniu lub na zewnątrz. Szkoda też, że w porównaniu do KM0047 zabrakło radia FM, jednak jakość dźwięku rekompensuje tę niedogodność.

Zalety: bardzo dobre wykonanie; wysoka funkcjonalność; wygodna i prosta obsługa (rozbudowany panel sterowania); efektowne brzmienie ze słyszalnym basem, rozrywkowym charakterem i czystym sopranem.

Wady: brak radia FM; sporadyczne pykanie głośnika; czasami sykliwość wysokich tonów.