„SłowoStwory” – recenzja gry

„SłowoStwory” – recenzja gry

Często okazuje się, że najprostsze pomysły są najlepsze. A gry, które podobają się nam najbardziej, opierają się na jednym „chwytliwym” mechanizmie. Tak właśnie jest ze „SłowoStworami” – grą, która może kojarzyć się ze znaną wszystkim z dzieciństwa „Inteligencją”, czyli „Państwami, miastami”, ale jest zdecydowanie ciekawsza.

O wyglądzie

Pudełko jest duże i… ładne. Wzrok przyciągają zabawne ilustracje autorstwa popularnego grafika Macieja Szymanowicza. Grę wymyślił Filip Miłuński, znany polski projektant, autor m.in. „CV” czy „Małych Powstańców”. W pudełku znajdziemy dobrze napisaną instrukcję – najeżoną przykładami i wyjaśniającą wszystkie wątpliwości, a oprócz tego karty pomocy i płytki dla każdego z graczy, żetony do oznaczania rund, 4 duże drewniane kostki, karty z literami i jokerami, znacznik gracza startowego, klepsydrę i… punkty, czyli prześliczne żetony w kształcie stworków. Wszystkie elementy są wysokiej jakości, ale to już standard w grach wydawnictwa Egmont.

O zasadach

W „SłowoStwory”może grać aż 7 osób jednocześnie. Gra ma dwa warianty trudności: łatwiejszy – dla młodszych graczy i trudniejszy – dla starszych. W wariancie łatwiejszym jeden z graczy wybiera dowolną kostkę, przekręca klepsydrę, rzuca kostką i odkrywa dwie karty liter ze stosu. Wszyscy gracze jednocześnie starają się znaleźć i wykrzyknąć słowo, które będzie zawierało obie te litery i pasowało do kategorii wskazanej przez kostkę. Ten, kto zrobi to jako pierwszy, zdobywa 2 punkty. Pozostali gracze, którzy podadzą poprawną odpowiedź (zanim piasek w klepsydrze się przesypie), zdobywają 1 punkt. Wygrywa gracz, który jako pierwszy zdobędzie 10 punktów.

W wariancie trudniejszym jest… tak, trudniej! Gracze wybierają bowiem przeciwników i pojedynkują się z nimi na słowa. Jak? Każdy zaczyna rozgrywkę z trzema kartami liter i jedną kartą jokera. Przed sobą ma położoną płytkę, która mówi o tym, czy w danej rundzie można go wyzwać na pojedynek, czy nie. Rozgrywka trwa cztery rundy. Każdy z graczy weźmie udział aż w dwóch pojedynkach w każdej z tych rund. Na stole rozłożonych jest sześć kart z literami – tworzą one bank, w którym gracze, którzy akurat nie biorą udziału w pojedynku, mogą wymieniać swoje karty z ręki. Dalej gra toczy się podobnie do rozgrywki w wersji podstawowej. Jeden z graczy wybiera kostkę, przekręca klepsydrę, rzuca kostką i odkrywa dwie karty ze stosu.

Czym jeszcze różni się ta wersja gry od podstawowej? Sposobem zdobywania punktów. Wygrana w pojedynku to tylko sposób na zdobycie dodatkowych kart (2 z banku, 2 z wierzchu stosu, 1 z banku i 1 ze stosu lub 1 od przeciwnika, który przegrał pojedynek). Na koniec rundy gracze mogą zdobywać punkty przez wymienianie swoich kart. By tak się stało litery na kartach muszą układać się we fragmenty alfabetu. Im dłuższy fragment, tym więcej punktów.

slowostwory3.jpg

O wrażeniach

„SłowoStwory” to tytuł wyjątkowy. Gra sprawdza się świetnie jako zabawa z literami dla kilkulatków, lekka gra rodzinna, po którą równie chętnie sięgają dzieci, a także ich dziadkowie oraz zabawna, wcale nieprosta gra imprezowa dla dorosłych. W „SłowoStworach” lubię najbardziej to, że liczba rozegranych partii nie wpływa znacząco na wynik, czyli ktoś, kto gra po raz pierwszy, ma takie same szanse na wygraną jak doświadczony gracz.

Zdjęcie pudełka: www.krainaplanszowek.pl


podziel się

Anna Polkowska

Anna Polkowska

Autorka BoardGameGirl.pl – bloga i vloga o grach planszowych, w którym można znaleźć krótkie recenzje, relacje z planszówkowych imprez i wywiady z ważnymi postaciami ze świata gier. Redaktorka, absolwentka Wydziału Polonistyki UW. Od wielu lat związana z rynkiem wydawnictw prasy, książek i gier planszowych.