12 najlepszych gier od wydawnictwa EGMONT

12 najlepszych gier od wydawnictwa EGMONT

autor: Monika Ziarek, data: 10-06-2015

Egmont wprowadza co roku na rynek kilkanaście nowych tytułów gier planszowych. Są wśród nich pozycje familijne, doskonałe na niedzielne popołudnie z rodziną, proste i dynamiczne gry imprezowe, gry dla małych dzieci, które przygodę z planszówkami dopiero zaczynają, a także ciekawe propozycje dla planszówkowych geeków. Zobacz listę 12 najlepszych gier od wydawnictwa Egmont.

Muszę przyznać, że Egmont to wydawca, jaki zawsze miło zaskakuje i jak dotąd jeszcze nigdy mnie nie rozczarował. Sięgając po gry sygnowane logo tej firmy, mam pewność, że otrzymuję produkt bardzo dobrej jakości, o atrakcyjnym i przyciągającym wzrok wyglądzie, ciekawej tematyce i opracowanej w najdrobniejszych szczegółach mechanice. Nikogo jednak nie powinno to dziwić, bowiem koncepty gier opracowują wybitni autorzy m.in. Reiner Knizia czy Wolfgang Kramer, a nad oprawą graficzną czuwają znani graficy i ilustratorzy, tacy jak: Marek Szyszko, Maciej Szymanowicz.

Poniżej lista najlepszych (według mojej opinii) gier wydawnictwa Egmont:

1. Pan tu nie stał!

Osadzona w czasach centralnego planowania i rynkowych niedoborów gra, w jakiej uczestnicy toczą zawzięty bój o: kiełbasę zwyczajną, papier toaletowy czy zimowe buty „Relaks” – stała się prawdziwym hitem. Ciekawe tło fabularne oraz niezwykły klimat gry przyciągają do stołu nie tylko 40–50-latków (dla których pozycja Pan tu nie stał! to prawdziwa retrosentymentalna podróż, przypominająca największe absurdy czasów PRL-u), ale również młodych ludzi, którzy tych czasów nie pamiętają. Pełna recenzja gry dostępna tutaj.

pan_tu_nie_stal__1_.jpg

2. Pan tu nie stał! Demoludy

To pewnie sukces pierwszej części skłonił wydawnictwo do wprowadzenia na rynek kontynuacji bestsellerowej pozycji Pan tu nie stał! Choć obie gry łączy dość wiele – wspólny tytuł, tło historyczne, ten sam autor i ilustrator, to najnowsza propozycja porusza jednak zupełnie nowy i oryginalny temat – turystyki handlowej. W drugiej części rozgrywki gracze wsiadają za kierownicę kultowych samochodów i wyjeżdżają do bratnich republik ludowych, aby przy odrobinie sprytu i ryzyka wymienić pół litra wódki czy naszyjnik z bursztynów na towary deficytowe: turecki kożuch, radziecki telewizor, czeski sweter bądź niemiecki zegarek. Pełna recenzja gry dostępna tutaj.

demoludy__3_.jpg

3. Pędzące żółwie

Gra łącząca pokolenia. Zachwyci każde dziecko i rozbawi niejednego dorosłego. Tematem rozgrywki jest wyścig żółwi, które chcąc zdobyć smakowite liście sałaty, muszą jak najszybciej dotrzeć na drugą stronę planszy. Cały szkopuł polega na tym, że w tej grze nie wiadomo, jaki żółw do kogo należy, a gracze poruszają nie tylko swoim żółwiem, ale również pionkami przeciwników. Trzeba więc kombinować, blefować i przede wszystkim zachować pokerową twarz, w przeciwnym razie przeciwnicy szybką odkryją, który pionek należy do nas i skutecznie pokrzyżują nam plany. Pełna recenzja gry dostępna tutaj.

pz.jpg

4. Potwory w Tokio

Szereg nagród, jakie otrzymała ta gra, świadczy sam za siebie. Potwory w Tokio to prosta i wciągająca mechanika, niebanalna tematyka oraz oryginalna grafika. Uczestnicy wcielają się w monstra rodem z Godzilli czy Transformerów i walczą między sobą o dominację nad miastem. Aby zwyciężyć, muszą pokonać inne potwory lub zdobyć 20 punktów zwycięstwa. W tym celu rzucają kośćmi oraz kupują karty specjalne. Dzięki symbolom umieszczonym na kościach, zadają obrażenia innym potworom, leczą rany, regenerują energię oraz przekształcają swoje potwory w jeszcze silniejsze i zmutowane monstra. Natomiast kupując karty, zyskują nadzwyczajne zdolności, tj.: monstrualne baterie, ognisty oddech, atak kwasem czy dodatkową głowę. Pełna recenzja gry dostępna tutaj.

fixed_canvas_ffffff.jpg

5. Duuuszki

To światowy bestseller i jedna z lepszych rozgrywek imprezowych, w jakie miałam przyjemność grać. Jest prostą, dynamiczną, ze strony uczestników niepozbawioną emocji, śmiechów oraz okrzyków grą, w jakiej liczy się przede wszystkim bystre oko i dobry refleks. Zadaniem graczy jest jak najszybsze złapanie właściwego przedmiotu – białego duszka, niebieskiej książki, czerwonego fotela, zielonej butelki lub szarej myszki. O tym, za co powinniśmy chwycić, decyduje wylosowana karta. Gra jednak wcale nie jest łatwa, bowiem powyższe elementy występują na kartach w różnych konfiguracjach i kolorach. Pełna recenzja gry dostępna tutaj.

d.jpg

6. Łap zwierzaki!

To znakomita propozycja na spędzenie wolnego czasu w rodzinnym gronie. Proste zasady, świetna oprawa graficzna, edukacyjny charakter, a nade wszystko dobra zabawa. Zadaniem graczy jest złapanie zwierząt, które uciekły z zagrody i postanowiły pobiegać po łące. Im więcej ich schwytają, tym więcej punktów otrzymają. Zwierzęta zdobywamy poprzez wyłożenie karty, na której znajduje się identyczna cyfra lub wykładając kartę będącą sumą kilku kart, znajdujących się na stole. Dzięki temu, pod przykrywką łapania zwierzaków, dzieci ćwiczą proste działania matematyczne. Pełna recenzja gry dostępna tutaj.

lz.jpg

7. Słowo Stwory

To świetna, twórcza zabawa. Gracze mają 30 sekund na wymyślanie słowa z kategorii wylosowanej za pomocą kostki i zawierające litery znajdujące się na kartkach. Znasz roślinę, której nazwa zawiera litery „S” i „I”, albo film z literami „P” i „J”? Jeśli tak, to masz szansę zebrać największą liczbę Słowo Stworów i wygrać grę. Słowo Stwory to doskonała gra rodzinna, ale również wspaniały imprezowy przerywnik. Pełna recenzja gry dostępna tutaj.

fixed_canvas_ffffff2.jpg

8. Podaj cegłę!

To rodzinna gra ekonomiczna, która swą formą zachwyci niejednego gracza. Uczestnicy wcielając się w rolę właściciela firmy budowlanej, rywalizują ze sobą, licytując kontrakty budowlane, zatrudniając pracowników i stawiając czoła wielu nieprzewidzianym okolicznościom – strajkowi rolników, pożarom, epidemiom grypy, wypadkom podczas pracy czy awanturom między pracownikami. Nawet najlepszy biznesplan może okazać się zawodny, gdy część robotników nierzadko będzie niezdolna do pracy, a my będziemy musieli wywiązać się z warunków umowy. Najważniejszym atutem tej pozycji są jednak trójwymiarowe budynki, które gracze wznoszą, tworząc „prawdziwe” miasto. Pełna recenzja gry dostępna tutaj.

podaj_cegle__1_.jpg

9. Mali Powstańcy. Warszawa 1944

To cenna lekcja historii w niezwykle ciekawej formie. Z założenia gra ma zainteresować młode pokolenie tematem Powstania Warszawskiego i zachęcić do dalszego zgłębiania wiedzy na temat walczącej Warszawy. Gracze, wcielając się w harcerzy Poczty Polowej, starają się dostarczyć jak najwięcej rozkazów pomiędzy dzielnicami walczącej stolicy. Aby tego dokonać, muszą ze sobą współpracować. W przeciwnym razie niemieckie oddziały zablokują strategiczne obiekty, co może skończyć się porażką wszystkich graczy. To niezwykle rozwijająca i pożyteczna planszówka. Pełna recenzja gry dostępna tutaj.

mali_powstancy__1_.jpg

10. Grand Prix. Ostatnia prosta

Z myślą o miłośnikach wyścigów Formuły 1 powstało wiele gier komputerowych i na konsolę. Jednak w planszówkowym świecie tematyka ta jest raczej pomijana. Bo jak tu oddać szybkość, adrenalinę i nieoczekiwane zwroty akcji, towarzyszące sportom motorowym za pomocą planszy i pionków? Egmont udowadnia, że się da i wprowadza na rynek unikalną planszówkę wyścigową. Fani zawodów samochodowych znajdą w niej wszystko to, za co tak bardzo uwielbiają ten sport – ryzykowne manewry, uderzenia w bandę, kolizje bolidów i, trzymającą w napięciu do samego końca, zaciętą rywalizację. Pełna recenzja gry dostępna tutaj.

1.jpg

11. Pojedynek robotów

Pojedynek robotów to uproszczona wersja shōgi, czyli japońskich szachów. Podstawowe zasady gry niewiele różnią się od tych, doskonale znanych nam z szachów międzynarodowych. Najciekawszą (z punktu widzenia szachisty) różnicą jest z kolei tzw. reguła zrzutu, polegająca na tym, iż zbite figury i pionki przeciwnika możemy ponownie wprowadzić do gry jako swoje własne. W tradycyjnej wersji gracze poruszają drewnianymi klockami, oznaczonymi japońskimi znakami (w wariancie proponowanym przez Egmont uczestnicy rozgrywają grę 4 pionami z postaciami robotów). Każdy robot porusza się w inny sposób, ale zawsze tylko o jedno pole. Możliwe kierunki ruchów wskazują umieszczone na pionach kropki. Wygrywa ta osoba, która jako pierwsza zdobędzie czerwonego robota przeciwnika lub dotrze swoim czerwonym robotem na drugi koniec planszy, czyli do strefy rywala. Choć z założenia to gra dla dzieci, dla dorosłych także stanowi nie lada wyzwanie. Pełna recenzja gry dostępna tutaj.

pojedynek_robotow__1_.jpg

12. Wilk, koza i kapusta

Czy pamiętacie z dzieciństwa zagadkę logiczną o chłopie, który musiał przewieźć na drugi brzeg rzeki: wilka, kozę i kapustę? Na kanwie tej zagadki powstała ciekawa planszówka dla młodszych graczy. Większość gier dla dzieci opiera się o mechanikę memory, wprowadzając do gry jedynie niewielkie modyfikacje. Jedne zabiegi tego typu udają się lepiej, inne gorzej. W tym konkretnym przypadku należy przyznać, że mechanika znana z gier typu memo została „przemycona” w sposób niezwykle ciekawy i oryginalny. Pełna recenzja gry dostępna tutaj.

1_1.jpg


podziel się

Monika Ziarek

Monika Ziarek

Z wykształcenia dyplomowana „Europejka”, z wyboru etatowa mama dwójki dzieci i autorka bloga byciemama.pl. Odczarowująca macierzyństwo i pisząca z przymrużeniem oka, ironicznie o codziennych zmaganiach rodzica. Z obowiązku - ekspert tematyki parentingowej, opiekunka, psychoterapeutka, kucharka, sprzątaczka, pielęgniarka, szofer. Z wyboru - mama i blogerka, dla której pisanie stało się pasją.